LOADING

Type to search

Katechizacja czy ewangelizacja?

Marek Janik 11 czerwca 2014
Share

Uczę już ponad 20 lat w szkole i co jakiś czas ktoś zadaje pytanie: gdzie lepiej byłoby uczyć katechezy w szkole, czy przy parafii? Od 20 lat taka dyskusja przetacza się przez Polskę. Zwolennicy szkoły mówią, że dzięki temu, nauką są objęte dzieci, które nigdy nie usłyszałyby o Bogu. Przeciwnicy twierdzą, że gdyby religia była przy parafii, wtedy chodziłyby na zajęcia dzieci wierzące i jakość tych spotkań byłaby nieporównywalnie większa od uczenia w szkole. Obydwie strony mają rację. Moją odpowiedź chciałbym zawrzeć w trzech punktach. Ale najpierw trzeba ustalić jedną kwestię:

 

Czym jest katecheza?

Etymologicznie termin katecheza pochodzi od greckiego czasownika katecheo: Słowo to znaczyło pierwotnie "wołać z góry" (ex alto). Późniejsze znaczenie: pouczać (gdy głos nauczyciela jest świadomym niejako echem pytania ucznia, a odpowiedź ucznia – echem nauczyciela). Mówić i słyszeć odpowiedź.

 

1. Katecheza jest wspólnym pogłębianiem wiary ze swoimi uczniami. Jest rozmową prowadzącą do Boga.

Czy tak jest w szkole? Rzadko, albo prawie nigdy. W szkole odbywa się ewangelizacja. Katecheta jak misjonarz odkrywa wiarę przed dziećmi i jest to piękne.

Katecheza w szkole – NIE! Ewangelizacja po stokroć – TAK!!!

Uczący w szkole nie mogą narzekać, że dzieci nie potrafią się modlić, nie chodzą do kościoła itd. Narzekanie nic nie da. Dziękujmy Bogu, że te dzieci są i że możemy dać im Boga. My siejemy, a Bóg daje wzrost. Tyle, że siać trzeba z radością, a nie z nerwami, gniewem, smutkiem czy z narzekaniem. Rzeczywistość należy zmieniać małymi krokami. Niewątpliwie jest to bardzo trudne zadanie.

2. Parafia

To jest najlepsze miejsce, do prowadzenia katechezy. W szkole ewangelizujemy i przyprowadzamy dzieci do parafii, aby tu podjąć z nimi właściwą pracę. Niestety tu efekty mamy marne. Bo nawet jeśli uda nam się dziecko przyprowadzić, to często nie mamy mu nic do zaoferowania. Przy parafiach jest niewiele grup dla dzieci i młodzieży, najczęściej są to ministranci i to często zostawieni sami sobie, bez systematycznej pracy formacyjnej.

Dlaczego tak jest?

Dlatego, że nie ma kto tych grup tworzyć i nie ma ich kto prowadzić. Księża i katecheci są wykończeni szkołą i nie mają już sił na grupy parafialne, a nawet jeśli je prowadzą, to często nie ma w nich pasji i efekty są marne. Oczywiście są wyjątki i w takich parafiach wszystko kwitnie.

Co robić?

Można narzekać, że ksiądz jest do niczego, że proboszcz jest ciężki, że katecheta nie ma czasu. A można zamiast narzekać, działać.

Jak?

Biorąc się do roboty. Kto powiedział, że z dziećmi musi pracować tylko ksiądz. Mam kolegę, który przeprowadził się do nowej parafii. Widząc, że ksiądz proboszcz nie bardzo sobie radzi z ministrantami, po prostu z braku czasu, zaproponował mu swoją pomoc. To nie jest tak, że ksiądz na parafii musi robić wszystko. Kościół to wspólnota ludu Bożego. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za parafię. Oczywiście nie chodzi o to, aby teraz świeccy pracowali z dziećmi i młodzieżą, a księża odpoczywali. Nie! Mamy współpracować. Wyobraźcie sobie parafię, gdzie istnieje dziesięć, piętnaście, a nawet i więcej grup dziecięcych i młodzieżowych. Dzieci i młodzież garną się tam, gdzie ktoś się nimi autentycznie interesuje i ma dla nich ofertę.

3. Dom

Pierwotnym miejscem katechezy, o czym wielu zapomina, jest dom. Katechezę trzeba przede wszystkim przenieść do domów. Powstaje pytanie – JAK? Skoro niewiara dzieci, rodzi się z niewiary rodziców. Odpowiedź jest w miarę prosta. Katechizując rodziców. Odnawiając ich wiarę, odnowimy wiarę dzieci. I znowu pytanie – JAK? Poprzez zintegrowane działania ewangelizacyjne podejmowane przez księży, katechetów, grupy parafialne i wszystkich chętnych. W parafiach powinny istnieć i pracować pełną parą Rady Apostolskie, które obejmą działaniami rodziców np. dzieci komunijnych, czy młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. Ale aby to zadziałało, trzeba głębokiej wiary, mnóstwo entuzjazmu i nowego spojrzenia na funkcjonowanie parafii.

 

Dla wierzącego, nic trudnego. Do dzieła.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz