LOADING

Type to search

Kapłan zwyczajny… czyli człowiek Boga. Nowy prowincjał sercanów białych o. Wojciech Kotowski

23 kwietnia 2018
Share

W pierwszych dniach kwietnia Ojcowie ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi oraz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu znani jako Sercanie Biali przywitali nowego Prowincjała – o. Wojciecha Kotowskiego SSCC, wytypowanego w głosowaniu z udziałem wszystkich współbraci prowincji polskiej. Kogo zatem wybrali Sercanie Biali?
Czterdziestopięcioletni o. Wojciech Kotowski wywodzący się z ziemi łomżyńskiej z parafii św. Anny w Dąbrówce Kościelnej jest członkiem Zgromadzenia Sercanów Białych prawie od 25 lat. Święcenia kapłańskie przyjął w Jubileuszowym roku 2000. W dotychczasowej posłudze zakonnej pracował w Polsce, ale zdecydowanie dłużej poza jej granicami: w Kongo (Afryka) i w Norwegii. Od jesieni 2015 r. o. Wojciech posługiwał jako Przełożony połączonej wspólnoty Loretto – Gwizdały oraz kapelan w domu zakonnym Sióstr Loretanek przy Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Loretto.

Praca w Sanktuarium to nie tylko posługa siostrom zakonnym, odprawianie Mszy Świętej i sprawowanie nabożeństw, ale to obsługa pielgrzymów, którzy przybywają do tego miejsca. Przez prawie trzy lata o. Wojciech był zaangażowany w prowadzenie comiesięcznych rekolekcji weekendowych dla osób świeckich, pierwszosobotnich nabożeństw wynagradzających, posługiwanie pensjonariuszkom miejscowego DPS-u, pomoc przy spotkaniach Rodziny Loretańskiej, zrzeszającej świeckich współpracowników Sanktuarium oraz posługę pielgrzymom indywidualnym i grupowym, którzy przybywają do Sanktuarium jako miejsca łaski i przemiany dróg życia.

W krótkim okresie pracy w Loretto, o. Wojciech dał się poznać jako kapłan o wysokiej kulturze osobistej, dużej życzliwości i otwartości na innych. Wyróżniały go szacunek wobec drugiego człowieka i gotowość służby. Zainteresowanie i otwartość na drugiego człowieka brały górę nad własnym zmęczeniem, czy planami. Jedna z pątniczek tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, która dotarła do celu długo po przewidzianym przez organizatorów czasie, wspominała, że gdy z koleżanką pojawiły się na pieszej drodze przy Sanktuarium w Loretto, o. Wojciech – gdy tylko dostrzegł pątniczki – natychmiast zawrócił w ich stronę, by przywitać i zamienić kilka zdań. To cecha właściwa Ojcu – autentyczna życzliwość, otwartość w relacjach z nowymi osobami i zainteresowanie. Była też w Ojcu niepospolita cecha, spontanicznego zaangażowania, gdy widział osobę lub sytuację, w której można było wyjść z pomocą. Bez szczególnego zaproszenia włączał się w prace, a jego empatia i spontaniczność objawiły się także i wtedy, gdy niespodziewanie, przy ciężko chorej siostrze, potrzebna była druga para rąk. Gotowość pomocy w potrzebie, bez zastanawiania się i kalkulacji, to cecha nowego o. Prowincjała, której jak łatwo się domyśleć, człowiek uczy się w domu rodzinnym. Swoją autentycznością, dobrocią, łagodnością i pogodą ducha zjednywał sobie wiele osób. Darami, które otrzymał od Stwórcy, spokojem i uśmiechem, apostołował zarówno w Norwegii w Stabekk, gdzie zintegrował tamtejsze środowisko Polonii, jak i tu w Polsce. Lubiły go dzieci, miał dla nich miłe i dobre słowo oraz ciekawe pomysły, a penitenci w konfesjonale mogly liczyć na cierpliwe wysłuchanie.

W jego postawie wyrażała się ukryta głęboko wewnętrzna skromność, prostota bycia, łatwość dostosowywania się oraz otwartość na odmienność. Piękną cechą ludzi jest gdy nie narzekają i nie zajmują się tylko negatywnymi stronami życia. Wydaje się, że postawa taka u o. Wojciecha była wyrazem jego osobistego starania o świętość, oznaką pokory, jak i kultury ducha. Odnosząc się z szacunkiem do kapłanów i sióstr zakonnych, własne powołanie przeżywa z wdzięcznością i odpowiedzialnością.

Wspomnijmy też o wewnętrznej sferze życia kapłańskiego, osobistej więzi z Panem Bogiem w wymiarze modlitwy. Obecność Ojca podczas czuwań nocnych Rodziny Loretańskiej wniosła nowy, piękny zwyczaj, w postaci błogosławieństwa końcowego Najświętszym Sakramentem. Po wieczornej posłudze w sakramencie pokuty, kolejnego dnia, około czwartej nad ranem przychodził do czuwających, by wspólnie pomodlić się i pobłogosławić zebranych na drogę powrotną. Jak przyznał o. Wojciech, codzienność przeżywana w sanktuarium maryjnym pogłębiła w nim osobistą więź z Matką Bożą. Przez cały okres posługiwania w Loretto był zaangażowany w prowadzenie pierwszosobotnich nabożeństw wynagradzających Niepokalanemu Sercu Maryi. Widok zakonnika klęczącego długo w Kaplicy na kolanach przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, mógł być dla wielu bardzo wymownym i pouczającym. I ta jego postawa rozmodlenia podobnie, jak autentyczność i dobroć, zjednywała mu życzliwość i uznanie ludzi.

Krótki obraz o. Wojciecha Kotowskiego, to bardzo fragmentaryczny zarys sylwetki zakonnika, który przy całej swej szlachetności i rozlicznych darach osobowości pozostawia po sobie ślad kapłana szukającego i wiernego Bogu, którego stawia na pierwszym miejscu. Czy jego postawa i zawierzenie przez cześć Najświętszych Serc Jezusa i Maryi zachęcą także innych braci i ojców sercanów do pogłębienia własnej gorliwości i wierności? Miejmy nadzieję, że tak. Zresztą dobrych kapłanów jest wielu, chociaż zbyt mało jeszcze ciągle o nich wiemy.

O. Wojciech o nowym zadaniu dowiedział się przeddzień Uroczystości św. Józefa, gdy w tekstach brewiarzowych Kościół przytacza słowa św. Bernardyna ze Sieny „Ogólna zasada szczególniejszych łask udzielanych człowiekowi jest następująca: gdy Boża Opatrzność chce kogoś obdarzyć jakąś wyjątkową łaską lub go wyróżnić wielką godnością, wtedy obsypuje go różnymi darami, które go zdobią i są potrzebne zarówno jemu samemu, jak i do spełnienia powierzonego mu zadania”.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. Rafal Szypulski 17 czerwca 2018

    Gratulacje Ojcze! Dziękuję za wspaniałe rekolekcje w Loretto! Nie Bóg Ojcu błogosławi! Będziemy tęsknić, ale pamiętać w modlitwie. Wszystkiego najlepszego!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz