LOADING

Type to search

Bądźmy naśladowcami Mistrza

Andrzej Górny 17 października 2019
Share

Postawa”mądrzejszego”

Łk 11,47-54 Dzisiejsza ewangelia to kolejna «odsłona» wielkiej mowy Mistrza z Nazaretu przeciw faryzeuszom i uczonym w Piśmie. Od kilku dni, dokładnie od wtorkowej liturgii, podczas Mszy Świętej wsłuchujemy się w jedne z najmocniejszych słów Jezusa jakie zanotował Ewangelista Łukasz: «Nierozumni!… Wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości…Biada wam!… Jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą…». Jakimi obrazami Jezus posługuje się dzisiaj i co takiego chce mi powiedzieć?

Rozważając «słowo na dziś», trzeba zatrzymać się nad zdaniem: «A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce». Od razu słowa te kojarzą się z postawą, którą Kościół – opierając się na nauce Biblii – nazywa grzechem cudzym. Tradycja wymienia 9 rodzajów tego grzechu: „namawiać do grzechu”, „nakazywać grzech”, „zezwalać na grzech”, „pobudzać do grzechu”, „pochwalać grzech drugiego”, „milczeć, gdy ktoś grzeszy”, „nie karać za grzech”, „pomagać w popełnieniu grzechu”, „usprawiedliwiać czyjś grzech”.

Postawa faryzeuszów i uczonych w Prawie, którą Jezus zamyka w stwierdzeniu «A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców…» jest grzechem cudzym w najczystszym wydaniu. Potomkowie ludzi, którzy mają na rękach krew proroków nie tylko nie sprzeciwiają się złym czynom swoich ojców, lecz wręcz starają się je złagodzić i usprawiedliwić: «oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce…». Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie mają dość odwagi, aby potępić krwawą historię swoich przodków i stanowczo się od niej odciąć. Ich świadome milczenie staje się akceptacją zła, które dokonało się «wczoraj» i pomnożeniem zła, które wydarzy się «jutro».

Tę ewangeliczną scenę można teraz odnieść do własnego życia i dostrzec wiele takich sytuacji, kiedy boimy się zwrócić komuś uwagę i milczymy na widok zła. Kiedyś Bóg mnie o to zapyta… Ile jednak warta jest Prawda Ewangelii, którą jest sam Jezus? Chyba nie ma takiej ceny. Tak, nie ma! Jest bezcenna! Jej wartości nie da się oszacować. Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości patrz na krew męczenników «od stworzenia świata».Dzisiejsze słowo prowokuje do zrobienia sobie dobrego rachunku sumienia w kontekście grzechów cudzych (konkret na dziś). Być może nie postępuję tak jak faryzeusze, nie «przecedzam komara, a połykam wielbłąda». Być może «nie wystawiam Jezusa na próbę i nie czyham, żeby Go podchwycić na jakimś słowie, ale przyzwalam na cudzy grzech, pochwalam grzech drugiego, milczę, gdy ktoś grzeszy, nie karzę za grzech… I właśnie w tym jestem podobny do faryzeuszów i uczonych w Piśmie.

Nie można mylić postawy miłosierdzia wobec bliźnich z postawą upominania i przestrzegania przed złem. Owszem, nie nam sądzić drugiego człowieka (to zostawmy Panu Bogu) ale obojętność wobec nieprawości, które nas otaczają są swoistym przyzwoleniem na grzech. Każdy – wg swojej wiary i możliwości – powinien sprzeciwiać się odważnie niegodziwym czynom wrogów Chrystusa, bo inaczej stajemy się podobni do nich,a nawet w pewnym sensie ich sprzymierzeńcami.Oczywiście, najlepszą”bronią”przeciwko grzesznikom jest życie zgodne z Ewangelią i własny przykład oraz modlitwa za tych,którzy są daleko od Chrystusa. Jednak czasem potrzeba swego rodzaju heroizmu, żeby zganić niewłaściwą postawę innych.Tak jak zrobił to sam Jezus ryzykując przynajmniej brak zrozumienia,a w konsekwencji otwartą wrogość. Nigdy nie dorównamy naszemu Mistrzowi, ale”na swoją miarę”, możemy też być nauczycielami.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Dodaj komentarz