LOADING

Type to search

Dziennik z podróży

Aneta Grzegorzewska 17 listopada 2018
Share

Dzień pierwszy – 24.10.2018r. 

Lot samolotem zawsze mnie stresuje. Tego dnia też tak było. Moment startu i lądowania jest najgorszy. Nowy pilot o imieniu Bartek, rozpoczynający swoją przygodę z lataniem, pilotował mój lot. Stewardessy swoim uśmiechem i tonem głosu próbowały przykryć zdenerwowanie. Wyczuwam takie rzeczy.

Tego dnia lecieliśmy z rodziną do Bordeaux odwiedzić naszą najstarszą córkę. Przesiadka i nocleg były w Bergamo. Lot z Modlina do Bergamo trwał 1.5 godz. Pod koniec lotu myślałam, że to koniec mojego życia. Pierwszy raz doświadczyłam tak dużych turbulencji. Samolot zdawał się spadać w dół w sposób niekontrolowany. Pasy powstrzymywały mnie przed lataniem w jego wnętrzu.

W takich chwilach podobno całe życie staje przed oczami… Ja zaczęłam się modlić i myślałam tylko o Matce Bożej, której wiele lat temu powierzyłam naszą rodzinę w opiekę. Prosiłam ją o zachowanie spokoju. Przyszedł spokój i ukojenie. Nie pamiętam za bardzo, co było dalej. Ocknęłam się podczas lądowania, które przypominało skoki żaby. Ale żaba skacze lekko, to były ciężkie skoki samolotu po betonie. Jeden, dwa, trzy…

Wylądował. Cieszyłam się, że jestem na włoskiej ziemi. Każda ziemia jest dobra jeśli można po niej stąpać na własnych nogach. Każdemu początkującemu pilotowi trzeba dać pierwszą szansę. Jednak Pilot Bartek z Ryanair musi jeszcze dużo się nauczyć. Mam nadzieję, że z każdym lotem będzie coraz lepiej.

Jestem uczestniczką wykładów Akademii dziennikarstwa, szczęśliwą żoną i mamą 3 córek. Prowadzę własną firmę.

Tags:

2 Komentarzy

  1. Piotr 17 listopada 2018

    Super, poproszę o dalszy ciąg !

    Odpowiedz
  2. Alicja 17 listopada 2018

    Bardzo interesujące. Mam nadzieję, że Pani opisze kolejne dni Waszej podróży. Pozdrawiam serdecznie 😉😉😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz