LOADING

Type to search

Share

Dlaczego świadomość duchowej biedy jest wartością? Dlaczego duchowa bieda, by była wartością potrzebuje codziennego dokarmiania ducha? I dlaczego to, co moje, ma stać się nie moje, bym mogła tym żyć? Spróbuję odpowiedzieć.

Z pomocą w odpowiedzi na te pytania przychodzi błogosławieństwo:

„Szczęśliwi ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.” (Mt 5,3)

Czy mogę być szczęśliwa z tego powodu, że jestem uboga w duchu? Oczywiście. Jeśli tylko nie będę posiadała żadnego dobra duchowego dla siebie. Jeśli to wszystko, co otrzymałam od Boga, jako dar, nie będę skrycie ukrywać posługując się fałszywą pokorą ale z radością będę o tym świadczyć. Jeśli uznam, że to ogromna miłość Boga wszystko sprawiła, a moją jedyną „zasługą” było uwierzenie i przyjęcie jej.

A wtedy możliwym jest by być:

„jako ubodzy, a wzbogacający wielu; jako nieposiadający niczego, a posiadający wszystko.” (2 Kor 6,10b)

Za świętą Tereską od Dzieciątka Jezus chciałabym powtórzyć to, w co wierzę, że wszystko jest łaską. A skoro wszystko jest łaską na żadne dobro duchowe nie zasłużyłam, a więc i ono nie należy do mnie. Świadomość tego pozwala stawać przed Bogiem jako przed Wszechmogącym i Kochającym Ojcem, który troszczy się o mnie i nie mniej o innych, który daje wszystkiego co najmniej w nadmiarze, by móc się tym dzielić. Bo On jako Ojciec Miłosierny z przypowieści pragnie powiedzieć tak jak do starszego, „porządnego” syna:

„…Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, należy do ciebie” (Łk 15,31)

goal-729567_1280A po co to wszystko? Aby przyjąć królestwo niebieskie, które nie jest tylko obietnicą na przyszłość ale dane ubogim w duchu, bo „do nich należy królestwo niebieskie”. Aby przyjąć miłość Boga. Wtedy możliwa jest jedność z innymi, która jest jednością w duchu, bo przemiana serca i duszy nie jest moją własnością lecz darem – też dla wspólnoty Kościoła.

„Wszyscy wierzący mieli jedno serce i jedną duszę. Nikt z nich nie uważał za swoje tego, co posiadał, ale wszystko było wspólne” (Dz 4, 32)

A wtedy można stawać się jak Maryja – pełną łaski, wypełnioną obecnością Boga. Tak, by On żyjąc we mnie, działał przeze mnie, przemieniał mnie i świat wokoło, abym mogła powiedzieć za św. Pawłem, że nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. A wtedy Królestwo Boże jest w moim sercu. A jeśli jest, to nie da rady nim się nie dzielić.

Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio pisząc o Królestwie Bożym przypomina, że zostało zrealizowane przez Chrystusa i w Nim, głoszone wszystkim przez Kościół, by się urzeczywistniło doskonale i ostatecznie. A więc uwierzyć i przyjąć Ojca i Jego miłość, ukazaną, darowaną w Jezusie za pośrednictwem Ducha – to wypełnienie się Królestwa Bożego”.

Zacznijmy od własnego serca. Może św. Ignacy pomoże :).

Zabierz Panie i przyjmij
całą wolność moją,
pamięć moją i rozum,
i wolę mą całą.
Wszystko, co mam i posiadam.
Ty mi to wszystko dałeś,
Tobie to, Panie, oddaję.
Twoje jest wszystko,
rozporządzaj tym w pełni
wedle swej woli.
Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę,
a to mi wystarczy.
Amen.


Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz