LOADING

Type to search

Czy rozumiecie co wam uczyniłem?

31 marca 2018
Share

Katecheza doświadczalna zapada w pamięć. Nie potrzeba fajerwerków, zgaszonych świateł, transowej muzyki. Czasem po latach przypomina się jakieś słowo, czy gest, który zaczynamy rozumieć inaczej przez pryzmat nabytych doświadczeń i wiedzy.

Do dziś mam przed oczami starszego księdza katechetę, który wyciera podłogę brudną szmatą. Pamiętam jego pomarszczone, kościste dłonie. Chwilę wcześniej jeden z uczniów poczuł się źle i nie zdążył dobiec do toalety. Klasa zamarła w oczekiwaniu na awanturę, a kolega zaczerwienił się ze wstydu. Tymczasem ksiądz bez zbędnych słów posłał kogoś do dyżurki po ścierkę i własnoręcznie, na naszych oczach, zmył zabrudzoną podłogę. Nie okazał nawet zrozumiałego w takiej sytuacji wstrętu, czy poirytowania. Nie poprosił też o rękawice, ani nie zawołał sprzątaczki i nawet nie zauważył, że przy pracy pobrudził sobie sutannę. Potem spokojnie dokończył lekcję.

Szanowaliśmy księdza Franciszka, ale raczej nie należał do ulubionych nauczycieli. Był księdzem starej daty, trochę szorstkim, zawsze poważnym. Nie silił się na kupowanie sympatii uczniowskiej żarcikami i piosenkami z choreografią, które na szczęście jeszcze wtedy nie były tak popularne. Nie wiem, czy świadomie wykorzystał wtedy sytuację, by udzielić nam ważnej lekcji, czy zareagował spontanicznie. Wracam do tamtej katechezy myślami, gdy czytam o Jezusie obmywającym uczniom nogi, ale musiało upłynąć trochę czasu zanim dostrzegłam związek pomiędzy zachowaniem księdza i Ewangelią. Wtedy byliśmy dzieciakami nieświadomymi głębokiej chrześcijańskiej wymowy jego prostego gestu. Nasza uwaga skoncentrowała się raczej na upokorzonym przykrym zdarzeniem koledze.

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. (J 13, 12-17)

Jestem pewna, że ksiądz Franciszek nie przechwalał się potem przed proboszczem, że „zewangelizował” dwadzieścioro kilkoro dzieci z klasy czwartej. To nie było w jego stylu. Przez wiele lat spełniał wiernie zwyczajne obowiązki kapłańskie w parafii, nie był gwiazdą, ani skandalistą, szanowano go, ale nie wszyscy za nim przepadali, bo bywał nerwowy. A jednak dzięki tamtej katechezie zapamiętałam go jako szczególnego kapłana i katechetę, który swoim codziennym życiem pokazywał, że rzeczywiście idzie za Chrystusem.

Także w dzisiejszej katechezie i akcjach-ewangelizacjach nic nie zastąpi zwykłego świadectwa życzliwości, troski i odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz służby słabszym i potrzebującym w najprostszych sprawach, zwłaszcza kiedy wymaga to samozaparcia i uniżenia, rezygnacji z wygody. To właśnie te proste, spontaniczne gesty weryfikują autentyczność głoszenia, bo młodzi zauważą wszelki fałsz i niespójność w życiu tych, którzy chcą być dla nich autorytetem.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz