LOADING

Type to search

Bóg nie umarł

Urszula Mizielińska 10 stycznia 2017
Share

„Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko”

399085-352x500Żyjemy w świecie, w którym coraz częściej Boga odstawia się na dalszy plan, albo w ogóle się Go pomija. Szerzy się ateizm i inne ruchy, którym są obce wartości chrześcijańskie. Krytyka Kościoła Katolickiego, czy ataki na księży są na porządku dziennym, a samozwańcze „autorytety” na każdym kroku starają się wmówić nam, iż wiara w obecnych czasach nie ma już racji bytu. W 1999 roku poczytny amerykański magazyn „The Economist” opublikował nawet nekrolog Boga. Tymczasem Bóg jest i na przestrzeni wieków wielokrotnie dawał o sobie znać, o czym z wiarą przekonuje amerykański pastor, Rice Broocks, w swojej książce „Bóg nie umarł”, która jednocześnie stała się inspiracją jednego z najgłośniejszych filmów religijnych ostatnich lat. 

Rice Broocks nie zawsze był głęboko wierzącym chrześcijaninem. Nawrócił się dopiero na studiach i od tamtej pory cały swój czas i energię poświęca na udowadnianie, że Bóg istnieje oraz jest obecny w świecie, który stworzył. Jak sam pisze: „Moim marzeniem jest, aby każdy wierzący zdał sobie sprawę z powodów, dla których wierzy w Boga, i był w stanie przedstawić je światu”. Ponadto jest on współzałożycielem ewangelickiego stowarzyszenia Every Nation, zrzeszającego ponad 1000 kościołów w 60 krajach, a także autorem licznych książek o tematyce chrześcijańskiej. Dzięki entuzjazmowi, z jakim głosi Słowo Boże, nawrócił na chrześcijaństwo wielu zagorzałych ateistów, m.in. swojego brata.  

Rozpoczynając lekturę książki już od pierwszych stron widać, iż autor podszedł do niej z całkowitą precyzją i znajomością tematu. Z charakterystyczną dla siebie pasją i zaangażowaniem prezentuje on swoim czytelnikom w sumie dziewięć autentycznych dowodów na istnienie Boga, a każdy z nich poddaje gruntownej analizie oraz przedstawia wszystkie za i przeciw. Występując w obronie chrześcijaństwa amerykański pastor stara się przede wszystkim udowodnić, iż nasze życie nie jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności, a wszystko we Wszechświecie ma swój cel i znaczenie. Na przykład, jak się okazuje, gdyby Ziemia znajdowała się zaledwie jeden procent dalej lub pięć procent bliżej Słońca niż obecnie, byłaby ona niezdatna do zamieszkania, albo gdyby orbita, po której porusza się nasza planeta była odrobinę mniejsza, to wyparowałaby z niej cała woda. Te i wiele innych danych obrazujących precyzyjne dostrojenie Wszechświata idealnie pokazują, iż nie jest on dziełem przypadku, a za jego konstrukcją stoi jakaś większa siła. Ponadto autor w ciekawy sposób tłumaczy przyczynę zła i cierpienia w świecie oraz udowadnia, iż dobro i zło to nie iluzja, a uniwersalne zasady moralne zapisane są w sercu każdego człowieka, niezależnie od jego kultury i pochodzenia. Broocks nawiązuje również do osoby Jezusa, którego uznaje za najważniejszy dowód istnienia Boga, a także przedstawia niezbite dowody na to, iż Biblia jest prawdziwa w tym, co opisuje i czego naucza. 

Argumenty, którymi posługuje się Rice Broocks są rzeczowe i przemyślane, dają dużo do myślenia, a miejscami trudno się z nimi nie zgodzić. Myślę, że w sercu niejednego sceptyka spokojnie mogłyby one zasiać ziarno niepewności. I co ważne, autor nie przytacza tylko i wyłącznie swoich własnych spostrzeżeń. W swoich rozważaniach licznie odwołuje się do autorytetów ze świata nauki, a także chrześcijańskich ekspertów, co tylko nadaje całemu dziełu wiarygodności. Po skończonej lekturze mogę więc śmiało napisach, iż amerykański pastor bez wątpienia wykonał iście benedyktyńską pracę, aby udowodnić sobie i innym, że Bóg istnieje, a wszystko to w niezmiernie ciekawy i przystępny sposób. 

Pozycję „Bóg nie umarł” polecam wszystkim, niezależnie od przekonań, a zwłaszcza wątpiącym oraz poszukującym odpowiedzi na fundamentalne pytania naszych czasów, takie jak: „Jaki jest sens życia?” oraz „Czy Bóg istnieje?”. Myślę, że jej lektura okaże się wartościowym przeżyciem również dla tych, którzy w osobie Jezusa Chrystusa nie uznają Boga, a religia to dla nich „opium dla ludu”

Tags:

Leave a Reply