LOADING

Type to search

Coraz bliżej Święta, czyli jak docenić coroczną rutynę

Agnieszka Nazarko 12 grudnia 2018
Share

O 16.00 jest już ciemno, w sklepach trwa gorączka zakupów, a ulice mienią się kolorowymi światełkami. My natomiast wybieramy choinkę, coraz częściej słyszymy  kolędy w tle, a  dzieci piszą listy do św. Mikołaja – wszystkie te cechy oznajmiają, że właśnie przywitaliśmy grudzień, a nawet jego drugą połowę. W zasadzie przyjęte jest, że sam listopad dzielnie próbuje obudzić w nas atmosferę Świąt Bożego Narodzenia. Miesiąc ten oferuje nam bożonarodzeniowe ozdoby,  promocje w centrach handlowych, szczególnie w postaci pewnego piątku określanym jako „black”. Z dnia na dzień, wzrasta częstotliwość wyświetlania spotów reklamowych, w których nie może zabraknąć uroczego i niezwykle zaradnego chłopca o imieniu „Kevin”, dźwięku dzwonków oraz czerwieni stroju Świętego Mikołaja. Niekiedy dziwimy się dlaczego to listopad wnosi świąteczny klimat do naszych sklepów, a tym samym miast i domów. Czyż nie jest na to za wcześnie ? Bez wątpienia każdy z nas posiada już swoje zdanie na temat listopadowych akcji marketingowych, które tak zawzięcie przygotowują nas na grudzień.

Natomiast dziś, my, jako społeczeństwo od dawna zaprzyjaźnione z pośpiechem i stresem, powinniśmy zastanowić się nad innym, lecz niezmiernie ważnym pytaniem o treści: „Gdzie w tym wszystkim jest nasz duch świąt?Dlaczego nie doceniamy dzisiaj tego szczególnego okresu, kiedy cała machina XXI wieku zwalnia i wszyscy nareszcie jesteśmy razem ?

Im człowiek starszy, tym mniej kolorowo.

Coraz częściej słyszę krótkie zdanie: „Ja nie czuję świąt”. Przyczyna jest oczywista. Jednak  zacznijmy od początku. Kiedy jesteśmy  dziećmi, i  wzrostem nie sięgamy jeszcze do poziomu parapetu w kuchni, bardzo często zdarza nam się po omacku szukać czegoś słodkiego w wysokich szafkach. Ciekawość, dzięki której poszukujemy prezentów od Świętego Mikołaja także daje o sobie znać. Nasza pomoc mamie w przygotowaniach świątecznych potraw kończy się fascynacją nad konsystencją surowego ciasta. Pachnąca choinka sprawia wrażenie drzewa sięgającego wręcz do nieba, a biały puch to gwarancja niekończącej się zabawy na mrozie. Wtedy właśnie odbieramy święta zupełnie inaczej. Wyczekujemy  pierwszej gwiazdki, a przez okno wypatrujemy znanego na całym świecie starszego pana w czerwonym stroju. To przecież on niesie w swoim ogromnym worku te najwspanialsze, długo wyczekiwane prezenty, które dokładnie opisaliśmy w liście. Mijają lata, a my coraz częściej słyszmy dziwne i bardzo podejrzane zdania od starszych rówieśników. Twierdzą, że ktoś taki jak Święty Mikołaj nie istnieje! Czas mija. Nagle sprawa przybiera nieoczekiwanego wcześniej obrotu akcji. Koledzy mieli rację, bo okazuje się, że to rodzice są sprawcami obecności prezentów pod choinką. Obowiązków w przygotowaniach do świąt przybywa i wymaga się od nas coraz więcej. Do naszych zadań należy już nie tylko posprzątanie własnego pokoju, ale też innych pomieszczeń. Nie możemy tu zapomnieć o pomocy mamie w kuchni. Po kolejnych minionych latach, Świętymi Mikołajami stajemy się my sami i wszystko jest jasne. Czy to sprawia, że duch świąt nie jest już tak mile przez nas widziany? Możliwe, że to jeden z powodów, natomiast jest ich znacznie więcej.

 Jacy jesteśmy?

Odpowiedź znajdziemy kiedy przyjrzymy się mentalności człowieka XXI wieku. Żyjemy dziś, w wydawałoby się,  niekończącej gonitwie za wypełnianiem zadanych nam obowiązków i ról społecznych. Dążymy do wcześniej postawionych celów. Niekiedy koszt za to ponosi nasze życie prywatne. Ciężko pracujemy na stabilizację finansową czy awans, przenosząc zazwyczaj pracę zawodową za próg naszego domu. Zawsze jest  jeszcze „coś” do zrobienia. Bardzo szybko przyzwyczajamy się do tak aktywnej rutyny i trwamy w niej dzielnie. Jeżeli na horyzoncie pojawia się wolna chwila, to zazwyczaj spędzamy ją w towarzystwie tabletu, laptopa lub telefonu komórkowego. Jeśli spędzamy ją z rodziną, to także przy ekranie telewizora, a myślami niestety wciąż jesteśmy przy liście obowiązków, które na nas czekają. A gdyby tak wprowadzić parę zmian? Może rozsiąść się wygodnie wraz z domownikami  przy herbacie z pomarańczą i goździkami i zagrać w kalambury? Wybierzmy ludzi zamiast ekranu.  Dziś dla większości Święta to czas po prostu wolny od pracy. To te kilka dni przerwy, które zaczynamy od długiego pobytu w kuchni, przygotowując kolację wigilijną, śniadania i obiady. Okres Świąt kojarzy się nam nie tylko z gotowaniem potraw, ale też z ich konsumowaniem. Nie da się ukryć, że czas ten spędzamy również siedząc przy stole wraz z zaproszonymi gośćmi. Wykorzystajmy to! Rozmawiajmy, pytajmy i uśmiechajmy się. Nie straćmy tej możliwości i celebrujmy fakt, że możemy być wtedy z bliskimi. Tak bez pośpiechu, tak na spokojnie.  

„Taki mały, taki duży może dzieckiem być!”

W wieku kilku lat wiemy bardzo mało. Nie znamy jeszcze świata i tego co nam przygotował. Nie potrafimy przewidzieć pewnych rzeczy. Niektóre czynności sprawiają nam trudność i szybko wydają się niemożliwe do wykonania. Nie mamy bagażu doświadczeń. Jesteśmy ufni. Ledwo sięgamy do wysokich szafek, w których kryją się najlepsze smakołyki, schowane przez starszych. Oni zawsze mogą więcej. Gdyby tego wszystkiego było mało, to nasze zdanie się nie liczy. Ratuje nas niekończący się darmowy pakiet ciekawości świata. Dzięki niej chłoniemy wiedzę niczym gąbka wodę. W dzieciństwie każdy dąży do tego, aby w końcu stać się dorosłym. Aby móc pomalować paznokcie lub zostać dłużej u kolegów i obejrzeć ten straszny film. Aby wyjść na imprezę i wrócić długo po północy. Nie zdajemy sobie sprawy, że przyjmując te wszystkie „moce” dorosłości, tracimy coś szalenie ważnego i przydatnego. Tego właśnie dorośli mogą pozazdrościć młodszym. Jest to coś na miarę „super mocy. Pięknym i wręcz anielskim głosem śpiewa o tym Sylwia Grzeszczak. „Cieszmy się z małych rzeczy…”. Otóż to! Najmłodsi doceniają drobiazgi i każdą prostą rzecz. Cieszą się z pierwszego śniegu, widoku małego kota i kolorów drewnianych kredek schowanych starannie w papierowym opakowaniu. Czy przedstawiciele starszych pokoleń także mają taką „super moc”, mimo że widzą „pierwszy śnieg” po raz 28.? Czy tak samo cieszy ich ozdabianie choinki? Bierzmy przykład z najmłodszych i nauczmy się doceniać każdy dobry moment. Nie skupiajmy swojej uwagi na odhaczaniu kolejnych punktów na liście: „rzeczy do zrobienia” i popatrzmy szerzej. Może właśnie wtedy wróci do nas zapomniany duch świąt – wierny i zawsze obecny towarzysz beztroskiego dzieciństwa.

„What the world needs now, is love, sweet love”

W okresie bożonarodzeniowym kinematografia polska, jak również zagraniczna, przygotowuje szereg produkcji o charakterze romantycznym oraz familijnym. To one mają za zadanie wprowadzić nas w świąteczny nastrój i może nawet obudzić w nas ducha świąt. W Polsce absolutny sukces odniosła produkcja „Listy do M” z 2015 roku w reżyserii Macieja Dejczera. Poznajemy tu wiele wątków, które z czasem stają się w pewien sposób powiązane. Tu mimo chęci i starań nie wszystko jest idealne. Są kłótnie, zagubienie, niezrozumienie, skomplikowane miłości, rozczarowania i troski. Tak jak w życiu każdego z nas. To właśnie powoduje, że widz odnajdzie w „Listach” cząstkę siebie. Zauważy, że w filmie poruszony jest też jego problem i zda sobie sprawę, że wcale nie jest z tym sam. Z pewnością utożsami się on z danym bohaterem. Seria filmów podkreśla rolę miłości, bliskości i dialogu, jednocześnie dostarczając nam odpowiednią dawkę śmiechu. Niedawno do polskich kin trafiła produkcja „Miłość jest wszystkim” w reżyserii Michała Kwiecińskiego. To komedia romantyczna, która podobnie jak „Listy” porusza tak wiele tematów. Samotność, strata, kłamstwo, żal. Jak podpowiada nam tytuł, tematy  przeplatane są w filmie za sprawą miłości. Film „Miłość jest wszystkim” ozdobiony został pewną kwestią wypowiedzianą przez odnoszącą sukcesy za oceanem Joannę Kulig :” w miłości każdy prędzej, czy później coś zawali, ważne są chwile szczęścia pomiędzy..”. Kolejną krótką, ale znaczącą sentencją są słowa Leszka Lichoty: „trzeba więcej dawać, więcej brać”. Co łączy oba filmy ? Mimo braku nominacji do Oscara produkcje te podkreślają to, o czym już dawno zapomnieliśmy. Płynie z nich szereg aktualnych morałów. Otwórzmy się na nie, a może wtedy właśnie docenimy to, co niosą za sobą Święta.

Boże Narodzenie to niewątpliwie aktywny czas, kiedy spory chowamy do kieszeni, składamy dużo życzeń, sprawiamy innym radość, a przy tym wszystkim zwalniamy tempo i skupiamy się na rodzinie. W końcu nadarza się idealna okazja, aby przeprowadzić rozmowy, które przez nawał pracy odkładaliśmy. To czas  radości i bycia razem. Doceńmy te kilka dni w roku na tyle, aby zasłużyły one na miano wyjątkowych.

Mam na imię Agnieszka. Jestem studentką III roku filologii angielskiej, stosowanej z hiszpańskim, której marzenie o zawodowym pisaniu od lat nie daje spokoju. Zaczynam „stawać na palcach” i łapię możliwości „za kostki”.

Tags:
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz