LOADING

Type to search

Blichtr to nie wszystko

bartekkalucki 15 kwietnia 2013
Share

Jak to zwykle w tego sytuacjach bywa, pojawiły się komentarze, że praprzyczyną ciągłych zawodów sprawianych nam przez piłkarzy są niedostatki w szkoleniu młodzieży, na które trzeba postawić, co jest powtarzane jak mantra po każdej porażce, a nie zauważane, gdy balonik jest pompowany. Czy jednak wszystko zależy od perfekcyjnego systemu wyławiania i szkolenia młodych adeptów futbolu, od najlepszych ośrodków treningowych i całej z tym związanej otoczki? Gdyby tak było, Brazylia byłaby w okolicach peryferium.

Odpowiedź zatem nasuwa się sama – nie i jeszcze raz nie. Może być wszystko, boiska, hale sportowe, podgrzewane murawy, najlepsi specjaliści, ale nic nie zastąpi zbawiennego popytu na piłkę, dzieciaków, którzy marzą by o tej 16, 17, po wyjściu ze szkoły, obiedzie, odrobieniu pracy domowej, wyjść z kolegami i gdzie tylko popadnie pokopać piłkę, ewentualnie udać się na trening. Zastanówmy się przez chwilę i zobaczmy jak dzisiaj wyglądają osiedla, na których mieszkamy, czy jest tam gwarno i tłoczno od dzieci, które umawiają się by pograć w cokolwiek (poza czymś na komputerze/konsoli). A jak wygląda sytuacja na osławionych orlikach, skądinąd świetnej inicjatywie. Orliki rzeczywiście może i tętnią życiem, ale przynajmniej z moich obserwacji wynika, że okupowane są przez starsze grupy wiekowe – 25, 30, 40 – parolatków, i to bynajmniej nie z powodu większej siły przebicia, a raczej z braku konkurencji ze strony młodych.

Stadiony ciągle się budują, podobnie jak ośrodki treningowe, tylko chętnych do korzystania jakby mniej niż wtedy, gdy na tym polu była posucha. By wychować piłkarzy, z których moglibyśmy być zadowoleni, na początku musimy przywrócić modę na sport. Tyle, że tu ładne boisko – to tylko dodatek, blichtr i wisienka na torcie. Moda na sport musi się zacząć w domu, bo jak dziecko ma zacząć kopać piłkę, kiedy rodzic powtarza, by przypadkiem się nie ubrudziło i nie spociło …?

Następny artykuł

Leave a Reply