LOADING

Type to search

Share

Na to Jezus mu rzekł: “Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt 16, 17-18)

Prymat Piotrowy. Jeden z kluczowych elementów trwającego od dwóch tysięcy lat Kościoła Katolickiego. Kolejni papieże zasiadają na “tronie Piotrowym” od momentu wypowiedzenia tych słów przez Chrystusa aż do dnia dzisiejszego.

Jednak wokół papiestwa narosło wiele mitów, zarówno wśród wspólnot popadających w herezję lub schizmę, jak i tych pozostających na łonie Kościoła. Ci pierwsi z zasady negują prawdę o instytucji wikariusza Chrystusa. Drudzy z hurraoptymizmem przyjmują każdą decyzję papieża, powołując się między innymi na nieustającą asystencję Ducha Świętego. Jednak obie grupy łączy jeden wspólny mianownik. Mylą się.

Papież jest tylko człowiekiem. Lepszym, gorszym, bardziej lub mniej wykształconym. Sympatycznym lub gniewnym. Popełnia błędy oraz odnosi sukcesy. I, jak każdy z nas, jest grzesznikiem. W związku z tym na przestrzeni kilku tysięcy lat z osobą pełniącą urząd papieża bywało różnie. Mieliśmy papieży świętych tak samo, jak zatwardziałych grzeszników. Wyśmienitych teologów i duszpasterzy oraz ludzi błędnie odczytujących słowa Ewangelii. Wyniesienie na tron Piotrowy nie jest gwarancją świętości, nieomylności (poza wypowiedziami ex cathedra), poprawności teologicznej czy moralności. Od czasów św. Piusa V, którego pontyfikat przypadał na lata 1566-1572, kanonizowano jedynie trzech papieży: Piusa X, Jana XXIII i Jana Pawła II. Ponadto w ciągu 2000 lat istnienia chrześcijaństwa konklawe wielokrotnie wybrało osobę, która, delikatnie mówiąc, nie wykazywała się wysokim poziomem moralności, budząc tym samym publiczne zgorszenie. Swego rodzaju symbolem na wskroś niemoralnego papieża stał się Aleksander VI czyli Rodrigo Borgia, znany z wielu dzieł kultury popularnej. Dla dla wielu ludzi wybór złego papieża jest argumentem, jakoby Kościół Katolicki nie był Kościołem Chrystusa.

Dzieje się tak dlatego, że wbrew poglądom niektórych, to nie Duch Święty wybiera papieża, ale grono kardynałów. A ci, jako osoby obdarzone wolną wolą, mogą natchnienie Ducha Świętego zignorować lub po prostu kierując się innymi pobudkami wybrać dowolną osobę. Kardynał Ratzinger w jednym z wywiadów w 1997 roku powiedział: Nie twierdzę, że Duch Święty uczestniczy w wyborze papieża w sensie dosłownym, ponieważ Duch Święty na pewno by nie dopuścił do wybrania wielu papieży. Natomiast Duch Święty nie tyle trzyma rękę na pulsie, ile pełni rolę dobrotliwego nauczyciela, zostawiając nam swobodę działania, ale nie spuszczając nas z oka. Rolę Ducha Świętego należy rozumieć bardziej elastycznie. On nie narzuca, na którego kandydata mamy głosować.

Każdemu papieżowi należy się szacunek oraz posłuszeństwo z racji urzędu, który piastuje. Bynajmniej nie oznacza to całkowitej bezkrytyczności wobec wszystkich jego decyzji. Niestety nawoływania, że Ojca Świętego nie wolno krytykować bo wybrał go Duch Święty i wszystkie jego decyzje są doskonałe, sugerując przy tym, że osoby krytykujące próbują wprowadzić rozłam w Kościele, są głoszone przez różnych wiernych. W jednym z wywiadów w ten sposób wypowiadał się włoski dziennikarz Andrea Tornielli, autor wywiadu rzeka z papieżem Franciszkiem. Jest to jednak stanowisko błędne, świadczące o braku wiedzy lub, w skrajnych przypadkach, ignorancji. Papież, nawet żyjący niezwykle pobożnie, może mylić się tak samo jak każdy z nas, a przez to w równiej mierze Kościół wzmacniać jak i osłabiać.

Lecz nawet najgorszy papież nie będzie w stanie zniszczyć dziedzictwa Kościoła, co również pokazuje historia. Nawet Aleksander VI czy papieże okresu „pornokracji”, choć zdecydowanie nie powinni zostać wybrani na następców św. Piotra, nie zmienili doktryny. Nie zakwestionowali istniejących dogmatów i nie próbowali ustanowić nowych. Nie zmienili kościelnej nauki o moralności, choć sami się do niej nie stosowali. Bo papież jest tylko wikariuszem Kościoła, którego założycielem i proboszczem jest sam Bóg.
I to właśnie w tej sferze powinno się dopatrywać asystencji Ducha Świętego w trakcie konklawe. Prawdopodobnie jedyne wsparcie, jakie nam ofiaruje jest takie, że rzeczy nie będą całkowicie zaprzepaszczone : powiedział w tym samym wywiadzie kard. Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI. Kościół zarządzany przez papieża będzie trwał aż do dnia paruzji. I nikt tego nie zmieni. Nawet źli papieże.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

2 Komentarzy

  1. Krzysztof 7 lutego 2016

    Dziękuję za ten tekst , chcę tylko dodać , że przecież na pierwszego papieża Pan powołał swojego zdrajcę , więc ciężko sobie wyobrazić trudniejszą sytuację. To nie naszym , czyli ludzkim wysiłkiem , Kościół daje światło i kierunek , a właśnie działanie Boga na ziemi .

    Odpowiedz
    1. Wojciech Gałek 22 lutego 2016

      Oczywiście ma Pan rację. Początkowo planowałem poruszyć tę kwestię we wpisie, lecz muszę przyznać, że nie wiem dlaczego z tego zrezygnowałem. Niemniej sprawa ta pokazuje, że nawet bezpośrednie wybranie przez Boga nie jest gwarantem całkowitej nieomylności. Zresztą spośród pierwszych dwunastu biskupów jeden okazał się zdrajcą, jeden trzykrotnie się zaparł, dziewięciu stchórzyło, a tylko Jan miał odwagę wytrwać pod krzyżem razem z Maryją. Tym bardziej więc trzeba zachowywać zdrowy rozsądek i ostrożność by nie decydować o czyjejś świętości już za życia tej osoby.

Dodaj komentarz