LOADING

Type to search

Biedne Betlejem

Marek Suder 13 grudnia 2018
Share

„Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem, wesoła nowina…” Nie wiem kiedy powstała ta piękna kolęda z jej uroczym tekstem, ale wiem, że na pewno nie odpowiada ona dzisiejszej sytuacji panującej w Betlejem. Na dzień dobry witają nas tam bowiem druty kolczaste, żołnierze z karabinami gotowymi do strzału i kilkunastometrowy mur z wieżyczkami strzelniczymi. Widok więc rzeczywiście zachęca do odwiedzin… Trzeba bowiem wiedzieć, że Betlejem leży dziś na terenie państwa Palestyny zamieszkałego przez Arabów, natomiast odległa o kilkanaście kilometrów Jerozolima należy do Izraela. Jak nietrudno się domyślić państwa te nie żyją ze sobą w zbytniej zażyłości. Palestyńczycy co raz to urządzają jakiś zamach terrorystyczny na terytorium Izraela, a Żydzi z kolei w jakiś dziwny sposób uwielbiają odwiedzać swoich sąsiadów spychaczami lub czołgami i przesuwać ten graniczny betonowy mur w głąb państwa palestyńskiego. I tak oto od 1947 roku, kiedy to powstało państwo Izrael, tereny te objęte są tak naprawdę nieustanną cichą wojną. Na marginesie dodam tylko, że sytuacja ta dotyczy nie tylko relacji żydowsko – palestyńskiej… Również z innymi swymi sąsiadami Izrael niezbyt się „lubi”. (Podobno jedynym sąsiadem, z którym to państwo nie jest skonfliktowane jest… Morze Śródziemne).

Ale wróćmy do Betlejem. Dziś mieszkają tam Arabowie, Palestyńczycy. W zdecydowanej większości są to muzułmanie. I znów przypominają mi się słowa kolędy: „cicha noc, święta noc…”. Daremnie wyobrazić ją sobie w Betlejem. Godzina 4 rano. Człowiek spokojnie śpi, a tu nagle wrzask! Co się stało!? Nic. Muzułmański muezin wyszedł na szczyt minaretu i przez olbrzymie głośniki wzywa wiernych muzułmanów do modlitwy! Jakby kogoś ze skóry obdzierali! Powiem tak: zdarza się słyszeć niekiedy u nas skargi ludzi, że komuś przeszkadzają dzwony wzywające wiernych na poranną Mszę o np. 6.00 rano. I krzyczą tacy, żeby przestać dzwonić… Takich zapraszam do Betlejem na „cichą noc”! Islam na pewno by im się spodobał…

Inny obrazek z Betlejem. „Nie było dla nich miejsca w gospodzie…”. A dziś? Miasto pełne hoteli, a miejscowi ludzie tak mili dla przybyszów, że są skłonni wszystko załatwić, byle tylko dać im „one dolar” lub więcej. Notabene, co do cen, to taką sama pamiątkę można tam kupić od 2 do 20 dolarów. Całkowicie wolny rynek. Ceny wyssane z palca i zupełnie nielogiczne… A co do tego „miejsca” o którym śpiewamy w kolędzie, to rzeczywiście nie ma tam miejsca – ale nie na nocleg – tylko takiego, w którym człowiek nie potykałby się o sterty śmieci. Jeśli tylko jest tam skrawek miejsca, w którym nie stoi dom lub sklepik z pamiątkami, to na pewno leżą tam śmieci. Sterty opon, reklamówek, puszek, butelek i czego tylko człowiek sobie nie wymarzy… Tak wygląda dziś Betlejem. 

Ale są i ludzie. Nie tylko Arabowie-muzułmanie. Są i chrześcijanie. I tu zaczyna się problem. Co roku z Betlejem emigruje za granicę około tysiąca chrześcijan. Za kilka lat nie będzie ich tam w ogóle. O ironio! W miejscu gdzie urodził się Założyciel chrześcijaństwa (jeśli tak można się wyrazić) dziś chrześcijanie muszą uciekać z powodu prześladowań. Zresztą dotyczy to całej Ziemi Świętej.

Ale jest i Betlejem urocze. Betlejem Tajemnicy. Są miejsca, gdzie człowieka ściska za gardło ze wzruszenia. To najważniejsze: Grota Narodzenia nad którą wybudowano bazylikę (dziś prawosławną). Gdy człowiek do niej wchodzi i klęka w miejscu narodzenia Jezusa lub modli się w miejscu gdzie kiedyś stał żłóbek z małym Jezusem, to nie sposób nie przeżyć jakiegoś wstrząsu duchowego. Człowiek czuje się jakby był w centrum tamtych wydarzeń. Te kamienie „patrzyły” na Boga-Człowieka!!! Te skały dźwigały Jego fizyczny ciężar, te wzgórza były świadkami najważniejszych wydarzeń na ziemi. Tyle widziały, a dziś milczą… Nie milczą! Jeśli ktoś się dobrze wsłucha sercem, a nie uszami, to usłyszy i płacz małego dziecka w grocie i szmer wody jeziora Genezaret po którym spaceruje Jezus i uderzenia młotka na wzgórzu Golgoty i powiew wichru w Wieczerniku. Trzeba tylko dobrze się wsłuchać… Zamknąć na chwilę oczy na te druty kolczaste, betonowe mury, a otworzyć oczy serca. 

Ktoś powie: „można przeżyć to wszystko w Ziemi Świętej, ale trzeba tam jechać… A to daleko… Drogo…” Zapewne tak. Ale można przeżyć to wszystko, jeśli ktoś naprawdę wsłucha się sercem w Słowo także przy szopce, w kościele, we własnej parafii…

Błogosławionych Świąt!

ks. Marek Suder

Tags:

Dodaj komentarz