LOADING

Type to search

Koncert na rzecz Filarów

Caren 30 grudnia 2018
Share

 

Minęło już 10 lat od pierwszego koncertu na rzecz Klubu Filary. Wydarzenia te pozwalają Stowarzyszeniu Podnoszenia Kwalifikacji Kobiet działać na rzecz młodzieży i pomagać rodzicom w wychowaniu.

Dziesiąty koncert klubu Filary odbył się w niedzielę 26 listopada w atmosferze świątecznej i rodzinnej. Już parę godzin wcześniej w Teatrze Polskim zebrała się grupa woluntariuszek, które zajmowały się gośćmi. Na ich twarzach widać było radość i przekonanie, że owo wydarzenie to coś ich własnego.

Grupa Zakopower jak zawsze grała świetnie dla publiczności, która była bardzo wdzięczna za wieczór jubileuszowy. Całkowity dochód z koncertu przeznaczony zostanie na wsparcie klubu Filary.

Inicjatywa powstała dzięki grupie rodziców świadomych konieczności zbierania środków finansowych dla nowej siedziby klubu, na ulicy Gościniec 12. Od pięciu lat to tam rozwija się działalność dla dziewcząt od 9 do 25 lat, której celem jest uformowanie młodzieży w sposób integralny. Cztery filary Filarów to: przyjaźń i przygoda, wolontariat, wartości i nauka – mówiła Beata Chmielewska – Olech, która poprowadziła spotkanie razem z Jakubem Wesołowskim.

Ania Świeżewska, mama Marysi – 13 letniej woluntariuszki – adwokat i matka 6 dzieci mówi oraz członek Rady Rodziców kierującej klubem: „Filary jest to miejsce, gdzie moja córka w przyjaznej i rodzinnej atmosferze może radośnie i twórczo spędzać swój wolny czas. Uczy się tam organizacji i zarządzania czasem, robotyki, kręcenia filmów, dziewczęta przygotowują przedstawienia teatralne z własną scenografią i uszytymi przez siebie strojami, tańczą i uprawiają sporty, rozwijają swoje umiejętności kulinarne i wiele innych. Ale co najważniejsze – moja córka poznaje w Klubie czym jest prawdziwa przyjaźń, otwartość na potrzeby innych, bezinteresowna pomoc, radość z przebywania z innymi, czy wytrwałość w pracy. Powoli uczestniczki Filarów stają się dojrzałymi, świadomymi kobietami, które wiedzą jak wiele od nich zależy, jak mogą zmieniać świat wokół by był lepszy. Uważam, że Klub to doskonałe miejsce dla integralnego rozwoju mojej córki.”

Agnieszka Siekańska, 27 lat, która nie mogła być na koncercie pisze: „Kiedy miałam 9 lat mama zaprowadziła mnie po raz pierwszy na zajęcia w Klubie FILARY. Uczestniczyłam w nich regularnie, raczej z przyzwyczajenia niż z innych powodów. Od poniedziałku do piątku była szkoła – zawsze, w sobotę klub, też zawsze. Jako nastolatka przestałam przychodzić do Klubu, chyba jak każdy. Zajęcia wydawały mi się nudne, ludzie niemrawi i nie było chłopców. Co więcej, po każdych zajęciach gdzieś wewnątrz siebie słyszałam głos, który mówił, że powinnam być lepsza, a przynajmniej się starać. Że powinnam zauważać ludzi wokół siebie, że należy dobrze pracować, że naprawdę są na świecie osoby, które czas wolny zamiast na Weltschmerz poświęcają na pomoc ubogim. Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. W liceum przekonałam się o tym na własnej skórze vel skorupce. Wszystkie te pogadanki, rozkłady dnia, wszystkie wolontariaty, na które nigdy nie miałam ochoty rozbudziły też we mnie pragnienie sprawiedliwości i dobra, i przekonały, że nic co robię, nie jest bez znaczenia. Moi znajomi z liceum byli egocentryczni, chimeryczni i sarkastyczni wobec samych siebie. Moje relacje z nimi spełniały wszystkie wymogi wewnętrznego licealnego savoir-vivre’u: była to dziwna mieszkanka fajnie spędzonego czasu, cichej zazdrości i praktycznej obojętności. Ludzie, których poznałam w Klubie i którzy mówili mi o pracy nad sobą i szerzeniu dobra kiedy byłam dzieckiem, dziesięć lat później wciąż żyli zgodnie z głoszonymi przez siebie wartościami. Byli szczęśliwsi i bardziej serdeczni niż ci, których znałam z innych kręgów. Miałam wrażenie, że bardziej im zależy na moim życiu niż mnie samej. Dziewczyny, z którymi się tam zaprzyjaźniłam nie były idealne i nie udawały, że są: były szczere, słowne i zawsze mogłam na nie liczyć. Na studiach zdałam sobie sprawę, że wszystkie głębsze przyjaźnie w moim życiu zawiązały się w Klubie, albo dzięki niemu rozwinęły. Wróciłam do Klubu w trakcie studiów jako opiekunka, aby pomóc szerzyć to, co sama otrzymałam jako dziecko i nastolatka. Jest to zawsze raczej spotkanie z przyjaciółmi niż praca. Dużo śmiechu, dużo zabawy, rozbawione spojrzenia i środowisko, w którym każdy jest mile widziany. Czy Klub FILARY wpłynął na to, kim jestem? Tak. I prawdopodobnie za mało. Klub FILARY dał mi fundament, na którym mogłam zbudować wieloletnie przyjaźnie i zdrowe poczucie własnej wartości. Nauczył mnie odpowiedzialności za siebie i za innych. Udowodnił mi, że mogę pokonać wszelkie trudności i dał mi narzędzia, bym mogła stać się osobą, którą chcę być. Obecnie pracuję na menedżerskim stanowisku w międzynarodowej firmie w Berlinie, w której większość podwładnych jest w moim wieku. Widzę codziennie, że doświadczenie i wartości zdobyte w Klubie to nie tylko drogowskazy w życiu osobistym, ale i bez wątpienia FILARY mojej pracy zawodowej. Dziękuję wszystkim, którzy dbali o mnie bardziej niż ja sama o siebie.”

Wśród 800 osób, które uczestniczyły w koncercie, była Justyna Trzaskowska z całą rodziną, tj. mężem i trzema córkami, która w tym roku zaczęła pomagać w Klubie: „Filary poznałam w czasie przygotowań mojej córki do I Komunii Świętej. Jeździłyśmy razem na comiesięczne spotkania   ośmioletnich dziewczynek – zwane „Klubikiem”. Nasze pierwsze wrażenie było bardzo miłe – przytulne wnętrza urządzone ze smakiem, domowa atmosfera, uśmiechnięte twarze osób pracujących w ośrodku. Okazało się ze zarówno dziewczynki jak i ich mamy chętnie wracały do klubu przy okazji przeróżnych proponowanych spotkań. Widząc owoce jakie przynosił „Klubik”, wykłady dla kobiet, ilość zadowolonych nastolatek spotykanych w Filarach w piątkowe popołudnia, ja również zaczęłam pomagać w klubie. Teraz zajmuję się dziewczynkami uczestniczącymi w programie „Skrzydła”. Jest to projekt skierowany do dziewczynek odwiedzających klub regularnie – raz w tygodniu. „Skrzydła „pomagają dziewczynkom wchodzącym w wiek nastoletniości kształtować podstawowe cnoty chrześcijańskie poprzez pracę nad konkretnymi zadaniami napotkanymi w codzienności, ale również stanowią zachętę do rozwoju w sferach społecznych. Ja jako opiekunka mam możliwość spotkania się z każdą dziewczynką indywidualnie, aby porozmawiać o osiągniętych sukcesach w postawionym wcześniej celu lub tez omówić trudności. Jest to fantastyczna okazja dla mnie aby poznać każdą dziewczynkę, dla nich zaś czas poświęcony na indywidualną rozmowę przekształca się w konkretne owoce w codzienności, radości z osiągniętych celów w domu – wdzięczność wobec rodziców, bardziej efektywna nauka, pomoc rodzeństwu, większa dojrzałość w kontaktach z rówieśnikami oraz cały wachlarz niespodzianek, którymi same siebie zaskakują w pracy nad sobą.”

Gosia Grudzień, która pracuje w szkole i ma 3 córki oraz 2 synów, opowiada: “W Filarach moje córki mogą nauczyć się w jaki sposób nawiązać relację z Panem Bogiem. Pracując nad nawykami np. praca, punktualność a przez to nad rozwojem cnót. Z pewnością pomaga w tym możliwość Nawiedzenia Pana Jezusa w tabernakulum, spowiedzi oraz uczestniczenie w pogadankach – to są inspirujące wskazówki jak być lepszym chrześcijaninem. Starsze dziewczynki nabywają tak cenny nawyk służby poprzez prowadzony wolontariat wśród starszych osób, jak również prowadzenie zajęć i pogadanek dla młodszych koleżanek.”

Maria Bator-Krupecka, ma 34 lata, jest żoną Pawła i mamą Piotrka, a z zawodu konserwatorem sztuki, mówi: „Jak to często w życiu bywa, sprawy ważne i odznaczające się na naszej historii dzieją się z przypadku lub nawet poza naszą intencją. W jakimś stopniu tak właśnie było z moim pierwszym kontaktem z Klubem Filary. Zaczynając jako nastoletnia uczestniczka, zachęcona przez swojego tatę, nie mogłam przewidzieć, że będzie to sprawa ważna dla mnie przez wiele kolejnych lat, aż do dziś. Do klubu przyszłam głównie po to, aby uczestniczyć w zajęciach plastycznych. Rozważania z księdzem? Wtedy może niekoniecznie… Rękodzieło i sztuka od zawsze były dla mnie pociągające. Związałam z nimi swoje licealne, studenckie, a w końcu zawodowe życie. Jako czternastolatka spotkałam się niespodziewanie z osobami pełnymi pozytywnej energii, ciepła, serdeczności. Studentki zajmujące się klubem były dla nas fantastycznym wzorem ludzkiej radości, ale też głębokiej duchowości. Zaczęłam poznawać ducha Dzieła uczestnicząc w spotkaniach i wyjazdach. Na przestrzeni lat bycie uczestnikiem klubu zmieniło się w bycie opiekunką prowadzącą zajęcia plastyczne. Mimo iż w pewnym momencie wydawało mi się, że mam inne pomysły na życie niż bycie blisko Kościoła i Pana Boga, przyjaźń osób z Dzieła i klubu pomogły mi zweryfikować co jest tak na prawdę ważne i godne wysiłku. Rzetelne podejście do przeżywania swojej wiary, doskonalenie się w sprawach międzyludzkich i zawodowych, walka o uświęcanie zwykłej codzienności. Na własnej skórze doświadczyłam, że dla młodej dziewczyny wartość ludzkiej przyjaźni, przykład widziany na własne oczy, uczestniczenie w ciekawych zajęciach, wydarzeniach, wyjazdach – wszystko to czego doświadczyłam w klubie pomogło mi formować się jako osoba, jako pracownik i również jako żona i mama”.

Gości cieszyli się, że mogli razem spędzać miło czas, mając jednocześnie poczucie, że wsparli coś, co wpływa na całe społeczeństwo i co może zmienić życie wielu dziewcząt, wielu rodzin, wpłynąć na społeczeństwo i świat.

W Polsce istnieją także inne kluby dla dziewcząt i chłopców w miastach, gdzie funkcjonują ośrodki Opus Dei. Istnieje wiele różnych sposobów wsparcie działalności klubu Filary, np. poprzez pomoc w prowadzeniu zajęć dla młodszych dziewcząt, pomoc finansową etc. Darowizny można wpłacać na konto: Stowarzyszenia Podnoszenia Kwalifikacji Kobiet Boża Wola 15   05-332 Siennica 64 1160 2202 0000 0000 2769 4219 (Bank Millenium) Więcej informacji: www.filary.pl

Tags:

Dodaj komentarz