LOADING

Type to search

Ile punktów w skali APGAR miał Jezus?

Justyna Domagała 30 grudnia 2014
Share

Może był to pierwszy poród rodzinny, choć raczej sądzę, że Józef gryzł ręce na zewnątrz.

NajpiękniejszaBolało ją jak każdą z nas, a nawet bardziej,  bo była młoda, sama i w stajni, nie było położnej ani środków przeciwbólowych i nawet nie miała się gdzie umyć. Każda kobieta wie, co to znaczy. A potem może jeszcze miała problemy z laktacją.

Nie wiemy,  ile punktów w skali APGAR miał Jezus, bo tę amerykańska pediatra wprowadziła 1953 lata później. A może miał żółtaczkę poporodową? Ciekawe, ile ważył i mierzył?  Pewnie był malutki, bo Mama Boska była bardzo młoda.

Wcielenie to nie bajka :-)

 

15 Komentarzy

  1. Kasia 2 sierpnia 2018

    A ja zaproponuję lekturę „Żywot Maryi” bł. Anny Katarzyny Emmerich. Tam wszystko jest w szczegółach opisane. Mnie przekonuje.

    Odpowiedz
  2. Kasia Wasilewska 11 sierpnia 2016

    Droga pani Justyno, ta sprawa niestety ciągle budzi kontrowersje. W oficjalnym nauczaniu KK dotąd większość teologów stała twardo przy braku bólu u Maryi, bo dość literalnie pojmowano słowa z Księgi Rodzaju.Teraz , od kilkudziesięciu lat sytuacja zdaje się odwracać, czego dowodem jest właśnie choćby Dogmatyka katolicka kardynała Mullera(WAM 2015, 900 stron, niestety 0k. 90 złotych, ale warto- w internecie na pewno mniej)..Ale wystarczy porozmawiać w cztery oczy z księżmi, a okaże się, że są przekonani, że Matce Bożej niczego w tym życiu nie oszczędzono. Skoro jako niepokalanie poczęta miałaby nie cierpieć bólów rodzenia to nie powinna też mieć kataru, biegunki, grypy itd. Czytałam ostatnio wpis o tym, że w dawnych wiekach w Polsce istniał kult figury MB w połogu, zmęczonej porodem. Polecono ją zniszczyć, bo ponoć miała ta figura obrażać Maryję… podobnie było z sanktuarium MB Brzemiennej, kiedy to dawniej zabraniano kobietom w ciąży tam się modlić…
    Nie jest to dogmat. Dogmatem jest trwałe dziewictwo Maryi, stąd domniemanie o bezbolesnym porodzie.
    Fajnie tę sprawę omawiają dwaj franciszkanie z programu Pytasz i wiesz . Odcinek archiwalny na TV TRWAM pt.: Czy Maryja cierpiała bóle rodzenia? Odpowiedź brzmi TAK.
    Z innych tekstów: W Nazarecie narodził się Kościół. Maryja w teologii Hansa Urs von Balthasara. polecam tekst z Przewodnika Katolickiego pt. Dlaczego Maryja zawsze dziewica.
    Ostatnio czytałam- Maryja w teologii św. Jana od krzyża. Tam Jan też ponoć pisze o bolesnym porodzie.
    Różnie też teologia współczesna interpretuje obraz Niewiasty z Apokalipsy.
    Proszę też sobie na tym portalu Stacja 7 przeczytać tekst R. Zająca pt. Nieznane fakty z życia Maryi. i koniecznie obejrzeć film, który opisuje autor.
    A tak na koniec, nie wiemy jak było naprawdę, rozstrząsanie szczegółów, zaglądanie Marii pod sukienkę, jest bardzo, bardzo nie na miejscu.

    Pozdrawiam serdecznie, też mam bloga na S7

    Odpowiedz
  3. Sławomir Zatwardnicki 5 stycznia 2015

    @Mariusz, Justyna
    Naprawdę dziewicza ta nieznajomość teologii i Tradycji, tak dziewicza, że nawet nie powoduje rumieńca wstydu, który powinien jednak towarzyszyć ignorancji.
    Na te wyjątkowe wydarzenia (poczęcie bez udziału mężczyzny, dziewicze i bez bólu narodzenie) należy patrzeć zarówno z perspektywy Boskiej, jak i ludzkiej. Bo też z procesem, w którym jednoczą się sprawy Boskie i ludzkie mamy do czynienia w przypadku tajemnicy Wcielenia. Jak w Chrystusie spotykamy się równocześnie z prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, tak na Jego poczęcie i narodzenie trzeba patrzeć jak na wydarzenie jednocześnie Boskie i ludzkie, co dobrze wyczuli Ojcowie Kościoła; chodzi o „dialektykę”, objęcie wzrokiem ducha tego, że przyjście na świat Zbawiciela dokonuje się zarówno całkiem naturalnie, jak i całkiem cudownie.
    Misterim przychodzenia Boga na świat to proces rozciągnięty w czasie, który kończy się z chwilą, gdy Matka Boża „powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7); Słowo przyszło wtedy „do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11), czego żłób jest znakiem proroczym. Dopiero od tego momentu rozpoczyna się życie ukryte Jezusa, a Maryja kryje wszystkie te sprawy w swoim sercu i je rozpamiętywuje (por. Łk 2,19.51b).
    Z tego, że Maryja jest naszą siostrą (jest taka, jak my, musi wierzyć, przeżywa ciemne noce, cierpi itd.) nie wynika, że nie jest naszą Matką (coś Ją od nas różni, między innymi to, o czym dyskutujemy).
    A teraz zagadka: dlaczego wierzący tak długo nie byli w stanie przyjąć, że Słowa Apokalipsy mówiące o Niewieście (rozdział 12) odnoszą się również do Maryi, a nie tylko do Kościoła?

    Odpowiedz
  4. Mariusz 4 stycznia 2015

    Chcecie powiedzieć, że jak Matka Boża tłukła kotlety i z miłością zapatrzona w męża trafiła z rozmachem w swój palec, to ją nie bolało? Wiem, wiem, ani egzegeza, ani teologia nic nie mówią na temat kotletów w czasach Jezusa. Choć już zwykła wiara…wcale tego nie wyklucza. No przynajmniej moja zwykła wiara. Nie kochałbym tak bardzo Kobiety w stroju Supermena, którą nic nie bolało i która wszystko mogła. Myślę, że Niepokalane Poczęcie nie uczyniło z Maryi nadczłowieka w sensie fizycznym.
    Poza tym, przyjmując wasze rozumowanie trzeba by założyć, że jak biczowali Jezusa to też go nie bolało a Droga Krzyżowa była dla Niego spacerem za miasto. To już trochę pachnie jakby inną wiarą niż ta nasza.

    Odpowiedz
    1. Ewelina 7 stycznia 2015

      Nie, Mariusz, to nie BÓL jest konsekwencją grzechu pierworodnego, tylko BÓL PORODOWY. Rdz 3, 16.

      1. Ewelina 7 stycznia 2015

        Czyli poród bezbolesny, ale jak się huknęła tłuczkiem w rękę, to bolało jak jasny gwint :).

        1. Justyna 7 stycznia 2015

          Ewelinko, myślę jednak, że Maryi było dane wszystko oprócz bezgrzeszności, ale już konsekwencje bycia człowiekiem poniosła po stokroć. Tak jak pisałam – pieta to kwintesencja. Dlatego jest taka bliska, bo ludzka par excellence. Sądzę zatem, że i poród bolał, i ciepnięcie w rękę, choć raczej, drogi Mariuszu, kotletów nie tłukła, bo pobożną żydówką była, a więc wieprzowiny nie jadła, a kotlet najczęściej ze świnki :-)
          I tak od porodu do kotleta… :-)
          Zapytam jeszcze znajomego mądrego biblistę i dam znać, co on na to :-)

          1. Ewelina 8 stycznia 2015

            Ależ to nie jest moje zdanie, to jest nauka Kościoła, którą głosi od pokoleń! Zdanie pojedynczego biblisty nic tu nie zmieni. Jakiś czas temu to było oczywiste i nie wiem, dlaczego, ale po Soborze Watykańskim II zaginęło w nauce i budzi teraz olbrzymie zadziwienie. Przynajmniej u niektórych, bo w kościele w którym bywam przypomina się to przy okazji każdego Bożego Narodzenia. Nie ma zupełnie tutaj porównania do Piety, to jest inny rodzaj bólu i nikt z niego nie zwalnia. Współcierpienie Maryi to jest fakt, z którym nikt nie może dyskutować.
            Ano, taki urok dyskusji internetowych, poród, kotlet, Pieta ;).

          2. Justyna 4 lutego 2015

            Ha, długo mnie nie było, bo szukałam u źródeł. I nie chodziło mi o zdanie pojedynczego biblisty, jak to ujęłaś, tylko o naukę ex cathedra. Ojciec Jacek Salij, który jest dogmatykiem, podpowiedział mi fragment z proroctwa Izajasza, który mnie przekonuje (Zanim odczuła skurcze połogu, powiła dziecię, zanim nadeszły jej bóle, urodziła chłopca. Iz 66,7), a biblista ksiądz Wojciech Węgrzyniak powtórzył Twoje słowa, że tak się mówi w teologii, że bólów nie miała, bo skoro była Niepokalanie Poczęta, to nie odczuwała skutków grzechu pierworodnego. Ale to nie dogmat i prawdopodobnie żaden kościelny dokument przedsoborowy ani współczesny się do bólów porodowych nie odnosi. Więc wierzymy, że tak było, ale ja pierwsze słyszę. Człowiek się całe życie uczy. Dziękuję za reakcję, podpowiedź, wymianę myśli i wspólne rozważania i wnioski. Serdeczności :-)

  5. Justyna 2 stycznia 2015

    Przyznam szczerze, że zaskoczyliście mnie bardzo. Nigdy bym nie pomyślała, że poród Marii odbył się bezboleśnie. W jej życie wpisane było cierpienie, ludzkie do potu i krwi, jak to ostatecznie upamiętnione w zastygłej z bólu piecie. Zatem początkowi i końcowi ludzkiego życia Jezusa towarzyszył ból Matki. Tak myślę. Ani egzegeza, ani teologia, ani tradycja czy zwykła wiara nie podpowiedziała mi niczego innego. Choć z drugiej strony muszę przyznać, że Ewelina dała mi do myślenia z tą konsekwencją grzechu pierworodnego…

    Odpowiedz
    1. Kasia Wasilewska 17 czerwca 2016

      Pani Justyno taki pogląd głoszą m.in.tradycjonaliści, którzy nie akceptują zmian posoborowych, mówią teżo poddaństwie kobiet, absurdzie ewolucji, Pan Zatwardnicki, czy ks. Śniadoch(a o. Salij nie-trads z racji wieku) są tego przykładem(tak jak pCh24,pl).
      Polecam Dogmatykę katolicką kard. Mullera. Dla nas ważne jest, co pisze nt. temat obecny prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Pozdrawiam, Kasia

  6. Ewelina 31 grudnia 2014

    Toć ból porodowy jest konsekwencją grzechu pierworodnego. Maryja, wolna od grzechu, wolna była i od bólu :).

    Odpowiedz
  7. Sławomir Zatwardnicki 30 grudnia 2014

    Owszem wcielenie to nie bajka, jednak poród odbył się bez bólu i bez upływu krwi; podpowiada to zarówno egzegeza, jak i teologia, albo po prostu tradycja czy nawet zwykła wiara, która łączy pewne fakty.

    Odpowiedz
    1. Kasia Wasilewska 14 lipca 2016

      Panie Sławomirze proszę o nieco więcej pokory dla inaczej myślących, którzy nie chcą utknąć w pułapce dogmatu. Teologia współczesna z dużą dozą ostrożności spogląda na tajemnicę narodzin Jezusa. Coś do dla Pana i ojca Salija jest faktem, u wielu teologów posoborowych budzi wątpliwości. Proszę sięgnąć raz jeszcze do Baltasara,kard Ravassiego, Jamesa Martina SJ, czy do najnowszej dogmatyki Kardynała Mullera i przeczytać poświęcone mariologii rozdziały. Bóle porodowe nie odejmują nic z wielkości Maryi, tak jak nie odejmują niczego żadnej matce. Wręcz przeciwnie, świadczą o wielkości macierzyństwa. Dziwię się Panu, jako ojcu czwórki dzieci, że w taki sposób spogląda Pan na macierzyństwo swojej żony. Należy przyjąć wszystkie dogmaty, również ten o dziewictwie, ale należy pamietać, że nie ma dogmatu o bezbolesnym, czy też bezkrwawym porodzie Maryi.

      1. Justyna Domagała 4 sierpnia 2016

        Pani Kasiu, bardzo dziękuję za mądry komentarz i odesłanie do źródeł, skorzystam jak najbardziej. Przepraszam za opieszałość w odpowiedzi, ale nie mogłam się zalogować, jakiś problem techniczny… Panie Sławomirze, jesteśmy tu po to, żeby dzielić się swoimi refleksjami, przemyśleniami, wątpliwościami, uczyć się od siebie, a nie traktować jak głupszych, więc bardzo proszę – tak jak Pani Kasia – o więcej przestrzeni dla myślących inaczej. Zawstydzanie rozmówców i traktowanie ich z góry nie wpisuje się w chrześcijański styl… Serdeczności :-)

Dodaj komentarz