LOADING

Type to search

Jego oczami

Urszula Mizielińska 30 marca 2015
Share

„Męstwo polega na tym, żeby podejmować ryzyko w imię spraw, które człowieka przewyższają i przeważają”

Chyba nie ma takiej osoby, która choć raz w życiu nie słyszałaby o ks. Józefie Tischnerze. Ten najsłynniejszy331722-155x220 podhalański góral podbił serca rzeszy wiernych choćby tym, iż najbardziej nawet wyszukaną myśl filozoficzną czy teologiczną potrafił przełożyć na prosty język, zrozumiały dla każdego odbiorcy. Poza tym cechowała go niezwykła serdeczność, życzliwość oraz otwartość dla drugiego człowieka. I choć minęło już ponad czternaście lat od jego śmierci, to jego postać po dziś dzień fascynuje i jest wzorem do naśladowania dla wielu ludzi w różnym wieku.

„Jego oczami” to pierwotnie tytuł filmu zrealizowanego przez grupę młodych ludzi, w reżyserii Szymona Wróbla, którzy co prawda nie znali osobiście ks. Tischnera, ale zainspirowani jego tekstami i zafascynowani jego osobą, postanowili nakręcić dokument będący hołdem pamięci ku czci sławnego profesora i filozofa. Po dwóch latach w ręce czytelników trafia książka autorstwa reżysera, która jest uzupełnieniem tego, czego nie zawarł on w swoim filmie. Do publikacji dołączona jest również płyta DVD z filmem.

Książka „Jego oczami” to zbiór wspomnień osób, które znały osobiście ks. Tischnera i dla których był ona ważną częścią ich życia. Znajdziemy w niej obszerny wywiad z bratem księdza – Kazimierzem Tischnerem, a także wywiady z jego przyjaciółmi: Marianem Gromadą, ks. Mieczysławem Zonią, bp. Tadeuszem Pieronkiem, ks. Adamem Bonieckim, prof. Jackiem Popielem oraz doktor Stanisławą Trebunia – Staszel. Ponad to mamy okazję zapoznać się z niepublikowanym do tej pory wywiadem, jaki dziennikarz Marek Barański przeprowadził z ks. Tischnerem w 1990 roku oraz zapisami relacji ze spotkań z młodymi – Pawłem Kak, Natalią Bogdan, Michałem Kastelikiem, Justyną Wierzbowską oraz Mateuszem Andrysiakiem. Ostatnie rozdziały poświęcone są relacjom z dni, w które kręcony był film oraz miastom, w których byli twórcy. Zaprezentowane zostały także wybrane fragmenty z publikacji księdza profesora.

Celem całego projektu „Jego oczami” jest przede wszystkim zapoznanie młodych ludzi z osobą ks. Tischnera, ale nie jako profesora i filozofa, ale jako zwykłego człowieka: brata, kolegi, przyjaciela, wykładowcy, publicysty oraz miłośnika góralszczyzny i duchowego przewodnika górali. Z kart książki wyłania się obraz niezwykłego człowieka pełnego ciepła i empatii, podchodzącego do każdego z życzliwym słowem i przyjaznym uśmiechem. Po skończonej lekturze śmiało mogę napisać, iż ks. Tischner był osobą, której wprost nie dało się nie lubić i wcale mnie nie dziwi, iż zaskarbił sobie uznanie i szacunek tak wielu ludzi. Mnie co prawda twórczość księdza profesora nie była do tej pory szerzej znana, jednak w najbliższym czasie mam zamiar to jak najszybciej zmienić. Zasmakowanie tylko wybranych fragmentów jego publikacji utwierdziło mnie w przekonaniu, iż jest to wartościowa lektura, której warto poświecić swój czas.

Książkę szczególnie polecam wszystkim tym, których interesuje postać i twórczość ks. prof. Józefa Tischnera, ale nie tylko. Jest to wartościowa lektura, w której każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem pracy, jaką musiał wykonać Szymon Wróbel, aby jego dokument ujrzał światło dzienne. Autor swoją postawą pokazał, że jak się chce, to się da – z niewielkim budżetem, bez kamer, nie znając osobiście głównego bohatera wyreżyserował firm, który do tej pory cieszy się dużą popularnością, nie tylko w Polsce, ale także poza granicami naszego kraju. Nic, tylko brać przykład ;)

„Dobroć zawsze rodzi się w bólu. Kto się lęka bólu, ten wcześniej czy później popadnie w kompromis ze złem”

Poprzedni artykuł

1 Komentarzy

  1. Rafał Krysztofczyk 8 kwietnia 2015

    Nie ręczę za prawdziwość tej anegdoty, ale słyszałem ją wiele lat temu z ust poważnego człowieka. Otóż koło Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej zaprosiło kiedyś Ks. Tischnera na dyskusję, której głównym celem było udowodnienie, że Boga nie ma. Organizatorzy mieli nadzieję na zapędzenie księdza “w kozi róg” Poziom argumentów komunistycznych aparatczyków “zapierał dech w piersiach” W którymś momencie Tischner nie wytrzymał, wstał i powiedział:” G….o prawda, g….o prawda, jestem Tischner, zaprotokółujcie i opuścił zebranie.

    Odpowiedz

Leave a Reply