LOADING

Type to search

Emocje według Karola Wojtyły

Paulina 26 listopada 2014
Share

Jak panować nad emocjami? W wykładzie z cyklu pod znamiennym tytułem „Posługa myślenia” mówił o tym ks. dr hab. Grzegorz Hołub. W filozofii Karola Wojtyły znajdziemy odpowiedzi na pytania o świadomość, emocje i ich wzajemne relacje. 

Między emocjami a świadomością

Człowiek ma emocje. Wie o tym szczególnie wtedy, gdy coś te emocje wytrąci z równowagi. Taki człowiek, jak mówił ks. Hołub, nie może wtedy pracować, nie może się nawet modlić. A przynajmniej przychodzi mu to z trudem. Coś nim rzuca – jak to określił, w miniony czwartek prelegent w instytucie św. Jana Pawła w Krakowie – coś się w nim dzieje. A co być może najgorsze, nie wie co robić.

Pic_1105_240

Fot. P. Biegaj

Ale człowiek ma też świadomość, władzę wiedzy i samowiedzy. To już filozofia Karola Wojtyły. Stąd tytuł ostatniego referatu „Świadomość i emocje w ujęciu Karola Wojtyły”.

Aby je ująć, najpierw trzeba wiedzieć, że człowiek ma przede wszystkim wnętrze. I nie jest to w rozumieniu świętego papieża, co podkreślił wykładowca jego krakowskiego uniwersytetu, „wnętrze samodzielne”. Wnętrze to istota osoby. Z osobą tą tworzy całość. W tym wnętrzu jest wiedza, samowiedza, emocje. I w tym wnętrzu jest także świadomość.

Jak działa system wiedzy, samowiedzy, świadomości i emocji? Najpierw wiedza dostarcza świadomości pewnych wiadomości. Coś sobie wtedy uświadamiamy, uprzytamniamy. Później, w sferze uwewnętrzniająco – przeżyciowej ustosunkowujemy się do tych wiadomości.

Poszukiwanie równowagi

Cały system zostaje sparaliżowany, gdy nie możemy się niejako odnieść do jakiegoś przeżycia, utożsamić z nim, spojrzeć na niego jako na swoje, a jednak spojrzeć na niego jakby z zewnątrz. Ks. Grzegorz Hołub określa to tak: w momencie otrzymania szokującej informacji, (wiadomości, która wytrąca z równowagi nasze emocje) „samowiedza nie potrafi objąć tego przeżycia”. „Tak jakby uczucia nie były ze mnie”.

Referent jednak na tym nie poprzestaje. I my nie powinniśmy na tym poprzestać. Pytanie brzmi, jak wzmocnić naszą samowiedzę? Jak ograniczyć tym samym naszą emocjonalność? Karol Wojtyła, paradoksalnie, nie pozostawił nam w tym względzie konkretnych praktycznych wskazówek. Odpowiedź teoretyczna mówi nam, że trzeba lepiej siebie poznać od wewnątrz. I są na to sposoby. Prelegent podał nam dwa.

Trzeba tutaj oczywiście podkreślić, że poznawanie swojego wnętrza nie może mieć niczego wspólnego z chorobliwymi introspekcjami, zamykaniem się w sobie czy z egoizmem. W spotkaniu z drugim nie można koncentrować się na sobie, ale też nie można zatracić się w drugiej osobie. Jak podkreślił wykładowca, trzeba tu znaleźć równowagę. We wzmacnianiu swojej samowiedzy znaczenie ma to, że mogę się dowiedzieć wiele o sobie właśnie od innych, dzięki innym.

To właściwe sposób bliski jednej ze wskazówek, jakie zaproponował ks. Hołub. Spotykanie się z innością. A więc podróże, poznawanie innych kultur, nowych ludzi. „Wszystko to mnie wzbogaca, we wszystko wchodzę ja cały, spotykając się z innością zaczynam siebie postrzegać z zewnątrz”, mówił referent.

W czym ma to pomóc? Pośrednio oczywiście w rozwijaniu swojej samowiedzy. A bezpośrednio w umiejętności nazywaniu swoich stanów emocjonalnych. Chodzi o lepsze poznanie siebie. Tak, aby móc nazywać moje własne emocje. Podobną drogą, na którą wskazał ksiądz jest poezja. Przypomniał, że Karol Wojtyła był i filozofem i poetą (co nie może się zmieścić głowie Platonowi). Poeci świetnie potrafią nazywać emocje. Im lepiej ty się tego nauczysz, tym lepiej będziesz sobie dawał radę ze swoimi. A dzięki temu będziesz wiedział, co robić.

Rola myślenia

Mówi nam coś podobnego także Ksiądz Profesor Józef Tischner: „Myślenie jest oczywiście pewnym otwarciem na świat, to niewątpliwe. Ale jest to otwarcie szczególne. Uczucia i nastroje ukazują nam rozmaite strony świata, szczególnie jego wartości.

Weźmy na przykład uczucie tęsknoty. W tęsknocie i poprzez tęsknotę uobecnia się nam ktoś, kto jest nieobecny. Tego, kogo kochamy, nie ma obok nas, ale my wciąż jesteśmy obok niego. Wartość nam bliska znajduje się daleko od nas.

Tęsknota nie ukazuje nam jednak pełnej prawdy o drugim. Ona nie jest bezstronna, nie jest obiektywna. Nie odpowie na przykład na pytanie, czy warto tęsknić. Nie zaprzeczy samej sobie. Ani siebie nie zgani, ani siebie nie pochwali. Inaczej myślenie.

Dzięki myśleniu człowiek potrafi wznieść się ponad tęsknotę. Potrafi ją ocenić. Potrafi jej nawet zaprzeczyć, co nie znaczy oczywiście, że potrafi ją samym myśleniem zwalczyć. Można nawet więcej powiedzieć: myślenie potrafi zaprzeczyć sobie samemu, czego nie potrafi żadne uczucie, żaden nastrój.” („Wędrówki w krainę filozofów”, s. 23)

Tags:
Następny artykuł

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. Rafał Sulikowski 20 lutego 2015

    Z perspektywy np osób z autyzmem, czy innymi zaburzeniami neurologicznymi to nie takie proste, jak by chcieli teolodzy, choćby najwięksi. Poza tym teoria to jedno, a życie i tak idzie po swojemu. To nie znaczy, że egzystencja w procesie teogonicznym nie ma sensu. Znaczy tylko, że na owoce tego procesu trzeba poczekać zapewne kolejne…dwa tysiące lat. Niemniej tekst jest świetny, świadczy o dużych umiejętnościach i wiedzy blogerki imieniem Paulina.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz