LOADING

Type to search

Jak chorągiewki na dachu

Marcin 23 marca 2013
Share

Przy wjeździe do miasta witały Go tłumy. Oklaski, okrzyki, machanie gałązkami palmy. Parę dni później ci sami ludzie zmienili hasło „hosanna” na „ukrzyżuj”…

Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak postrzegają mnie inni ludzie. Czy dobrze prezentuję się w ich oczach? Na ile jestem w stanie wzbudzić w nich podziw? Jak bardzo liczą się z moim zdaniem? – to te pytania, które zadaję sobie, ilekroć myślę o moich relacjach z drugim człowiekiem.

Niepokornie stawiam w centrum uwagi siebie, zamiast Miłości. A przecież to Ona powinna być pryzmatem, przez który patrzy się na świat i na drugiego człowieka.

Nieustannie rozdrażniony wymyślam coraz to trafniejsze riposty. Uwielbiam być chwalonym. To takie przyjemne, kiedy ktoś łechta mnie po mojej próżności.
Bardzo lubię rozpoczynać wygodne dla mnie tematy w których mogę się wykazać. Każdą dyskusję staram się moderować w takim kierunku, by na końcu mówiono o mnie w samych superlatywach.

Niestety, działa to tylko w jedną stronę.

Trudno mi przyjąć krytykę, choćby była jak najbardziej zdrowa i konstruktywna. Jestem bliski szału, gdy ktoś wytknie mi błąd. Nie znoszę żartów ze mnie. Odsuwam od siebie tematy, które mogłyby postawić mnie w złym świetle. Często uciekam z podkulonym ogonem, zamiast wyprostować się i stanąć twarzą w twarz z problemem.

A przecież nie po to Bóg dał mi mowę, bym umiał wywyższać siebie, ale BYM UMIAŁ PRZYJŚĆ Z POMOCĄ STRUDZONEMU, jak stwierdzi Izajasz.

Kolejny raz przekonuję się, że w Biblii można znaleźć odpowiedzi na ABSOLUTNIE WSZYSTKIE pytania.
Zaznajomienie się ze Słowem uczy nas, jak można korzystnie spożytkować narzędzia, które Bóg wkłada w nasze ręce.

A przecież te wszystkie wymuszone, sztuczne i puste słowa ludzi są tak nieistotne…
Ostatnio bardzo często myślę o sobie, jako mieszańcu Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat.
Najpierw- w porywie uwielbienia- wychwalam Boga i cieszę się z Jego obecności, by za moment odwrócić się na pięcie i wraz z tłumem wydawać na Niego wyrok śmierci.

Mogę być sławny, uwielbiany, noszony na rękach.

Jego również przy wjeździe do miasta witały tłumy. Oklaski, okrzyki, machanie gałązkami palmy.
Parę dni później ci sami ludzie zmienili hasło „hosanna” na „ukrzyżuj”.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz