LOADING

Type to search

Być mamą po stracie…

Katarzyna Baran 12 czerwca 2019
Share

Czas. Podobno leczy rany. Dziś już wiem, że są rany, które będą boleć całe życie.

Dwie kreski na teście ciążowym, to widok wywołujący lawinę emocji. Radość, wzruszenie, strach, obawy. Mix wszystkiego, by finalnie zatriumfowała radość. Tak było w moim przypadku. Wzruszenie, że za kilka miesięcy będziemy we czwórkę.

Wszystko było dobrze. Wyniki badań, samopoczucie po pierwszym trudnym miesiącu, łaskawy brak nudności tak jak przy pierwszej ciąży. I ta pewność: będzie dziewczynka, moja wymarzona córeczka…Hania.

Termin porodu? Dzień narodzin pierwszego syna-wspaniale!

Szczęście trwało do 6 stycznia. Wtedy dowiedziałam się, że serduszko mojej Kruszynki przestało bić. Moje też się zatrzymało. Zawalił się świat. W potoku łez, ginie wszystko. Nie widać nic. Jest tylko ból. Nie do opisania i niepodobny do żadnego innego. I jedno jedyne pytanie, które jak bumerang wraca każdego jednego dnia: Dlaczego?

Wydarzenia, które następowały po sobie, po dziś dzień bolą tak samo. Poród w domu, szpital, lekarz, który nas wyśmiał, brak kompetencji personelu w przeprowadzeniu nas przez formalności związane z badaniami ustalającymi płeć, pochówkiem. A przy tym wszystkim małe wielkie cuda i Anioły, które stanęły na drodze i pomogły nie umrzeć z rozpaczy.

Nigdy nie czułam się tak otulona Bożą opieką, w tak bolesnym momencie życia. Mimo całego koszmaru, do końca życia będę Mu dziękować, za “zbiegi okoliczności”, które uratowały moją psychikę przed całkowitym rozpadem.

Hania żyła 11 tygodni. Dziś chodzę na jej grób i tęsknię z niewysłowionym bólem.

Bardzo trudno o tym pisać. Jest to temat tabu. Mimo, iż wg statystyk dramat straty dziecka dotyka 1 na 4 kobiety.

Dopóki ten temat nie dotyczy nas, jest odległy. I dobrze. Gorzej jeśli mamy w otoczeniu mamę po stracie i wtedy ona staje się odległa dla nas.

To co dzieje się z kobietą po stracie to suma najboleśniejszych uczuć z którymi musi się zmierzyć. Niezrozumienie, odrzucenie siebie i swojego ciała, bunt, złość, poczucie bycia izolowaną i dryfowanie w oceanie samotności, poczucia winy, wstydu(!).

Drogi Czytelniku, mama po stracie jest otwartą raną. Słowa pocieszenia, że jeszcze będzie kiedyś mamą, albo że ma już dzieci i dla nich musi żyć, bądź udawanie, że nic się nie stało, są solą, która powoduje ogromny ból i w jeszcze większym stopniu ją alienuje.

Wiem, że wszystkie te słowa i próby pocieszania płyną ze szczerych intencji, niemniej warto nakładem minimalnego wysiłku, dowiedzieć się, jak BYĆ obok i realnie wesprzeć rodzica po stracie. Najczęściej nie trzeba nic mówić. Wystarczy tylko, że spojrzysz wymownie dając do zrozumienia, że widzisz ten ból. Tylko tyle. Nie udawaj proszę, że nic się nie stało.

Jeśli spotkasz w swoim otoczeniu mamę po stracie, przytul ją, proszę. Przytul ją modlitwą i/lub współczującym spojrzeniem i/lub słowem,  w zależności od sytuacji i relacji jaka Was łączy. Daj tyle ile możesz, dbając także siebie. To trudne, ale warte starania.

Obiecałam sobie, że będę starać się pomagać, wrażliwym na cierpienie innych, wspierać mamy po stracie.

Tak niewiele potrzeba, by pomóc takiej mamie przeżyć jej dramat i stać się dla niej Aniołem, w bólu codzienności po stracie ukochanego dziecka.

W imieniu każdej mamy po stracie, którą spotkasz na swojej drodze i okażesz serce w dowolny sposób, dziękuję.

 

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz