LOADING

Type to search

…bo Ewangelia stała się chyba zbyt nudna

Artur Pyrek 23 kwietnia 2015
Share

Przeczytałem tekst pt. “O politykowaniu w kościele” i głęboko wzdychnąłem: “jaka szkoda, że ordynariusz mojej diecezji nigdy na ten tekst nie trafi”.

Skąd taka pewność? Jestem pewien, że mój miejscowy Biskup Ordynariusz nie czytuje takich stron – zbyt mocne powiązanie twórcy tego portalu z pewną telewizją go eliminuje.

Zapewne nie jest to jedyny przypadek, jednakże pokazuje, że hierarcha (hierarchowie) jest (są) bardzo przewidywalny(ni): aby dowiedzieć się, o czym będzie jego kazanie podczas tzw. wizytacji wystarczy tydzień-dwa w miarę regularnie pooglądać serwisy informacyjne. Niestety, ale “homilie” wygłaszane przez hierarchę (hierarchów), mają często niewiele wspólnego z tematyką wydarzenia, które jest świętowane.

Jesteśmy jeszcze w okresie Wielkanocnym. Przypomnijmy sobie serwisy informacyjne w Wielkanoc i ich relacje Wielkoniedzielnych homilii. Tam nie było “Chrystus Zmartwychwstał, Alleluja!”? Zmartwychwstałemu, przypisywało się do rozwiązania, wiele problemów społecznych, bardziej, lub mniej, znaczących, albo innych ideologii czy teorii spiskowych – co całkowicie go zasłaniało, a dla wiernych często było czymś zupełnie abstrakcyjnym.

dom-60300_1280

No właśnie: ile w tych homiliach jest Ewangelii? Z ostatniej wizyty biskupa miejsca pamiętam tyle: kazanie trwało 36 minut, z czego 12 minut było o Tej, ku czci Której świętowaliśmy. Czyli całe 33.33%. A pozostałe 66.67%? To było to, co przewidziałem dwa tygodnie wcześniej: wszystkie wydarzenia społeczno-polityczne, z okresu trwającego wtedy miesiąca i roku.

Szkoda, że w “branży kościelnej”, nie praktykuje się, w przeciwieństwie do innych zawodów, doszkalania “czynnych pracowników”, tylko zakłada się, że sakrament Kapłaństwa i wcześniejsza formacja wystarczy, że nikt im nie próbuje pokazać: Ewangelia jest najważniejsza, najciekawsza i najfajniejsza.

Tak, to jest największym problemem: obserwując księży, można stwierdzić, że Ewangelia jest dla nich zbyt nudna, przez co powołują się na filmy, wiersze, piosenki, zapominając o tym, co jest sensem ich pracy, co powinno ich motywować i wskazywać ścieżkę im, i tym, za których są oni odpowiedzialni. Że nie chodzi o to, by mówić wiernym, która telewizja oczernia księży, a która nie. Chodzi o to, by pokazać im, że drogą prawdy, jest właśnie Ewangelia.

Właśnie to “znudzenie” Ewangelią, powoduje, że muszą oni nadwyrężać umysł i “pilnować się”, by nie padła nazwa konkretnej “przyjacielskiej” partii, by byli niczym rockowe kapele lat ’80: każdy wiedział o czym piosenka, ale cenzor nie miał nic do zarzucenia, bo to wszystko tylko przenośnie i niedopowiedzenia.

Obserwując Internet, widzę, że w dużej mierze – zwłaszcza wśród osób młodych, największą sławę mają nie ci księża, którzy dużo politykują, ale właśnie ci, którzy w swojej pracy, najwięcej miejsca poświęcają Ewangelii i pokazują Dar Zbawienia właśnie od strony biblijnej.

Problem jednak może wyniknąć wtedy, gdy jakiś “upolityczniony” proboszcz, swoim wiernym przed wyborami, będzie wyjaśniał -wg swojej interpretacji- fragment 33:5 Ks. Psalmów. W jego mniemaniu, może być i wilk syty, i owca cała…

1 Komentarzy

  1. Rafał Krysztofczyk 23 kwietnia 2015

    Słowo daję słyszałem kazanie w którym ksiądz powoływał się na “Klan” i drugie o problemach związanych z celebrytką Anną Muchą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz