LOADING

Type to search

Czy pozwolić rozwodnikom na przyjmowanie Komunii Świętej?

Eryk Markowski 4 października 2014
Share

Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszych czasach obserwujemy postępujący kryzys rodziny jako związku kobiety i mężczyzny. Nic więc dziwnego, że najbliższy Synod Biskupów w Watykanie poświęcony będzie właśnie tematyce rodziny.

Synod rozpocznie się już niedługo, bo w najbliższą niedzielę i potrwa do 19 października. O coraz bliższym terminie rozpoczęcia obrad hierarchów na czele z Ojcem Świętym świadczy chociażby ostatnia aktywność Franciszka na Twitterze.

Franciszek 66

Franciszek 67

Widzimy, że papieżowi bardzo zależy na tym, by Synod nie był ograniczony tylko do poszczególnych biskupów i kardynałów, ale by cała społeczność Kościoła włączyła się w obrady hierarchów poprzez modlitwę. Z pozoru jest to niezbyt logiczne. Bo jak to tak, mam uczestniczyć w czymś tylko przez modlitwę? Przecież to nic nie da, nic nie zmieni. Wręcz przeciwnie. Nasza modlitwa może bardzo pomóc Franciszkowi i biskupom. Wypraszajmy dla nich wszelkie łaski, dary Ducha Świętego, niech będą podatni na Jego tchnienie, aby wszelkie decyzje, które zostaną podjęte, zostały odpowiednio przemodlone i były zgodne z wolą Bożą.
Jednym z podejmowanych tematów będzie na pewno sprawa osób rozwiedzionych i żyjących w innych związkach. Sprawę tę parę miesięcy podjął kardynał Walter Kasper. Sugerował on dopuszczenie takich osób pod pewnymi warunkami do przyjęcia Komunii Świętej. „Jeśli wykluczymy z sakramentów rozwiedzionych chrześcijan w nowych związkach, którzy są gotowi do nich przystąpić, i odeślemy ich na drogę zbawienia pozasakramentalnego – czy nie podajemy w wątpliwość fundamentalnej struktury sakramentalnej Kościoła?” – pyta kard. Kasper. Warto, by każdy z nas odpowiedział sobie sam na to pytanie. Kardynał porusza ważną kwestię i swoje myślenie ubiera w bardzo ładne słowa, ale sprawa jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Czy możemy zmienić nauczanie samego Chrystusa? Warto przypomnieć, że to On wprowadził nierozerwalność małżeństwa, a rozwodników żyjących w innych związkach nazywał wprost cudzołożnikami. Osobiście twierdzę, że Kościół nie powinien w tej sprawie robić nic. Przystanie na warunki kardynała Kaspera byłoby po prostu cichym zezwoleniem na poligamię. Dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, warto utworzyć różne grupy duszpasterskie, zadbać o ich formację, postarać się, by nie czuli się wyrzuceni ze wspólnoty Kościoła, który jest przecież wspólnotą grzeszników, ludzi nie-idealnych. Trzeba zadbać o to, by Ci ludzie odnaleźli swoje miejsce w Kościele, zaangażować ich w liturgię, w formację, duszpasterstwo itp. Jestem jednak przeciwny dopuszczaniu ich do Komunii Świętej.
Dobrze, że ten temat wypłynął, dobrze, że będzie podjęty przez Synod. Kościół powinien szukać najlepszego z możliwych rozwiązań tego problemu. Dlatego módlmy się za biskupów i Franciszka w czasie Synodu modlitwą, którą zaproponował Ojciec Święty:
Jezu, Maryjo i Józefie,
w Was kontemplujemy
blask prawdziwej miłości,
do Was zwracamy się z ufnością.
Święta Rodzino z Nazaretu,
uczyń także nasze rodziny
środowiskami komunii i wieczernikami modlitwy,
autentycznymi szkołami Ewangelii
i małymi Kościołami domowymi.
Święta Rodzino z Nazaretu,
niech nigdy więcej w naszych rodzinach nikt nie doświadcza
przemocy, zamknięcia i podziałów:
ktokolwiek został zraniony albo zgorszony,
niech szybko zazna pocieszenia i uleczenia.
Święta Rodzino z Nazaretu,
oby przyszły Synod Biskupów
mógł przywrócić wszystkim świadomość
sakralnego i nienaruszalnego charakteru rodziny,
jej piękna w Bożym zamyśle.
Jezu, Maryjo i Józefie,
usłyszcie, wysłuchajcie naszego błagania.
AMEN
Tags:

You Might also Like

5 Komentarzy

  1. Jana 6 października 2014

    Czy POZWOLIĆ rozwodnikom… Samo pytanie zawiera już pierwiastek Twojej wyższości. A kimże my jesteśmy żeby komukolwiek pozwalać lub nie na korzystanie z łask Boga?

    Do niedawna tylko księża byli godni dotykać Komunię Św rękami. Uzasadnień takich zachowań było wiele. I nagle wszystko można było – w obrębie tej samej nauki Kościoła – zmienić. Jest inaczej a w dalszym ciągu dobrze.

    Kto z nas tak naprawdę jest godzien na to żeby Bóg choć na niego spojrzał? Wszyscy korzystamy z JEGO miłosierdzia i tego że ON chce z nami być. Bo nikt z nas nie jest godzien. A jednak czerpiemy pełnymi garściami z JEGO skarbnicy.

    My – ludzie – nie możemy innym niczego pozwolić lub zakazać w sprawie dostępu do Boga. Inaczej staniemy się jak ci robotnicy którzy pracowali w winnicy od rana a dostali taką samą zapłatę jak ci którzy przyszli o 11-tej. Byli zawiedzeni.

    Jestem przekonana że Bóg tak samo kocha rozwodników co „prawych”.

    Odpowiedz
    1. Eryk Markowski 10 października 2014

      Ale przecież ja dokładnie to samo napisałem w swoim wpisie :) Nie wątpię w to, że Bóg kocha osoby, którym się nie udało ułożyć małżeństwa. Napisałem, że warto zainwestować w różne duszpasterstwa, aby pokazać tym ludziom, że jest dla nich miejsce w Kościele, że oni ten Kościół tworzą, są jego niezbędnym elementem.

  2. Max 5 października 2014

    Postaw pytanie inaczej: Czy pozwolić chorym przyjmować lekarstwa? Wszak wielu z nich gdyby bardziej o siebie dbało to by nie zachorowali. Wielu z nich gdyby nie jeździli jak wariaci – nie uległoby wypadkom. Są więc sami sobie winni. Więc – jak to piszesz – może zaproponować im co innego? Miękkie obuwie zamiast antybiotyku? Kołysankę zamiast narkozy?

    A leki zostawmy dla tych którzy przestrzegają prawa…

    Powiem tak: Niedawno jeszcze samobójców chowano pod płotem cmentarza zamiast się za nich modlić. A ja z chęcią oddam swój komunikant komuś kto być może pragnie go dużo bardziej niż ja.

    Kto się wywyższa będzie poniżony.

    Odpowiedz
    1. Eryk Markowski 10 października 2014

      Siłą Kościoła moim zdaniem jest stałość. Różne kwestie światopoglądowe na przestrzeni wieków się pojawiały, Kościół jednak był wierny swojej doktrynie. I moim zdaniem głównie dzięki temu przetrwał i trwa po dziś dzień. Gdybyśmy pozwolili osobom po cywilnym rozwodzie żyć w nowym związku to jaki sens miałoby wypowiadanie słów „oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i wszyscy święci”? Czy to zdanie zniknie z przysięgi małżeńskiej? Czy może będziemy przysięgali „oraz że cię nie opuszczę aż do rozwodu”? Ja bym wolał postawić na zmianę programową, strukturalną np w kursach przedmałżeńskich, aby były one pokazywaniem istoty sakramentu małżeństwa, a nie wykresów opisujących cykl menstruacyjny kobiety.

      1. Max 20 października 2014

        Kościół wierny swej doktrynie przez setki lat? Oby nie! Wszak ta doktryna jest tworzona przez LUDZI! Czyż braci odłączonych nie nazywano kiedyś heretykami? Czyż nie palono na stosie za twierdzenie że Ziemia krąży wokół Słońca? Kościół ma prawo błądzić tak jak każdy z nas.

        Ale musi się też zmieniać bo świat się zmienia, a utożsamianie dostępu do sakramentów z przyzwoleniem na rozwody jest dużym skrótem.

        Żeby było jasne: Sam jestem przeciwny rozwodom tak jak łażeniu zimą po Tatrach. Ale nie wyobrażam sobie żeby nie było GOPR-u który w razie czego uratuje turystę który mimo wszelkich zakazów zdecyduje się jednak tam pójść.

        Niebo jest zbyt ważne żebyśmy my – ludzie – ograniczali do niego dostęp komukolwiek. Nawet tym którzy przyjdą pracować o 11 należy się denar zapłaty.

Dodaj komentarz