LOADING

Type to search

Autostopem przed siebie, ale zawsze razem z Bogiem!

26 czerwca 2018
Share

Ponad miesiąc temu, wraz z kolegą, wyruszyliśmy na autostopową majówkę po Włoszech. Liczyliśmy na cudowną pogodę, a dostaliśmy mnóstwo deszczu. Chcieliśmy dojechać w wiele pięknych, włoskich miejsc, a minimalny czas oczekiwania na auto to były dwie godziny. Ale zanim dojechaliśmy do Włoch to…

W drodze do Włoch zatrzymaliśmy się w Wurzburgu. Nie planowaliśmy tego. Ja nie przepadam za krajem sąsiadów (przepraszam za szczerość ;)), więc przebywanie i słuchanie tego języka w moim mniemaniu nie miałoby najmniejszego sensu. W końcu mieliśmy dojechać do Włoch (w moim kobiecym, niecierpliwym przekonaniu, miało stać się to chyba od razu). Bo cóż ciekawego może być w małym niemieckim miasteczku? No właśnie. Wygląda jak Polska, tylko język jakiś taki nie ten sam. Nie byłam zadowolona z tego planu. A jak nie jestem zadowolona, to tracę swoją radość i poczucie bezpieczeństwa pod stopami. Ale jak to bywa, Pan Bóg zaskakuje.

Nas zaskoczył tysiąc razy! Dał nam tam dobrych ludzi, schronienie, wspaniałego księdza Jerzego. I tę cudowną Mszę, na którą w Niemczech, widać było, Polacy na emigracji chodzą z takim zaangażowaniem, radością, spokojem. Piękna sprawa patrzeć na takie coś! Dawno nie czułam takiego oczekiwania w Kościele na to, co się za chwilę wydarzy. Powaga sytuacji. Nawet dzieci wiedziały, że to już nie pora na swawolę.

Wejście do łodzi i wypłynięcie nią na nieznane lądy to zawsze jest ryzyko. Ryzyko zagubienia, niezrozumienia, porażki. Ale nie wejście do tej samej łodzi, w której czeka na Ciebie nauczyciel, to także jest porażka i tchórzostwo. Bo w środku czeka na Ciebie ktoś, kto ma dla Ciebie coś dobrego i pięknego, a Ty ze strachu przed tym prezentem, zamykasz się w sobie i uciekasz. Starasz się nie myśleć. Ale prędzej czy później żałujesz, że nie wszedłeś do tej łodzi. W głowie masz kolorowe migawki tego, że to mogłaby być naprawdę niesamowita podróż. Ale niestety, dociera do Ciebie, że Twoja łódź już odpłynęła bez Ciebie…

Ale spokojnie! Nigdy nie jest za późno na złapanie z portu następnej łodzi. W gruncie rzeczy, rzadko jest tak, że najbardziej smakowite kąski przelatują nam koło nosa i nie czeka na nas nic więcej. Gdyby tak było, to moglibyśmy położyć się do grobu i umrzeć, bo nie mielibyśmy po co żyć :) Bóg ma dla nas zawsze plan B, C i zapewne jeszcze więcej najrozmaitszych kombinacji literowych planów niż liter w alfabecie. Ale ad rem! Wspomniana wyżej niemiecko-włoska podróż, to tylko namiastka tego, co chciałabym Ci powiedzieć. A właściwie napisać :)

Bo początek był już wcześniej. W 2015 r. po raz pierwszy (i nie ostatni) uczestniczyłam w rekolekcjach autostopowych Piękne Stopy. Pojechałam na nie po bardzo ciężkim, pierwszym roku na studiach, w obcym mieście. Właściwie wtedy nie bardzo wiedziałam, dlaczego wybrałam taki kierunek, takie miasto, takie życie. Przypadkiem (wiem, nie ma ich), moja koleżanka z uczelni, Agata, powiedziała mi o takiej inicjatywie. Stwierdziłam, że napiszę maila do tej wspólnoty, chociaż nie było już miejsc na te rekolekcje. I jak już domyślacie się, miejsce znalazło się i pojechałam. W skrócie, tak zaczęła się moja wielka przygoda z Bogiem, wspólnotą, autostopem i miłością do ludzi i podróży.

Bardzo dokładnie pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi na tych rekolekcjach. Zaczynają się one dniami skupienia (zazwyczaj dwoma), gdzie są warsztaty, poznawanie się, a więc często wychodzenie poza swą strefę komfortu. Pamiętam, że gdy coś mówiłam, byłam bardzo dokładnie wysłuchiwana. Specjalnie używam tutaj takiej długiej formy wyrazu „słuchać”, bo naprawdę tych momentów było wiele i czułam, że to się nie kończy. Nie kończące się słuchanie drugiego człowieka.

I, o dziwo, jak to kiedyś bywało, nie było to takie słuchanie, bo ktoś musi to zrobić. Na pewno każdy miał taki moment w życiu, gdy coś mówił ludziom, ale czuł, że tak naprawdę do nich to nie dociera. Że są obecni tylko ciałem, a duch wędruje gdzieś ponad. Bardzo nie lubię takiego uczucia, a przez nie, bardzo często zamykałam się na ludzi. Nie chciałam mówić, bo wiedziałam, że i tak nikt tego nie słucha. Właśnie te rekolekcje przywróciły mi wiarę w człowieka i człowieczeństwo. Przywróciły mi coś, o czym nawet nie wiedziałam, że zgubiłam to. Dopiero długi czas po tych rekolekcjach, przyszły owoce. Przychodziły w najmniej oczekiwanych momentach. Słodkimi koszami. I cały czas przychodzą. Mimo tego, że od tamtych rekolekcji zaraz miną 3 lata.

Ta wspólnota ma jakiś niesamowity charyzmat bycia dla drugiego człowieka. W taki przyjemny sposób skupienia się na nim. Tym drugim. Czy dużym, czy małym. Czy chudym, czy grubszym. Daje poczucie zobaczenia swojej „ważności” jako człowieka, że jest się potrzebnym, że można wnieść coś do wspólnoty, że ktoś chce to od Ciebie przyjąć i traktuje Cię z powagą i wdzięcznością po prostu za to, że jesteś. Że się urodziłeś. Że jesteś Człowiekiem. Nie wiem czy można dostać od innego coś bardziej podstawowego i ważnego niż akceptację swojego własnego człowieczeństwa i potwierdzenie, że jest się po prostu dobrym, mimo wszelkich zranień w przeszłości.

Tak się właśnie zaczęła moja przygoda ze Wspólnotą Ludzi w Drodze „Piękne Stopy”. Mogłabym opisać tu dużo więcej i więcej. Ale zostawię Wam coś na później :).

Dlaczego tak podróżujemy? Jesteśmy Wspólnotą Ludzi w Drodze „Piękne Stopy”.

W 2012.r czwórka znajomych stwierdziła, że połączy podróż autostopem z wiarą. Udało się! Co roku w wakacje w Polsce organizowane są rekolekcje autostopowe, na które przyjeżdża 50 młodych osób, wyjeżdża w świat i wraca na opowieści ze świadectwami.

Dziwne? Może tak. Ale wydaje mi się, że nie można być letnim katolikiem. Trzeba robić coś ponad. Wstać z tej sławetnej kanapy (o której mówił papież Franciszek na ŚDM 2016 w Krakowie) i ruszyć przed siebie. Tylko w taki sposób można odnaleźć siebie. Swoje potrzeby, pragnienia, duchowość. Czasem trzeba pojechać w podróż do Włoch, przez Niemcy, żeby zmienić zdanie o sąsiadach. Wyzbyć się kiepskich, ludzkich odruchów oceniania. Tego, że to ja zawsze mam rację i wiem najlepiej. Nie chcę nikogo moralizować, co to to nie :). Po prostu chcę tym zawiłym dążeniem do puenty powiedzieć, że tyle dobra jest dookoła nas. Na ulicach, w maleńkich wioskach, zabitych dechami. W parafiach, których nawet nie ma na mapie Polski. I chyba chcę, trochę nieśmiało i kobiecymi opłotkami, zaprosić Was na piękne rekolekcje autostopowe :)

Link do wydarzeniahttps://www.facebook.com/events/367406193767687/

Strona wspólnoty na fb: https://www.facebook.com/PiekneStopy/

Z zawodu logopeda, audiofonolog i familiolog, a z zamiłowania fotograf i włóczykijka. Lubi autostop i pociągi, słowo pisane & czytane.

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz