LOADING

Type to search

Do H2O dodajmy E i mamy produkt „wodopodobny” cz. 2

Sebastian Banasiewicz 21 marca 2013
Share

Przed lekturą części drugiej, polecamy część 1

 

Wzór ''H2O'' rozpoznaje chyba każdy. Jeden z najprostszych związków na ziemi. Nie jednemu chemikowi przysporzył wiele zmartwień. Nam znany bardziej z lekcji przyrody lub chemii ze swoich stanów skupienia, właściwości itp. niż z codziennego życia. Przecież nie myślisz o wodzie, że pijesz ją w ilościach litrowych każdego dnia, a to tylko kilka procent jej codziennego zużycia. Największą część wody po prostu marnujemy. Przecież widziałeś już kampanie w telewizji. Pamiętasz słowa nauczycielki, która to wymachując mimowolnie palcem kazała oszczędzać wodę. Ale czy zakręciłeś ostatnio kran, podczas mycia zębów? Może myłeś naczynia nie zastanawiając się nad ciągłym strumieniem marnotrawstwa? Uspokoję Ciebie – możesz żyć w swojej beztroskiej nieświadomości. Natomiast, według prognoz WWF-u, nasze wnuki znajdą się z ręką w nocniku. Może już bez wody pitnej.

Wracając do poszukiwania napoju, po oburzającej okładce. Właśnie słowo napój jest w tym akapicie kluczowe. Machinalnie, co najgorsze również zamiennie, używane przez nas terminy woda, napój, sok, nektar to nie znaczy to samo. Jako fan telewizji śniadaniowych, zasiadający w szlafroku i kapciach na wygodnym fotelu w godzinach porannych oczywiście wiem takie rzeczy. Jednak wakacje nie są długie, ale pamięć zostaje. Po pierwsze coś co wygląda jak woda, może wodą nie być, a na przykład napojem. Duży napis na opakowaniu 100% oznacza, wyjaśnioną małymi literami, wartość procentową dziennej witaminy C. Na marginesie znana z polskich stołów wątróbka ma jej więcej niż grejpfrut, brzoskwinia, czy kiszona kapusta. Czemu o tym piszę? Po pierwsze, żeby Ciebie uświadomić jeżeli o tym nie wiedziałeś. Po drugie, żeby poczuć się raz jako ”eko”, bo to teraz modne. I najważniejsze – tak samo działa szatan. Mówi nam, że coś jest inne niż jest. Wydaje się, że bierzemy od niego jabłko, a tak naprawdę otrzymujemy bombę z tykającym zapłonem.

Złego zostawmy, a zajmijmy się jeszcze na chwilę szeroko pojętą ekologią, bo się nakręciłem. Znalazłem zasłonę milczenia, którą zakłada tajemnicza literka E. Można ją ominąć pisząc w składzie produktu nazwę związków chemicznych. Właściwie można zamiast E300 napisać kwas askorbinowy. Konsument nie będzie miał pojęcia, że obydwie nazwy oznaczają witaminę C. Przecież to tylko nieszkodliwa witaminka, którą Polacy ukochali sobie połykać na wszystko, w ilościach od kilku wzwyż, w postaci malutkich żółtych tabletek. Numer E (od kontynentu – Europy) to w skrócie kod chemicznego dodatku do żywności. Ten numer może być prawie wszystkim- barwnikiem, konserwantem, regulatorem, zagęszczaczem itd. Wystarczy poszperać w sieci co pijemy i jemy. Wszystko sprowadza się do naszego wyboru. Czy wypiję wodę, albo sok? Na koniec pozostaje ulubione słowo socjologów- dlaczego?

Wtrącenie o wyborach wydaje się odpowiednie w tym miejscu. Właśnie one powiązane są z potrzebami, bo od nich pochodzą. Stoję więc w ”spożywczaku”. Poczułem ochotę, żeby coś poczytać. Idę do stoiska z gazetami. Ode mnie zależy co przeczytam, więc wybieram. Właściwie to nie ja wybieram. Na ladzie nie ma wszystkich magazynów na świecie. Pewne gazety są ułożone w odpowiednim miejscu. Najlepiej sprzedające się marki umieszczone są na wysokości Twoich oczu, bo wydawcy dbają oczywiście o Twój kręgosłup. Przy moim wyborze mogę oczywiście kierować się okładką tygodnika, który powoduje szok. Mogę iść za naturalnymi potrzebami i wybrać roznegliżowane panie z samej góry. Albo znajdującą się niżej inną naturę ze zdjęciami rodem z oddalonych miejsc. Może jednak gazeta codzienna z polityką. Najlepiej zamknąć oczy, a dopiero po otwarciu oceniać treść. Jeżeli odpowiada moim wartością to zostaje tylko wyszukać tego co mnie interesuje. Czy nie wybierasz ”świerszczyków” dlatego, że to tak jakbyś zdradzał dziewczynę, albo żonę? To dlaczego nie traktujesz tego na równi ze zdradą swojego dziecka czytając o dwóch lesbijkach, które obwieszczają, że wychowują dziecko.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz