LOADING

Type to search

Ignoranci od Pawła i Apollosa

10 maja 2018
Share

Protestancko – żydowska wspólnota, masońska sekta, wywoływacze duchów, New Age  z intergalaktycznym bełkotem, koń trojański w Kościele…Ciekawe określenia. Kogo dotyczą? Wspólnot, które legalnie działają w Kościele Katolickim. Wspólnot, zatwierdzonych przez biskupów i pobłogosławionych przez papieży.

Pod tymi określeniami podpisują się (o ile w ogóle się podpisują) -„prawdziwi katolicy”, „katolicy rzymscy”… Ludzie związani z Kościołem. Przykro jest czytać takie słowa. Hejt ekstremalny. Na szczęście to tylko margines. Ale czy we wzajemnych relacjach między różnymi wspólnotami i  formacjami w Kościele jest absolutna jedność? Raczej nie. Zawsze były z nią problemy. Już św. Paweł upominał mieszkańców Koryntu aby nie mówili „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa, ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony?”(1 Kor 1.12-13). Dobre pytanie zadał autor listu. Ciągle aktualne.

 

Lubimy myśleć, że to właśnie nasza formacja jest najlepsza a nasi liderzy najbardziej uduchowieni i święci. Czasem uważamy się za doskonalszych i bardziej oświeconych od pozostałej „ciemnej masy”. Pisze o tym, w swojej najnowszej adhortacji „Gaudete et Exsultate” papież Franciszek. Powołuje się także na św. Jana Pawła II, który ostrzegał tych, którzy w Kościele mają możliwość otrzymania głębszej formacji przed pokusą swoistego poczucia wyższości wobec innych wiernych.

 

Łatwo szufladkujemy i nadajemy etykiety. O jednych braciach mówimy – nawiedzeni, o innych – cierpiętnicy ,o niektórych – cukierkowi i naiwni. Są też tacy, których określamy „mocherami”. Czy potraficie zidentyfikować grupy katolików kryjące się pod tymi określeniami? Tak? No to brawo! Witajcie w klubie szufladkujących.

 

W relacjach między członkami różnych wspólnot i formacji często pojawia się jakieś „ale”. Za nim  kryje się podejrzliwość i niezrozumienie. Niewiele o sobie nawzajem wiemy. I co gorsza, na ogół nie chcemy się dowiedzieć. Jedność zabijana jest przez… ignorancję. A gdyby tak podejrzliwe „ale” zamienić na życzliwe „dlaczego”? Może wtedy okazałoby się, że ten drugi też jest kimś niezwykłym i ma swoją misję w Kościele. Na „innej” drodze ludzie też nawracają się, wychodzą z nałogów, zyskują wiarę, Bóg leczy ich zranienia, odnawia małżeństwa, powołuje młodych do kapłaństwa i zakonów. Trzeba patrzeć na owoce. Przez wieki Kościół poznawał tak dobre dzieła.

 

Od innych wspólnot możemy się wiele nauczyć. Przecież, każda formacja ma swój wyjątkowy, dany przez Boga charyzmat. Jedni częściej wzywają Duchu Św. inni zgłębiają tajemnicę chrztu, niektórzy drogę do Boga znajdują przez różaniec… Ci leżą krzyżem, tamci tańczą wokół ołtarza. I to jest piękne. Kościół jest przebogaty. Dlaczego by z tego nie korzystać, nie tworzyć jedności w różnorodności?

 

A co z ekstremalnymi hejterami? Paradoksalnie… mają również swoją misję w Kościele. Dzięki nim uczymy się pokory i modlitwy za tych, którzy są inni.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz