LOADING

Type to search

Bóg – owszem, Kościół – niekoniecznie

Mirek 12 września 2013
Share

Sam przyznaję, że nie mam siły argumentować dzieciakom (dzieciakom? – dwoje z nich to już studenci! Jak ten czas leci!), ale tak myślę, że nie do końca o argumenty tu chodzi. Wszak stereotyp w swej naturze odporny jest na wszelką argumentację. Nie ma więc co pokazywać, że oprócz (często niestety prawdziwych) plugastw przywołanych na początku tego wpisu, mamy także Caritas, Bramę Rybę, duszpasterstwo chorych, spowiedź świętą i wiele innych rzeczy o których zapomniałem, a których wartości nie sposób przecenić.

Pamiętacie film „Olej Lorenza”? Jego bohaterowie nigdy nie ustali w poszukiwaniach lekarstwa dla chorego dziecka. Mimo że wszyscy już odpuścili. Śmiało można stwierdzić, że państwo Odone zrobili więcej niż wszystko, aby uratować swojego syna. To są prawdziwi bohaterowie tego świata. Poświęcili wszystko, aby odwrócić bieg choroby. Więc może w tym naszym stereotypowym Kościele też czas już na miłość?. Ilu z nas z miłości do Boga jest w stanie odkryć olej Lorenza? Państwo Odone zrobili to dla swojego dziecka. Ale nie odwrócili się przy tym od przemysłu farmaceutycznego. Oni go tylko ZMIENILI. Swoimi odkryciami, uporczywością, poświęceniem.

Czy nie łatwiej jest odejść z Kościoła i powiedzieć „będę Go kochał po swojemu”. Chciałbyś/chciałabyś usłyszeć to od Twojego partnera? „Wiesz co. Odchodzę od ciebie. Chcę cię kochać po mojemu”. A gdzie poświęcenie? Oddanie choć odrobiny siebie? Miłość niewiele ma wspólnego z racjonalnością, prawda?

Możemy powiedzieć: „Niestety. Mamy taki Kościół, jaki sobie stworzyliśmy” i dać sobie z nim spokój. Jest jednak problem. Aby gdzieś dotrzeć, korzystamy z drogi, aby mieć prąd, podpisujemy umowę z zakładem energetycznym. Do Boga też mamy drogę. Nikt nie przychodzi do Boga inaczej, jak tylko przeze mnie. Pamiętacie te słowa? To Jego Syn ustanowił Kościół. Jeżeli więc kochamy Boga, nie możemy odrzucać jego Kościoła. Ale możemy (ba, musimy!) go ZMIENIĆ. Bo Kościół to ludzie: ułomni, słabi, zwykli ludzie.

Jeżeli zaczniemy od siebie – to już będzie dużo!

Czujecie powiew zmian od papieża Franciszka? On już zaczął. A my? Jak zwykle nie będzie nam łatwo. 8 września usłyszeliśmy słowa: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Pan nigdy nie powiedział, że będzie nam na tym świecie łatwo. Ale do tego zostaliśmy powołani. Aby mieć pod górę. Nie ma więc co uciekać. Trzeba brać się do roboty, bo tego oczekuje od nas Bóg.

Co więc z tym stereotypem? Kościół musimy zmienić. Kościół to MY. My, bo nam zależy. Dokonamy tego cudu, jeżeli sami staniemy się cudem. Wtedy stereotyp upadnie. Bez nerwowych argumentacji i pyskówek. Bez wydłużania frędzli u płaszczy, utarczek i patrzenia z ukosa. Niech nigdy nie zabraknie nam odwagi i determinacji. Bo tylko „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.”

Powodzenia!

Następny artykuł

Dodaj komentarz