LOADING

Type to search

Dworcowe opowieści (FOTOREPORTAŻ)

VICONA 4 marca 2016
Share

Ziemia jest jak dworzec, na którym będąc tymczasowo, ludzie są w drodze do ich prawdziwego domu.

004_MG_4891-Edit

Czekam na Ewę. Potem ona na mnie…
Pojechałam na dworzec, aby odebrać Ewę, która przyjechała do mnie z Rzeszowa. Zabrałam ze sobą aparat, licząc, że może trafi mi się jakaś okazja do zrobienia streetowych zdjęć. Dworce to w ogóle ciekawe miejsce do obserwowania ludzi. Nie żebym była akurat specjalnym fanem tego zajęcia, ale odkąd złapałam lekki pociąg do fotografii ulicznej, inaczej już patrzę na ludzi w takich miejscach, właśnie pod kątem łapania ciekawych kadrów.

Zrobiłam więc kilka zdjęć, z których byłam w miarę zadowolona, a w domu pojawił się pomysł, aby ubrać je w dłuższą historię. Dworcową opowieść. Resztę zdjęć dorobiłam trzy dni później, kiedy odprowadzałam Ewę. Niektóre z nich powstawały dosłownie w biegu na peron. Taki szybki (jak Polskie Koleje Państwowe…) projekt. Dobrze, że to nie ja miałam pociąg, bo na pewno bym się na niego spóźniła… Ewa mnie dyscyplinowała, kiedy na zbyt długo się zatrzymywałam. Wybacz, Ewka!

Człowiek w drodze

Te dwie krótkie dworcowe wizyty pozwoliły mi też zastanowić się nad głębszą treścią tej opowieści. Pomyślałam sobie, że jest analogia między podróżującymi przebywającymi na dworcach, a ludźmi na ziemi w ogóle, którzy też są w drodze do… swojej niebieskiej ojczyzny. Bardzo przemawia bowiem do mnie ta idea i w trudnych chwilach dodaje otuchy.

Mamy w Poznaniu nowy dworzec i częściowo odnowione perony. Chociaż do zakończenia całej inwestycji jeszcze trochę, to generalnie już miło na nim przebywać. Jest czysto, schludnie i nowocześnie. No jak to w Poznaniu! Ale jakkolwiek nie byłoby tam przyjemnie, jakkolwiek dobre jedzenie nie można by tam dostać, to wiemy przecież, że to nie jest nasz dom. Nie chcemy tam zamieszkać. Pasażer jest na dworcu z konieczności, ponieważ chce gdzieś dojechać, osiągnąć jakiś swój cel. Wie dokładnie, gdzie jedzie, zna swój kierunek. Wie, że trud podróży z tym związany jest do tego konieczny. Podoba mu się być może architektura i funkcjonalność dworca, na którym się znajduje (choć najczęściej wręcz przeciwnie!), ale nie pragnie pozostawać na nim dłużej niż to potrzebne. Myśli o chwili, kiedy otworzy drzwi swojego domu, założy swoje kapcie, zaparzy sobie swoją herbatę i klapnie w swoim fotelu.

Wiemy też, że są ludzie, na przykład bezdomni, który przyszli wprawdzie na dworzec, ale nie kupili biletu, ani nie maja w planach nigdzie dojechać. Z różnych przyczyn, o których nie czas teraz mówić, chcieliby tam nawet zamieszkać. Choć pewnie jest nam ich żal, to czujemy, że to nie jest normalna sytuacja.  Nie po to są dworce.

Prawdziwy cel podróży
Patrząc na zdjęcia, które zrobiłam, widzę ziemię jako wielki dworzec, miejscami piękny, miejscami szpetny. Ciągły ruch. Ludzie przychodzą i odchodzą. Są tam bo muszą, ale już wyczekują chwili, kiedy wysiądą na swojej stacji i kogoś, kto wyjdzie im na spotkanie, aby ich przywitać. Eh, gdybyśmy mieli też jako ludzie taką świadomość tymczasowości naszego obecnego miejsca przebywania i ostatecznego celu, do którego zmierzamy, a przede wszystkim Osoby, która nas tam oczekuje. Gdybyśmy nie zatrzymywali się na pięknie dworca, nie przywiązywali do smaku serwowanej tam herbaty, nie chcieli traktować dworcowych ławek jako naszego łóżka, tak jakbyśmy nie wiedzieli, że to prawdziwe i nasze czeka na nas zupełnie gdzie indziej…

Zdążyć na swój pociąg
Co z tymi, którzy nie czują się w podróży, którym dobrze na dworcu, w jego pozornym komforcie? Jeśli tego nie chcą, nigdzie nie dojadą… Ale niekoniecznie są nimi ci biedni, którzy proszą nas o pieniądze, gdy ich mijamy przy wyjściu z peronu. Może tym, który woli zostać na swoim dworcu jest elegancki pan w garniturze i pani z kolorową walizeczką? Bóg to sam wie, ale ja też coś wiem: On czeka na nas wszystkich w naszym prawdziwym domu, nieustannie zapowiadając przez megafon przyjazd kolejnych pociągów. Oby każdy z nas, jeśli jeszcze tego nie zrobił, wsiadł do jednego z nich. Nie wiemy, który jest tym ostatnim nam danym, po którym nie będzie już żadnego innego.

fot. VICONA.pl

Tags:

You Might also Like

1 Komentarzy

  1. Lech Galicki 7 lipca 2019

    Znakomite i tekst i zdjęcia. Gratuluję. Co ciekawe, ja także napisałem i nadałem tekstowi tytuł identyczny: Opowieści dworcowe. Zapraszam do współpracy. Szczęść Boże. Lech Galicki. Link:
    https://www.salon24.pl/u/lech-galicki/911961,opowiesci-dworcowe

    Odpowiedz

Dodaj komentarz