LOADING

Type to search

Co ja tutaj robię, czyli katecheta w gimnazjum.

Janusz 3 marca 2013
Share

Przeczytałem już w życiu wiele artykułów na temat katechezy, jej zasadności i charakteru. Wiem, jakie stereotypy zakorzeniły się już w umysłach wielu osób i jak delikatny i drażliwy jest to temat. Wiem wreszcie jak bardzo boli lektura artykułu o katechezie w szkole, kiedy jej autor nie opiera się na rzetelnie zdobytej wiedzy, szpikuje swój tekst stereotypami a incydentalne przykłady próbuje eksplorować na cały horyzont zagadnienia. Wobec powyższego wstępu, pozwolę sobie dorzucić i moje skromne przemyślenia na temat katechezy w szkole, współczesnej młodzieży i problemów jakie dotykają katechetę w szkole. Mam nadzieję, że ośmioletni staż pracy w szkole uprawnia już do wysnuwania pewnych wniosków, sądów czy opinii w tej kwestii… Moim zdaniem, najważniejsza w pracy katechety jest pokora. Poważne i szybkie rozczarowanie przeżyje w szkole ten, kto z dyplomem w kieszeni pojawi się w klasie ze świadomością, że jest osobą dobrze przygotowaną do pełnienia tej misji i teraz wszyscy bez wyjątku będą go słuchać i podziwiać jego erudycję. Żeby być słuchanym na katechezie (szczególnie w gimnazjum) trzeba sobie na to zasłużyć czyli zapracować na zaufanie ze strony uczniów. Na samym początku trzeba jasno i dobitnie określić charakter relacji nauczyciel – uczeń. Należy uświadomić swoim wychowankom, że nauczyciel chce być ich przyjacielem i chce razem z nimi dzielić problemy, dyskutować i szukać odpowiedzi na trudne, egzystencjalne pytania. Trzeba też koniecznie, jasno i wyraźnie określić prawa i obowiązki. Katecheta wchodząc do klasy bardzo często jest postrzegany jako osoba wyniosła, nie znosząca sprzeciwu i "kościelnie" przeszkolona do walki z poglądami młodych ludzi. Takie myślenie już na starcie buduje niewidoczny acz trudny do przeforsowania mur obojętności, niechęci i apatii. Nauczyciel religii musi być świadomy, że wchodzi w środowisko, gdzie nauka Jezusa może być wyśmiewana, deprecjonowana czy poprostu zapomniana czy jeszcze nieodkryta. Jak tu sobie poradzić w takim kalejdoskopie osobowości, postaw i charakterów? Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Najpiękniejsza notatka wpisana do zeszytu nie zastąpi szczerej, kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Zapyta ktoś, jak rozmawiać z młodzieżą? Nie mam gotowej recepty czy przepisu na sukces ale wiem, że trzeba rozmawiać o aktualnych problemach i sprawach, które interesują młodych ludzi. Wspaniałym wstępem do dyskusji o Bogu może być sport, moda, muzyka czy nawet wydarzenia minionego dnia. Taki wstęp może być dobrym przyczynkiem do skierowania konwersacji na tematy przypisane przez program nauczania. Wszelkie urządzenia multimedialne też okazują się wielce pomocne o ile korzystanie z nich odbywa się w granicach rozsądku. Staram się też, jak to możliwie najczęściej, zachęcać uczniów do obcowania z żywym Słowem Bożym i odkrywania Bożej mądrości na kartach Pisma Świętego. Współczesna młodzież potrzebuje świadectwa. Młodzi bardzo szybko wychwytują wszelki fałsz i każdy rozdźwięk pomiędzy tym, co się mówi, a tym co się robi. Dlatego najpierw trzeba pracować nad zbudowaniem zdrowej relacji na płaszczyźnie uniwersalnej, ludzkiej, by móc już razem podejmować dalsze kroki w kierunku odkrywania Boga, Jego tajemnic i prawdziwej wolności, która nie jest samowolą. Przyznam, że niełatwo dziś rozmawiać z gimnazjalistami, którzy w znakomitej większości są przekonani o swojej nieomylności, emanują pychą zmieszaną z egoizmem i w dodatku alergicznie reagują na słowo "Kościół". Oczywiście, błogosławieństwem są uczniowie (a jest ich niemało) żywo zaangażowani i aktywnie tworzący katechezę. Tacy uczniowie poprzez swoją piekną postawę mobilizująco wpływają na nauczyciela, który musi więcej trudu włożyć w przygotowanie się do lekcji, by sprostać oczekiwaniom i by lekcja okazała się ciekawa i treściowo bogata. Niestety, bardzo wyraźnie i sukcesywnie wzrasta liczba uczniów zupełnie obojętnych lub wręcz wrogo nastawionych do religii. Nie byłbym sobą, gdybym w tym miejscu nie dodał, że w takich postawach są mocno utwierdzani przez rodziców, których domowe rozmowy i sposób bycia znacząco wpływają na poglądy młodych na świat i Kościół. Trudno też dyskutować o praktykach religijnych uczniów, gdy często ich rodzice są od nich tak dalecy jak nasi piłkarze – miejsc medalowych na Euro 2012. Najważniejszym i kluczowym miejscem formacji religijnej młodego człowieka jest rodzina. Szkoła z całym swoim instrumentarium ma do dyspozycji tylko mały obszar pola (albo ugoru) do zagospodarowania. Jeśli ta potencjalnie żyzna gleba została skutecznie w domu wyjałowiona przez obojętność, brak czasu czy zainteresowania ze strony rodziców, trudno potem spodziewać się oszałamiających wyników w nauce i postawie dziecka. Trzeba też koniecznie wspomnieć o obrazie katechezy szkolnej kreowanym przez niektóre media. Według tego przekazu, katecheta to często życiowy nieudacznik, sfrustrowany konserwatysta i ograniczony ze wszechmiar wojenny wysłannik Kościoła. Lekcja religii to z kolei świetna okazja dla uczniów, by odrobić zadanie z fizyki, zjeść drugie śniadanie czy pograć w karty. W tym miejscu mogę zapewnić, że każdy świadomy swojej misji katecheta nigdy nie pozwoli na takie zachowania, oczywiście wyjątki znajdziemy zawsze i wszędzie ale broń nas Panie Boże przed generalizowaniem incydentalnych wypadków i powielaniem stereotypów. Trudna to misja ("Posyłam Was na pracę bez nagrody"), niemały trud i zderzenie z upiorną wręcz często rzeczywistością. Trzeba też cały czas szukać nowych (atrakcyjnych dla uczniów) sposobów przekazu i komunikacji. Czasem śmiejemy się do łez, czasem popłynie łza wzruszenia, nieraz udaje się nakłonić ucznia do osobistych zwierzeń czy uzewnętrznienia bólu i frustracji. Dziękuję Bogu za każdą "przegadaną" przerwę i każdy gest sympatii ze strony moich wychowanków. Panie Boże, Ty sam wiesz ile popełniłem błędów, wiesz, że bez Twojej pomocy jestem bezużyteczny i szary jak codzienność. Doświadczyłem jednak nieraz jak wielka jest Twoja miłość i jak zaskakujące są Twoje odpowiedzi. Błogosław Boże katechetom i prowadź młodych ludzi drogą Prawdy i Miłości.

Leave a Reply