LOADING

Type to search

Best News Ever

br. Tomasz 10 listopada 2013
Share

To nie moje słowa, choć podpisuję się obiema rękoma i nogami, a pana Marcina Jakimowicza (on sam też przyznawał, że cytuje kogoś mądrzejszego od siebie), wypowiedziane podczas sympozjum organizowanym przez księży sercanów „Egzorcyzmy – zła czy Dobra nowina?”.

Utkwiły mi one w głowie i daj Boże, że zostaną mi w sercu, ponieważ to jest genialne hasło-odtrutka na te wszystkie „mody”, które są obecnie wokół „szatanów”, „demonów”, egzorcyzmów, okultyzmów i innych zagrożeń duchowych. Abym nie został źle zrozumiany: O zagrożeniach duchowych (pod tym jednym sformułowaniem mieszczę całą gamę okultyzmów, satanizmów, ateizmów wojujących, new age’ów i temu podobnych) mówić należy i dobrze się dzieje, że nie jest to przemilczane. Ale, jak już wspomniano w pierwszym zdaniu mojego wpisu, samo mówienie o zagrożeniach duchowych, bez pozytywnego przekazu, jest jak owo wyrzucanie ciemności za pomocą wiaderka. Owocem takich działań będzie nic innego, jak frustracja i ogólny lęk, bo wciąż tkwimy w tej ciemności, mimo że chcemy ją wyrzucić.

 

Żaden egzorcysta nigdy nie wypędził żadnego demona. Każdy, kto sprawuje tę posługę odpowie tak samo, że to nie on wypędza złe duchy, a Jezus Chrystus. Żaden egzorcysta nie powie też, że jego najważniejszym celem w życiu jest właśnie egzorcyzmowanie. To tylko dodatek, taki bonus do o wiele ważniejszej sprawy, jaką jest głoszenie Ewangelii i sprawowanie Sakramentów. Są ludzie specjalnie delegowani do walki ze Złym bezpośrednio (tj. biskupi ordynariusze + przez niego delegowani księża – tzw egzorcyści). My – czyli ci, którzy nie są powołani do walki ze Złym, jesteśmy powołani do walki ze złem. Konkretniej z grzechem, na który nas Zły podpuszcza. Jak przeciwdziałać?

Normalnie. Przyjmowanie komunii świętej sprawia, że niesiemy w sobie Chrystusa. A gdzie Chrystus, tam nie ma miejsca dla szatana. Spowiedź święta ma o wiele większą moc „egzorcyzmującą” niż najbardziej uroczysty egzorcyzm. Pisał o tym ks. G. Amorth, egzorcysta watykański, najpopularniejszy na świecie, autor serii książek „Wyznania egzorcysty”. Inna rzecz: Sam fakt, że sakrament pojednania i pokuty jest Sakramentem właśnie, a egzorcyzm uroczysty jedynie sakramentalium (tak samo jak pogrzeb, święcenie jajek w Wlk. Sobotę, czy pokropienie wodą święconą), może już nam podpowiedzieć, co jest skuteczniejsze. Dlatego egzorcyści tak niechętnie opowiadają o tym, co powiedział demon, jak wygląda egzorcyzm, czy rzeczywiście opętani plują gwoździami itd… To są tanie sensacyjki w porównaniu z tym, co jest najważniejszym newsem dnia, tfu! ŻYCIA! Chrystus pokonał śmierć i Zło z Miłości do Ciebie. Możesz żyć wiecznie. To jest BEST NEWS EVER, a my się podniecamy jakimiś rzekomo tajemnymi rytuałami. Tego akapitu pierwotnie miało nie być, ale po obejrzeniu dzisiejszego „Między ziemią a niebem” na TVP1, gdzie pewien kulturoznawca uznał zwiększenie liczby księży egzorcystów za kulturalny regres Kościoła, uznałem, że muszę zrobić małe dopowiedzenie. Zatem! Przestrzegam, by nie popadać w drugą skrajność. Chrześcijaństwo to nie wspólne tańczenie w kółeczku i wesołe granie Kumbaya na gitarce, gdy trwa wokół walka duchowa. Owszem, wynik jest już nam znany, dzięki Odkupicielowi, ale to nie znaczy, że walka się już zakończyła.

Mamy „Best News Ever”, teraz należy go ogłosić światu. Do roboty.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz