LOADING

Type to search

JESTEŚMY POSŁANI

Andrzej Górny 19 października 2019
Share

Wersja rozszerzona:”Wszyscy jesteśmy uczniami Chrystusa”.

https://poznaniejezusa.blogspot.com/2019/10/wszyscy-jestesmy-uczniami-chrystusa.html?m=1

„Przybliżyło się do was królestwo Boże”–(Łk 10,1-9).

Dzisiaj, w dniu Świętego Łukasza—Ewangelisty w cichości Chrystusa—Kościół głosi Ewangelię, która przedstawia główne cechy tego apostoła. Apostołem jest przede wszystkim ten, który został powołany przez Pana i mianowany przez Niego, aby być wysłanym w Jego imię: to sam Jezus wzywa tego, któremu chce powierzyć konkretną misję!”Wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał”(Łk 10,1). Apostoł więc, będąc powołany przez Pana, jest również całkowicie zależny od Niego.”Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!”(Łk 10,4). Ten zakaz Jezusa wskazuje, że mają zostawić w Jego rękach to, co jest najbardziej istotne dla życia:”Pan, który przyodziewa lilie na polach i zapewnia pokarm ptakom, chce–aby Jego uczeń szukał przede wszystkim Królestwa Niebieskiego, a nie tego co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie”(Łk 12,29-30). Apostołem jest ponadto ten, kto przygotowuje drogę Panu głosząc Jego pokój, uzdrawiając chorych i pokazując w ten sposób nadejście Królestwa. Zadaniem apostoła jest zatem koncentracja na życiu Kościoła, ponieważ od niego zależy przyszłe przyjęcie Mistrza wśród ludzi. Najlepsze świadectwo, jakie może nam dać świętowanie Ewangelisty–tego który opowiedział o Głoszeniu Dobrej Nowiny–jest uczynienie nas bardziej świadomymi ewangelicko-apostolskiego wymiaru naszego życia chrześcijańskiego.

1.Czy jesteśmy gotowi pójść za Chrystusem!?

Żyjemy w trudnych czasach tzw”relatywizmu moralnego”.Codzienna praca,obowiązki domowe,a także brak sił i wolnego czasu dla Pana Boga–stanowią”dobrą”wymówkę dla Jego pomijania w naszym harmonogramie życiowym.Nawet–jak mamy wolne–to często wybieramy”tanie rozrywki” i usprawiedliwiamy naszą nieobecność na Eucharystii,bo przecież musimy odpocząć…Tymczasem Pan Jezus czeka cierpliwie z otwartym Sercem,aż zjawimy się na Jego uczcie i zaprosimy do swojego życia.Współczesny świat kusi nas bezgraniczną”wolnością”opartą na hedonistycznych wartościach,które niewiele mają wspólnego z zasadami moralnymi,a co dopiero z dekalogiem.Jeśli nawet próbujemy żyć zgodnie z Ewangelią Jezusa,to spotykamy się często z niezrozumieniem,obojętnością,a nawet wrogością…Wszechogarniająca kultura indywidualizmu ukształtowała zwł młodych ludzi i z tej perspektywy patrzą oni na świat.Wielu ludzi swoje rozumienie moralności opiera na domniemaniu,iż jest ona kwestią relatywną.Są przekonani,że moralność to nic innego–jak osobisty punkt widzenia.Każdy ma”swoją własną prawdę” i decyduje we własnym zakresie–co jest dobre,a co złe.W obawie przed odrzuceniem nie bronimy naszych przekonań,zgodnych z chrześcijańską wizją moralności.Wybieramy to,co jest dla nas wygodne i relatywizujemy postępowanie innych w myśl zasady:”skoro ich to uszczęśliwia”–nic mi do tego.A potem nagle okazuje się,że nasz własny kręgosłup moralny uległ atrofii…Relatywizm–w swojej najmocniejszej wersji–jest poglądem,który uznaje wszystkie stanowiska i wybory moralne–za jednakowo ważne,a więc neguje istnienie obiektywnej prawdy pozwalającej odróżnić dobro od zła.W kulturze relatywizmu nie ma miejsca dla tych,którzy pozostają wierni klasycznemu systemowi moralnemu–stworzonemu przez starożytnych filozofów,a później udoskonalonemu przez proroków i wyznawców Chrystusa.Ci ludzie”dinozaury”–ośmielając się głośno wyrazić poglądy rażąco kontrastujące z wizją świata dyktowaną przez relatywizm–zostają wyśmiani i nierzadko okrzyknięci”oszołomami”.                        Jednak tak naprawdę relatywizm to nowy „totalitaryzm”naszych czasów,który dąży do tego–żeby wyeliminować każdy światopogląd,który uznaje istnienie obiektywnej prawdy.To rodzaj dyktatury,która nie uznaje niczego za pewnik,a jedynym miernikiem ustanawia własne ja i moje zachcianki…Niestety wielu chrześcijan daje się przekonać do tego punktu widzenia i w myśl fałszywie pojętej”tolerancji”nie potępia takiego spojrzenia na prawdę,bo wszak sam Jezus powiedział:”Nie sądźcie,a nie będziecie sądzeni”. W efekcie szerzy się kabaretowa”zasada”: „róbta,co chceta” i powstają liczne ruchy nie mające nic wspólnego z Bożą prawdą o moralności.

Żeby nie popaść w przeświadczenie,że „wszystko jest względne” i nie przypinano nam łatki“nawiedzonego bigota”powinniśmy–w oparciu o wartości chrześcijańskie i z pomocą Bożej łaski–ukazywać Bożą Prawdę,która zrodziła się z Miłości.Odważnie i bez niepotrzebnego onieśmielenia,ale też z prawdziwym zrozumieniem,życzliwością i miłością dla tych–wobec których przyjdzie nam dawać świadectwo.

Ale o tym w następnym odcinku rozważań…

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz