LOADING

Type to search

Bóg pełen niespodzianek

Daniel Grochala 21 lutego 2018
Share

Kiedyś przeczytałem świadectwo kobiety, która nazwała Boga „Bogiem pełnym niespodzianek”. To słowa papieża Franciszka wypowiedziane w kaplicy Domu św. Marty, które tak mocno zapadły mi w głowę, że chodzę z nimi do dziś. Bardzo lubię Go tak nazywać. To jedno z moich najlepszych określeń dla Niego.

Często obserwuję moich znajomych. Opowiadają dużo o swoich planach, o tym kim będą po szkole czy studiach. Gdzie pojadą za dwa lata albo jak widzą siebie za dziesięć lat. Za dziesięć lat? To zawsze mnie trochę szokuje, bo wiem, że życie nierzadko weryfikuje nasze plany. Sam mam krótkoterminowe zamierzenia. Po prostu nie lubię się rozczarowywać. Myślę w przód o jakieś dwa miesiące, żebym miał konkretny cel i żył dalej. Tak, według mnie, jest rozsądnie.

Dlaczego o tym piszę? Bo mimo to sam często planuję. Ale to planowanie trochę w niemądry sposób. Bywa tak, że nie dopuszczam do nich Pana Boga. Do tego wszystkiego, o czym marzę i czego chcę. To przekonanie, że wiem lepiej niż On, mnie gubi. Kiedy widzę, że jest odpowiedni moment na coś dobrego, nic się nie wydarza. I modlę się, żeby było wszystko w porządku i bardzo długo czekam, nawet miesiącami. I jest cisza. To tak jakbyś stał w pokoju z czterema ścianami bez drzwi i okien. Jeśli znasz to uczucie to wiesz o co chodzi. Ale nawet wtedy Bóg znajduje rozwiązanie. Ma On 6 milionów sposobów na dotarcie do człowieka. Każdy jest fenomenalne.

Jedną z moich ulubionych modlitw jest modlitwa „Jezu, Ty się tym zajmij”. I nie dlatego, że jest krótka. Wymaga ogromnej ufności i zawierzenia. Zamykam oczy i wymawiam te słowa. I wtedy dzieją się cuda.

„Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”

Znacie słowa piosenki Anny Marii Jopek „Ja wysiadam”? Też tak często mam. Chcę, żeby świat stanął w miejscu, żeby i on trochę odpoczął. Ale mam zwyczajnie dość, tak po ludzku, tej gonitwy, tego pędu i szarpaniny. Zabrzmi to nadzwyczaj banalnie, ale wtedy się modlę. Rozmawiam z Tym, który wie co w sobie trzymam, bo On też miał niełatwo. Mam w sobie dużo myśli, że pewne rzeczy są bez sensu, że z innymi ludźmi trzeba dać sobie spokój. Brak mi nadziei. I wtedy dzieje się coś, czego się nie domyślam. To piękne rzeczy. Nie lubię niespodzianek od ludzi, ale od Pana Boga kocham. To bezcenne i staram się za nie dziękować. Za nie trzeba dziękować.

To nie odkrycie, że jak każdy człowiek, miewam okresy gorsze. Kiedyś chodziłem po lesie i z Nim rozmawiałem. Nie oczekiwałem wielkich znaków, chciałem się po prostu wygadać. I wtedy On przyszedł. Wtedy Bóg się tym zajął. Przyszedł w słowach „Jestem z tobą”. Wiem, że to takie zwykłe, sztampowe i mało atrakcyjne. Ale na tamten czas tego było mi trzeba. To mi wówczas wystarczyło. Ksiądz Jan Kaczkowski mówił, że „mistyki należy szukać w prozie dnia codziennego. Pan Bóg jest bardzo delikatny, trzeba Go czytać uważnie”.

Ale to nie wszystko. Jego działanie objawia się w najprostszych rzeczach: że ktoś wyciąga do mnie rękę, chce za coś podziękować, zaproponować wspólną pracę czy w wielu innych prywatnych sprawach. To bardzo moje, mam w sobie spokój. Miałem i mam wiele problemów. Wiem, że samemu ich nie rozwiążę. Nie działam już w pojedynkę. Bóg daje mi ludzi, to ci, których traktuję jak prezent od Niego. Wiem też, że można powiedzieć, że to przypadek. Ok, ale przypadek to drugie Imię Pana Boga.

Bóg często mówi do nas w naszym sumieniu, które tak często zagłuszamy. Chce przychodzić do nas i porządkować to, co nieuporządkowane, leczyć to co zranione i dawać to co niezbędne. Da nam tyle na ile się otworzymy, więc warto być zachłannym na Bożą łaskę. Ja biorę garściami. Bardzo mi z tym dobrze.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz