LOADING

Type to search

Share

Święty papież Jan XXIII stwierdził kiedyś, że człowiek nigdy nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy. Warto przemyśleć te słowa w kontekście wielkopostnych rozważań nad własną pokorą i zbliżającego się Wielkiego Czwartku – pamiątki ustanowienia Eucharystii.

Homagium - fot. Wikimedia Commons

Homagium – fot. Wikimedia Commons

Co oznacza postawa klęcząca? Przede wszystkim – pokorę. Pewność siebie tudzież pychę z reguły demonstruje się postawą wyprostowaną, wyprężoną – natomiast pokora objawia się zewnętrznie w skuleniu. Zauważmy również, że klęczenie na dwóch kolanach jest pozycją bardzo nienaturalną i niebezpieczną – uniemożliwia natychmiastowy unik w razie zagrożenia, a powstanie z klęczek do biegu zajmuje nieco czasu. Klęknięcie symbolizuje więc zaufanie i wiarę w to, że jest się bezpiecznym. Ale to nie wszystko – człowiek klęczący wyraża również szacunek i poddanie. Ta symbolika wiąże się ze średniowiecznymi hołdami lennymi, a konkretnie uroczystym obrzędem zawarcia kontraktu lennego (homagium). Wasal składał przysięgę seniorowi na klęcząco, obiecując pomoc w radzie i w orężu (consilium auxilium).

fot. wdtprs.com

fot. wdtprs.com

Postawa klęcząca jest oczywiście obecna również w liturgii Kościoła Katolickiego. Niesie za sobą całą powyższą symbolikę – pokorę, zaufanie i szacunek wobec Boga oraz wierność i posłuszeństwo Jego prawu. Dodatkowo, klęcząc wyrażamy naszą małość i słabość wobec Boga, gdyż człowiek klęczący jest wizualnie niższy niż stojący oraz bezbronny. Obecne przepisy (Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego i zalecenia Episkopatu Polski) nakazują zachowanie postawy klęczącej w czasie epiklezy („Uświęć te dary mocą Twojego Ducha…” w Kanonie Rzymskim „Prosimy Cię Boże, uświęć tę Ofiarę pełnią swojego błogosławieństwa…”) i przeistoczenia oraz na słowa „Oto Baranek Boży…” – „Panie, nie jestem godzien…”. W zależności od lokalnych zwyczajów, przepisy dopuszczają klęczenie od końca śpiewu „Święty, Święty, Święty” do doksologii końcowej (Przez Chrystusa, z Chrystusem…) oraz w czasie Komunii Świętej, jak i przyjmowanie Komunii Świętej na klęcząco. Postawa klęcząca obowiązuje także podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

fot. miserere.pl

fot. miserere.pl

Tyle przepisy. Zanim jednak zaczniemy je interpretować po swojemu i naginać według własnego pomysłu, odnieśmy się do nauczania Kościoła i zdrowego rozsądku. A Kościół, ustami przede wszystkim kolejnych papieży, zachęca do okazywania czci Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie poprzez uklęknięcie. Komunię Świętą na klęcząco i do ust rozdawali zarówno św. Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI. Polski papież nazwał zresztą inne sposoby przyjmowania Ciała Pańskiego niedopuszczalnym nadużyciem posoborowym odnośnie Eucharystii. Również papież bł. Paweł VI w instrukcji „Memoriale Domini” napomniał biskupów, kapłanów i wiernych z całą stanowczością, aby przestrzegali obowiązujące i na nowo potwierdzone prawo. Bardzo jasno wyraziła się w 1980 r. Konferencja Episkopatu Polski pod przewodnictwem Stefana kard. Wyszyńskiego: W diecezjach polskich przyjmuje się Komunię Św. z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej. Przypomnijmy, że było to 15 lat po zakończeniu Soboru Watykańskiego II.

Tak, właśnie. Zwolennicy „nowoczesnego podejścia” do liturgii chętnie wycierają sobie usta niesprecyzowanym „duchem Soboru”, który rzekomo ma się objawiać w dostosowywaniu liturgii do współczesnych norm kulturowych. Zapomina się przy okazji, że jeżeli jakakolwiek kultura odchodzi od Boga i nauczania Kościoła, to trzeba raczej ją reewangelizować, niż dostosowywać do niej Kościół. Kard. Ratzinger, jeszcze zanim został papieżem, nazwał dosyć bezpośrednio takie „dopasowywanie” liturgii prostytucją. A w konstytucji soborowej o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium (ani w żadnym innym dokumencie Soboru Watykańskiego II)  nie znajdziemy ani słowa o pozwoleniu na przyjmowanie Komunii Świętej na stojąco czy na rękę, ani na adorowanie Najświętszego Sakramentu w innej pozycji, niż klęcząca. Wyżej wymienione zmiany są w rzeczywistości rezultatem późniejszych dekretów, określanych często jako „posoborowie”. Ale dlaczego? Czyżby Sobór nie był w duchu soboru? A może po prostu Sobór nauczał w duchu katolicyzmu, a „duch soboru” został wymyślony przez modernistów?

fot. piotrskarga.pl

fot. piotrskarga.pl

Ale odbiegliśmy nieco od tematu, a ten jest ważny. Może się co prawda wydawać że nie ma większego znaczenia, w jakiej pozycji przyjmujemy Ciało Chrystusa, jednak wystarczy spojrzeć na kraje Europy Zachodniej, żeby się przekonać, że jest to błąd. W rejonach, w których szybko i gwałtownie wprowadzono Komunię Świętą na stojąco obserwujemy obecnie drastyczny spadek wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Pomniejszenie szacunku wobec Boga osłabia wiarę, a także autentyczność katolików, dzięki czemu wzmacnia się pozycja wrogów Kościoła. To prowadzi do kryzysu katolicyzmu, jaki obserwujemy obecnie. Da się zauważyć statystyczną zależność pomiędzy sposobem sprawowania liturgii, a stanem Kościoła – przykładowo, we Francji jedynymi seminariami notującymi wzrost liczby kandydatów są te prowadzone przez tradycjonalistów odprawiających Mszę Świętą w tzw. nadzwyczajnej formie („trydencką”), w tym Bractwo św. Piusa X. Jak pokazuje przykład najstarszej córy Kościoła, dróg do przezwyciężenia kryzysu należy zatem szukać raczej w powrocie do tradycji niż w dopasowywaniu Kościoła do świata.

Cóż więc począć? Modlić się za Kościół – za przyczyną Michała Archanioła, świętych papieży, apostołów i Najświętszej Maryi Panny. Ale trzeba również rozwijać własną pobożność i dawać dobry przykład. Choć tak czy inaczej ma się dużą szansę na otrzymanie łatki „lefebrysty” lub, w najlepszym wypadku, „liturgicznego terrorysty”. Ale nie warto się tym zrażać – lepiej pamiętajmy, że Kościół ma być przede wszystkim jednością. A jedność polega min. na tym, że dostrzega się błędy bliźnich i cierpliwie stara się im pomóc je zwalczyć.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz