LOADING

Type to search

Tags:

Idealny model społeczny? – Ludzie Boga

PIOTR KUKOWKA 14 stycznia 2019
Share

Całe swoje studia filozoficzne uczestniczyliśmy w poszukiwaniach idealnego modelu społecznego-politycznego. Wniosek jest następujący, nie ma idealnego ustroju, który by pasował każdemu. Każdy ma jakieś wady i zalety.

Wszyscy znają powiedzenie Winstona Churchilla, „demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu”.

Mimo to, cywilizacja zachodnia obrała sobie za ideał demokrację. Ideał, za który warto walczyć, a nawet innym instalować na siłę. Główną ideą demokracji to dominacja większości. Mieć większość to jak mieć rację, to jak wygrać. Wystarczy mieć w jakiejkolwiek kwestii więcej niż 50% głosów i zwycięstwo jest w kieszeni. Nie wydaje się to trochę za płytkie? Czy prosta matematyka musi decydować o naszej rzeczywistości?

[Uwaga spoilery poniżej]

Dawno temu oglądałem francuski film Ludzie Boga (Des hommes et des dieux). Francuska twórczość nie kojarzy nam się zwykle z tematami religijnymi, a tym bardziej katolickimi. A jednak można znaleźć tam treści, które są warte zobaczenia.

Film opowiada o mnichach z zakonu Cystersów, żyjących w małej muzułmańskiej wiosce w Algierii. Zakonnicy realizują swoją misję, pracują dla dobra wioski. Potwierdzają to sami mieszkańcy, przyznając, że dzięki mnichom wioska się rozwija.

Natomiast są też grupy muzułmanów nieprzychylnych obecności chrześcijańskim mnichom w ich wiosce. Pojawia się realne zagrożenie życia Cystersów. Francuskie władze oferują pomoc w powrocie do domu. Bohaterowie filmu stają przed kluczową decyzją: wracać do domu czy zostać niezależnie od okoliczności.

Dalsze informacje można znaleźć w innych recenzjach, których jest wiele. Ja natomiast skupię się na samym momencie wyboru, jakiego dokonują bohaterowie, pod kątem ustroju społeczno-politycznego. Po tylu latach od premiery nie znalazłem innych podobnych recenzji, które by tak odczytywały przesłanie tego filmu.

Obecnie mówi się nam (np. przed wyborami / referendum / w debatach), że każdy ma swój głos, który jest równie ważny co inne głosy. Każdy ma używać swojego głosu, zgodnie ze swoimi przekonaniami. Dodatkowo każdy ma prawo tajności, za czym/kim się opowiada.

Tak też zrobili zakonnicy. Przeprowadzili nieoficjalne jakby głosowanie. Część uznała, że chce wracać do domu, z różnych powodów, a pozostali, że chcą zostać dalej pełnić swoją misję. I co dalej? Policzyli na kolanie ile „za” ile „przeciw”? Większość przegłosowała resztę i na tym koniec? NIE!

Zrobili coś, z czego wszystko powinniśmy brać przykład. „Leader” zgromadzenia Christian zaapelował, żeby wszyscy członkowie na nowo przemyśleli swoją decyzję. Poprosił, aby spojrzeć na sens ich misji, aby w wyborze kierować dobrem wspólnym, a nie partykularnymi powodami.

To jest ideał do naśladowania. Finalnie zdecydowali, że wszyscy mnisi zostaną niezależnie od konsekwencji. W mojej recenzji, nie chodzi o to, co wybrali, tylko JAK wybrali.

Niejednokrotnie się słyszy slogany, że ‘głosuję tak, bo mi wolno’, ‘masz święte prawo mieć inne zdanie’. Na wyborach głosuje się często na partię, która ma zrealizować MOJE interesy.

Zakonnicy wznieśli się ponad swoją małostkowość, ponad swoje partykularne cele, nie mówiąc już o strachu jakiemu stawili czoła. Wznieśli się na swoje wyżyny, żeby tam odnaleźć dobro wspólne – dobro zakonu i dobro lokalnej wspólnoty.

Żeby wejść na ten pułap, potrzeba czasu i refleksji. Potrzeba zrozumienia kim jesteśmy, że jesteśmy częścią wspólnoty, a nie wolnymi jednostkami jak wolne atomy. Tak też i przed wyborami, obywatele powinni pamiętać, że tworzymy naród polski, że Polska to nie jest zbiór jednostek. Może przed postawieniem ‘krzyżyka’ przy danym nazwisku,  czy opowiedzeniem się w danej sprawie, warto pomyśleć, że ten wybór będzie dobry dla wszystkich, a nie tylko będzie realizował, mój jedyny małostkowy cel.

Ponadto mnisi wypowiadali swoje słowa otwarcie, i otwarcie próbowali wspólnie je korygować, jak w rodzinie. Wspólnie, otwarcie szukali mądrego wyboru. A obecnie mamy prawo podjąć nie mądry wybór i mamy prawo się z tym ukrywać.

Dlatego, w tym filmie znajduję wskazówkę do lepszego modelu ustroju społecznego. Demokrację, jeśli nie zapowiada się jej porzucić, to można ulepszyć metodą filmowych zakonników. Nie dla losowych wyborów, zliczanych prostą arytmetyką, tylko szukanie najlepszych wyborów w życiu społecznym we wspólnym wysiłku. Jak to zrobić w praktyce? Może przed kolejnymi wyborami (czy innym wydarzeniem), jeśli nie wiem na co / na kogo zagłosować, poradzić się kogoś z rodziny, znajomych, kto zna lepiej temat. Może w ten sposób pójdę zagłosować, mimo, że nie jestem na bieżąco. A może nie pójdę na wybory, bo mogę dokonać nietrafnego wyboru – w sensie – nie zabiorę głosu jak nie mam kompetencji – może lepiej jak inni mądrzejsi się wypowiedzą i podejmą decyzję.

Wzór filmowych bohaterów kłóci się również z tzw. bańkami medialnymi. Według tego sformułowania ludzie pobierają informację, tyko z jednego źródła (z jednego środowiska), którym towarzyszy gotowa interpretacja. Między bańkami medialnymi nie ma komunikacji. Co gorsza nawet z medialnego punktu widzenia, pokazywanie kłócących się ludzi z różnych obozów jest pożądane. A to nie służy jedności narodowej, nie służy utrzymaniu wspólnoty o jaką dbali mnisi.

Mimo, że film miał premierę niespełna 9 lat temu, to wydaje się być dalej aktualny. Polecam ‚zaliczyć’ tę pozycję, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił. Film jest przepełniony spokojem idealnie oddającym charakter życia zakonnego. To według mojej opinii najlepszy film poruszający tematy religijne jaki kiedykolwiek widziałem. Akcja filmu przebiega w okresie Bożego Narodzenia, także to tym bardziej dobra okazja zobaczyć film dziś.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz