LOADING

Type to search

Jak pisać o Kościele

Cecha 10 kwietnia 2013
Share

Nikt już nie wierzy lukrowanym newsom. Już małe dzieci wiedzą, że po zjedzeniu zbyt dużej ilości cuksów z pewnością pojawią się mdłości. Dla równowagi przydałaby się nutka wytrawności. Rozumiem, smak można mieć różny. Nie każdy też jest literackim odpowiednikiem Magdy Gessler wyłapującej w mig różne doznania smakowe. Pojawia się pytanie – chcemy być wiarygodni czy lansować się na aniołów. Sprawa nie jest łatwa, bo piszę o Kościele prawosławnym, zdecydowanej wyznaniowej mniejszości w naszym kraju.

Oficjalne portale lokalnych Kościołów prawosławnych nie dają możliwości umieszczania komentarzy, ani nie mają for dyskusyjnych. Tłumaczy się to tym, że celem takich portali jest przekaz informacji niewymagający komentowania. Ale czy tak jest w rzeczywistości? To, czego nie napiszą internauci na forum, z pewnością powiedzą w prywatnych rozmowach lub skomentują na Facebooku. A może chodzi tu o wygodnictwo – nie widzę komentarzy, więc wszyscy to akceptują. Niestety, w zderzeniu z rzeczywistością może to tworzyć jeszcze większą barierę między duchowieństwem i wiernymi, Szkoda, że to właśnie wpływowi chcą się odciąć od poznania opinii swojej trzódki. A może to obawa przed tym, że znajdzie się jakaś opozycja, strach przed podważeniem autorytetu, złość, że nie wszyscy podzielają czyjąś opinię, czyjś punkt widzenia. Sytuacja robi się tym bardziej komiczna, gdy dotyczy małej wspólnoty, w której nie jest większym problemem namierzenie komentatorów. Media, a zwłaszcza internet, dają fantastyczną możliwość przyjrzenia się nastrojom społecznym, a przecież taką wiedzę warto wykorzystać w dobrym celu. Przecież, ponoć, wszyscy gramy do tej samej bramki.

Zauważam różnicę między tanią sensacją a realnym problemem. Wrzucenie obu tych spraw do jednego worka z pewnością nie prowadzi do sensownego rozwiązania. W zasadzie to prowadzi do niczego. Całkowicie normalne też jest, że ilu ludzi, tyle poglądów. Czy w Kościele jest miejsce dla pluralizmu? Dlaczego nie! Nie chodzi mi tu o kwestie doktrynalne, ale o opinie, o publicystykę. Są zwolennicy lukru, ale obok nich również są zwolennicy innych smaków. Jasne, w obliczu kościelnego giganta, jakim jest Kościół rzymskokatolicki, chcielibyśmy wyglądać dobrze, jako odpowiedzialni i mądrzy głosiciele ortodoksji, nie zaś jak skansen gadających bród. Ale Kościół to nie dyplomacja, a życie.

To nie jest tak, że dopóki będzie możliwość komentowania, dopóty będą kontrowersje i nieporozumienia. Gdyby takiej możliwości nie było, to i tak komentarze zeszłyby do podziemia. Wierni mają swój rozum i swój światopogląd. Nie dadzą sobie zamknąć ust. To wierni tworzą Kościół i to oni są większością, dlaczego więc mają milczeć? Nie komentują dla średniej zabawy, ale dlatego że widzą w tym jakiś cel. Fakt, istnieje wirtualna odwaga i publiczne tchórzostwo, ale litości – nie generalizujmy! Znam wielu, których odwaga wirtualna i publiczna jest taka sama. Jest nas mało, ale też mamy swoje problemy. A zresztą, prawda obroni się sama.

Dodaj komentarz