LOADING

Type to search

Cud narodzin

Marta Cypel 15 maja 2019
Share

Dużymi krokami zbliża się Boże Narodzenie, a więc dzień narodzin Jezusa. Dla Maryi był to jeden z najważniejszych momentów w Jej życiu. A jak cud narodzin odbierają współczesne mamy? Więcej na ten temat w materiale Marty Cypel.

Dziecko otwiera nowy etap w życiu rodziny. Rodzice uświadamiają sobie, że tak naprawdę już nic nie będzie takie jak wcześniej. Wszystko zostanie podporządkowane małej istotce, która przyjdzie na świat. O czas oczekiwania na maleństwo zapytałam mamy, które kilka dni temu urodziły w sochaczewskim szpitalu.

Mama A.: Muszę powiedzieć, że nie mogłam się już doczekać, tym bardziej, że to pierwsza córka. Mam już czterech synów, więc tym bardziej nie mogliśmy się z mężem doczekać tej chwili, kiedy przyjdzie na świat. Wymodlona została w Częstochowie, jak jeździliśmy po syna. 15 sierpnia to tam pod obrazem wymodliłam ją, naprawdę…. – Takie ogromne pragnienie córki było w sercu? – Tak, bardzo pragnęłam córki, już myślałam, że nie będę miała dzieci po ostatnim synu, aczkolwiek później takie pragnienie, a nawet błaganie bym powiedziała o tę córkę było. – A jak to było z pierwszym dzieckiem i z oczekiwaniem na niego? – My byliśmy z mężem dosyć młodzi jak pierwszy syn nam się rodził. Ja miałam 19 lat, mąż 21. Człowiek tak bardziej bym powiedziała na żywioł poszedł, czekał, owszem, wyczekiwał, ale bardziej na żywioł poszedł i… no i fajnie. – A sam czas oczekiwań jaki był, coś kupowaliście? – Tzn… na pewno jakieś przygotowania były… Bardziej bym powiedziała pod kątem kupowania rzeczy…, ale ja się chyba mocniej skupiłam na takiej stronie duchowej. Chciałam przygotować się wewnętrznie na ten czas, tym bardziej, że to przed świętami. – Czy to jest cud? Dla mnie tak, dla mnie to jest wielki cud!

Mama B.: Urodziłam 12 grudnia, poród był dość ciężki, ale to wiadomo.. dziecko trzeba przywitać na świecie. Czego się nie zrobi dla maleństwa… Obecnie mój maluszek leży sobie beze mnie i to jest dla mnie bardzo przykre. Chciałabym, żeby był już obok… Samo to przygotowanie do naszego spotkania, że tak powiem, było super: kupowaliśmy ubranka, kupowaliśmy wózeczek, wybieraliśmy pościel. W domu czeka jeszcze trójka dzieci, starszych, które też się cieszą, że będą miały młodszego braciszka. Na pierwsze kopnięcie trochę czekałam, jak już wspomniałam wcześniej, to jest czwarta ciąża, więc to już troszeczkę później można odczuć, ale to było też fascynujące. – Czy jest jakaś różnica w przyjmowaniu na świat dziecka pierwszego, a czwartego? – To się nigdy nie zmieni, to jest zawsze cud i będzie cudem.

O cudzie narodzin każda mama może opowiadać godzinami. Macierzyństwo jest czasem wzlotów i upadków, radości i smutków, ale przede wszystkim czasem ciągłych zmian. O blaski macierzyństwa zapytałam mamę trzech synów.

Jest ich dużo… przede wszystkim jestem mamą trójki dzieci, najmłodszy ma osiem miesięcy, więc codziennie jest coś nowego. Każdy z synów jest inny, ma inny charakter, inną osobowość… Wszyscy muszą się sami ze sobą dogadywać, ale są to bracia, więc są dosyć zżyci ze sobą. Codziennie spędzają ze sobą czas. Bardzo często najstarszy zaniedbuje swoje obowiązki lekcyjne, po to by się właśnie pobawić z młodszymi. Jest to bardzo fajne doświadczenie, z tego względu, że jest bardzo duża różnica wieku między nimi, bo to jest trzynaście lat, cztery lata i osiem miesięcy. Każdy też pokazuje na co dzień, można powiedzieć, to jak postrzega siebie nawzajem, jak się cieszy drugą osobą, że ona w ogóle jest, jaką im to daje właśnie radość, że jest ich trójka nie mniej. Jak był pierwszy syn jednak widać czegoś mu brakowało. Spędzało się ten czas z nim, wiadomo zabawy, jazda na rowerze i w ogóle, ale widać było, że czegoś mu brakuje. Pojawił się kolejny syn to po prostu było mama, mama.. jak on wygląda? Mogę przyjść do szpitala? Jak byłam w szpitalu codziennie dzwonił, pytał się jak jest. Drugi z kolei syn jak czekał na urodzenie trzeciego syna też było mama, a on tam w brzuchu jest na pewno?  Mama słyszysz go? Czujesz go? I zawsze jak się poruszył najmłodszy, tam rączka, nóżka gdzieś poszła w tym brzuchu to się bardzo cieszył z tego faktu. A jak się urodził mówi: Mama, a czy on będzie się ze mną samochodami bawił? Bo ja nie wiem, czy on nie będzie mi ich zabierał? (śmiech) Więc jakaś taka obawa była, ale wszystko się skończyło jak się mały pojawił u nas w domu. Dla mnie jest to odkrywanie siebie, swojego charakteru tak naprawdę. Człowiek cały czas się spieszy, żyje w tej pogoni, bo to pieniądz, bo to praca, bo szefowie mają wymagania i trzeba być zawsze na top. A jednak jak się usiądzie w domu z dziećmi, tak na spokojnie, to wtedy się odkrywa, że tak naprawdę nie ważna jest ta praca, ten nowy samochód, czy ta wyższa pensja, czy awans tylko właśnie to co się ma w domu, ten pierwszy uśmiech, zabawa z dziećmi, to jak oni się sami ze sobą bawią, taka po prostu miłość w czystej postaci i to jest właśnie najważniejsze w macierzyństwie.

O to czy dziecko jest darem Bożym zapytałam biskupa ordynariusza Andrzeja Franciszka Dziubę.

Popatrzmy na siebie samych i chyba byłoby czymś niezrozumiałym gdybyśmy samych siebie nie postrzegali jako wielki dar. Oczywiście zanim my to sobie uświadomimy, że jesteśmy wielkim darem to najpierw, jak sadzę, sobie to uświadamiają nasi rodzice, którzy cieszą się i radują z owego daru, który w tym narodzeniu nowego dziecka wchodzi do ich wspólnoty, wspólnoty małżeńskiej, rodzinnej. Myślę, że jeżeli miłość jest miedzy małżonkami, to każde dziecko będzie przyjęte jako dar.

Dziecko jest darem Bożym. Warto jednak zadać sobie pytanie: Czy ten dar Boży potrafię przyjąć, chronić go i odpowiednio się nim zaopiekować?

Boże Narodzenie 2018

Dodaj komentarz