LOADING

Type to search

Jak patrzą dzieci

Slawomir Patlewicz 21 lutego 2018
Share

Psychologowie wiedzą (jakim cudem? – a przecież wiedzą), że człowiek tuż po urodzeniu nie rozróżnia między sobą a światem. Nie zna przestrzeni ni czasu. Stopniowo uświadamia sobie, spostrzega własną odrębność i poszczególne obiekty. Najpierw wszystko to nierozdzielna całość, pełnia, po prostu byt sam. Jednak wątpliwe, by niemowlę zdawało sobie sprawę, że coś istnieje w opozycji do nieistnienia, może istnieć albo nie istnieć; by znało pojęcie niebytu. Ono raczej jest wolne od tej dychotomii, znajduje się subiektywnie poza kategoriami jest – nie ma, jak również było – będzie, tutaj – tam. Rozpoznając ludzi i przedmioty, wydzielając je przyjmuje do wiadomości ich istnienie – czyli wolno chyba stwierdzić, że je w swoim rozumku nazywa (może nie słowami). Dotychczas ja, ona, on bądź to tkwili w pełni-całości, nie stanowili indywiduów, a więc jakby ich nie było. A teraz są; dziecko ich z owej pełni wyprowadziło, nazwało (stworzyło?). Szczególny przypadek przedstawiają na przykład wieloraczki ułożone w tym samym łóżeczku: jak szybko rozpoznają, że ich nie jedno, a więcej? Nowo narodzone dziecię „wie“, że ono i matka to jedność; kiedyś zorientuje się, że to jedność w dwóch osobach.
Czy aby nie stąd wzięła się Jednia neoplatończyka Plotyna, z niejasnych wspomnień najwcześniejszego okresu życia, które znowu jakimś cudem zachowują się w umyśle? W staroegipskiej teogonii pierwszy bóg stworzył sam siebie w niebycie czy z niebytu. Efektowna figura literacka, wygląda na zupełnie absurdalną. Przecież skoro stworzył, to musiał (już) istnieć; jeśli został stworzony, to przez kogoś czy coś istniejącego. Okazuje się zresztą, że ów niebyt ma osobowość i sam też jest bogiem. Boska Zwierzchność (termin stosowany przez Pseudo-Dionizego Areopagitę) nie podlega bowiem, zdaniem antycznych Egipcjan, kategoriom istnienia – nieistnienia, jak i przyczyny – skutku, stwórcy – stworzenia. Podobnie nauczał Areopagita, prawie neoplatończyk, którego teologię streścił Lem następująco: Bóg istnieje, ale zdanie „Bóg istnieje“ jest bez sensu. Już Stary Testament daje do zrozumienia, że Zwierzchności nie dotyczą kryteria jedności i wielości, liczby pojedynczej i mnogiej. Z tą ostatnią kwestią (Trójcy) wiąże się powtarzana co niedzielę fraza „przed wszystkimi wiekami“, czyli: poza czasem. Zaś z mitologii mezopotamskiej pochodzi przekonanie, że stworzyć to nazwać, istnieć to mieć miano.
Uzasadnione jest podejrzenie, że te finezyjne, głębokie i wzniosłe zarazem, śmiałe, wysublimowane koncepcje mają początek w kołysce, a opowieść o powstaniu wszechrzeczy jest przetworzoną pamięcią poznawania świata. Ateistyczne teorie religii pewnie ten temat już rozpracowały.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz