LOADING

Type to search

Dziecko niczyje

24 kwietnia 2018
Share

 

Na świecie żyje obecnie ponad 7,2 mld ludzi, a ja chciałbym opisać historię pewnego mężczyzny spośród tych 7,2 mld innych osób. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że życie jak wiele innych, choć usiane wieloma tragediami. Jednakże musimy zrozumieć, że historia każdego człowieka, który przed nami stoi jest święta.

Nazywany przez dziennik Times „księdzem stulecia”, a przez swojego ojca „dzieckiem niczyim”. Znany w całej Wielkiej Brytanii, a zapominany przez swoją rodzinę. Przyjaciel koronowanych głów, a największy wróg własnego ojca. Michael Seed, a właściwie Steven Wayne Godwin, jest ponad sześćdziesięcioletnim franciszkaninem i bardzo znaną personą na wyspach.

W swojej książce, o bardzo wymownym tytule – „Dziecko niczyje”, Michael Seed, opisuje przeżycia jakich doświadczył będąc dzieckiem, które pamięta jeszcze jako pięciolatek. Już wtedy miał myśli samobójcze. Ojciec niemalże codziennie bił żonę i syna. Nie miał żadnych wyrzutów. Michaelowi ciężko było się z tym pogodzić.

W szkole był bierny, nie uczył się i nie chciał. Można stwierdzić, że i tak życie nauczyło go więcej niż szkoła. Michael był nieustannie nękany przez uczniów i omal przez nich nie stracił życia. Mimo to uzyskał trzy dyplomy uniwersyteckie i dwa doktoraty. Jego historia pokazuje, że można się podnieść z ogromnego cierpienia.

Ten sześćdziesięcioletni franciszkanin uczy nas pokory i wytrwania w cierpieniu, w tym czego nie rozumiemy i z czym trudno jest nam się pogodzić. Po tym, co przeszedł mógł żyć zupełnie inaczej albo w ogóle, gdyż niejednokrotnie był bliski śmierci. Jednak żeby o tym wszystkim powiedzieć potrzebował ok. 50 lat. Przełóżmy to na swoje życie. Nam też potrzeba czasami przemyśleć sporo spraw nim je komuś powiemy, podzielimy się nimi. Potrzebujemy w swoim życiu czasu milczenia, zastanowienia się i zrozumienia tego, z czym się borykamy. Niestety albo wręcz przeciwnie na szczęście, bardzo trudno jest nam zrozumieć to, że „musimy poczekać”, „zrozumiemy to za jakiś czas”. Jest istotnym, żeby czekać i rozumieć z czasem. Trudy jakie przeżywamy są dla nas lekcją. Pytanie czy chcemy się uczyć czy nie, wyjść z sali, zamknąć drzwi i nic nie zrozumieć. Tylko później nie miejmy pretensji, że czegoś nie wiemy.

Wracając do treści książki, nie chcę jej tu opisywać i zdradzać szczegółów, ponieważ jest to pozycja, po którą należy sięgnąć nawet jeśli nie wiemy dokładnie o czym jest. Dla tych, którzy po nią sięgną nastąpi nieprzespana noc i kolejne dni przemyśleń. Może warto?

Dodaj komentarz