LOADING

Type to search

Biblijny dobór garderoby

Martyna Chodykin 22 sierpnia 2014
Share

Przeglądając czeluści internetu natknęłam się niedawno na filmik, w którym młoda dziewczyna radzi kobietom jak ubierać się skromnie i jak twierdzi nie być powodem do grzechu,  kusicielką bliźnich i  nie ranić Ducha Świętego. Dekolt nie większy niż szerokość dwóch palców poniżej obojczyka. Bluzki najlepiej do ramion. Nie nosić obcisłych spodni, ewentualnie zakrywać je luźnymi spódniczkami. Na plażę najlepiej nie chodzić, a jeśli już tam się wybierzemy to ubrani w skromny strój kąpielowy, czyli burkini. To tylko niektóre rady dziewczyny, która na potwierdzenie swych tez przywołuje cytaty z Pisma Świętego, choćby o unikaniu rozpusty z 1 Listu do Koryntian (1 Kor6, 18-20). Całość filmiku w trochę dziwnej scenerii, z obrazami kojarzącymi się bardziej z New Age, niż chrześcijaństwem w tle.
Nie chcę oceniać tej dziewczyny, ani jej intencji. Bo te, choć może i szlachetne ( problem niewłaściwego, wyzywającego ubioru, szczególnie w miejscach kultu jest powszechny i warty uwagi), przez formę i treść przekazu, zahaczyły o skrajność i stały się groteską.  I właśnie w skrajności mamy problem. Bo czy na prawdę w skromnym ubiorze chodzi o dziesięć warstw ciuchów na sobie i odmierzanie linijką, czy spódniczka jest za krótka? Kobieta, przez swój ubiór może i powinna podkreślać swoje piękno, jednocześnie zachowując we wszystkim stosowny do sytuacji umiar. Cieszy mnie widok zadbanych kobiet w kościele i nie chodzi tu o marki i ceny, ale właśnie o ukazaną kobiecość.

Piszę o tym wszystkim akurat teraz bo w głowie mam wczorajszy fragment z Ewangelii, w którym Jezus opowiada uczniom przypowieść o uczcie. Zaproszeni goście nie chcieli na nią przybyć, więc król postanowił wysłać swoje sługi, aby zwołali na nią wszystkich, których napotkają. Kiedy król przyszedł  przypatrzyć biesiadnikom, zauważył człowieka nie ubranego w strój weselny. Zapytał go jak wszedł na ucztę bez odpowiedniego ubioru, a następnie kazał sługom związać go i wyrzucić w ciemności. (Por. Mt 22, 1-14)
Fragment ten mówi przede wszystkim o tym, aby zawsze być gotowym na spotkanie z Panem, bo nie wiemy kiedy zaprosi nas na swoją ucztę. Ale patrząc tak po prostu, pokazuje on też prostą prawdę o tym, że należy o siebie dbać i dostosowywać swój ubiór do sytuacji. Zachowywać rozsądek i przez swój wygląd okazywać szacunek sobie i innym. Tylko tyle i aż tyle.
Więc w co się przyodziać? Pismo Święte faktycznie pomaga nam w doborze garderoby. A dokładnie św. Paweł w Liście do Efezjan: „Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże.” (Ef6, 11-17).  Myślę, że przyodziewając taki wewnętrzy strój nie będziemy mieli problemu także z tym co założyć na zewnątrz. Bo gdy w środku porządek, to i na zewnątrz go widać.

Do tego  wszystkiego dodajmy jeszcze  patrona wczorajszego dnia, czyli Giuseppa Melchiorra Sarto, a więc papieża Piusa X. Jego włoskie nazwisko Sarto, po polsku znaczy tyle co krawiec. Pius X sporo dobrego uszył dla Kościoła na miarę swoich czasów.
My także szyjmy i ubierajmy się na miarę naszych czasów, zarówno duchowo i fizycznie.

Tags:

Dodaj komentarz