LOADING

Type to search

Ja, ja, tylko ja

bartekkalucki 11 sierpnia 2013
Share

W Toruniu bowiem z przęsła jednego z mostów chciał skoczył ok. 50 letni mężczyzna. Jak opisuje red. Fabjański: „Desperata ściągają z przęsła. Na moście zbiorowe westchnienie ulgi. Nie dlatego, że nikt nie zginął. Dlatego, że już można iść”.

Sytuacja numer dwa. Piątek, godzina 21:50 – w ogródku piwnym w centrum 200 tysięcznego miasta na południu Polski zabawa trwa w najlepsze. Nieopodal młody chłopak, w stanie wyraźnie wskazującym na spożycie alkoholu, kilkakrotnie kopnął w twarz słaniającego się na nogach, nie podejmującego obrony mężczyznę – również (prawdopodobnie) niedysponowanemu ze względu na nadmiar alkoholu. Pomijając fakt, iż zajście widziało mnóstwo bawiących się osób oraz przechodniów, a także rosłych mężczyzn, którzy spokojnie mogli obezwładnić młodego napastnika, nikt nie kwapił się do pomocy. Choćby do oceny, czy coś się stało, czy wezwać pogotowie. Zabawa trwała dalej. Dlaczego zatem jest tak, a nie inaczej? Gdzie podziało się elementarne poczucie odpowiedzialności obywatelskiej, troski o innych, a przede wszystkim pola widzenia o ułamek dalej niż zasięg czubka własnego nosa?

Jakoś wytłumaczalne (z podkreśleniem wyrazu „jakoś”) może być wzburzenie tłumu w Toruniu. Dzień roboczy, pośpiech, perspektywa spóźnienia do pracy (choć czymże jest spóźnienie w obliczu walki o życie drugiego człowieka) być może w części uzasadniają opisaną reakcję. Ale zamknięcie oczu na zło i cierpienie, z powodu fajnej zabawy przyprawić musi o tzw. "kaca moralnego". Wielu z nas chciałoby wierzyć, że przyczyną (szczególnie w odniesieniu do drugiej sytuacji) może być strach. Po pierwsze przed samym agresorem, ale także przed poszkodowanym, który w amoku może nie dostrzec, iż osoba, której chce "oddać" już sobie poszła. Może chodzi o strach wyrządzenia większej szkody. Choć jaką większą szkodę może przynieść wezwanie pomocy medycznej. Może to w końcu strach przed wyjściem przed szereg, w tym przed konsekwencjami natury prawnej – spędzenia kilku godzin na komisariacie w charakterze świadka? Czy mamy dość konieczności prezentowania 24/h wiecznej odwagi, zaciętości i przebojowości – których wymaga rynek pracy. A może to najzwyczajniejsze lenistwo? O ile jednak drugi przypadek można tak uzasadniać, to co z pierwszym? Tam jedyną konsekwencją jest mniej wygodna forma dostania się z punktu A do punktu B. Wygody człowieka ery XXI wieku, chęć posiadania wszystkiego na zwołanie, wypaczać zatem może sens człowieczeństwa i hartowanie postaw proobywatelskich, a przede wszystkim ludzkich.

 

 

Leave a Reply