LOADING

Type to search

Alicja Lenczewska. Niezwykła mistyczka

27 kwietnia 2018
Share

Próżno szukać w wielkich świeckich mediach informacji o świętych czasów dzisiejszych. Takie osoby na ogół żyją bardzo skromnie i nie specjalnie mają chęci, żeby być wszędzie: czy to Internet czy telewizja. To prawdopodobnie ich ogromna pokora. A taka właśnie była Alicja Lenczewska.

Proste i piękne życie.

Alicja Lenczewska urodziła się 1934 roku w Warszawie. Jej ojciec zmarł bardzo wcześnie, więc przez większość życia jej bratem oraz nią zajmowała się mama. Po przeprowadzce do Szczecina Alicja skończyła szkołę podstawową i średnią. Ostatecznie, po zdanej maturze, podjęła się pracy jako nauczycielka. W 1975 r., po zakończeniu nauki pedagogiki, zaczęła znowu pracę w szkole, i dodatkowo objęła posadę wicedyrektora w szczecińskim liceum. Nigdy nie założyła rodziny. Okazała się być totalnie zwyczajną dziewczyną. Uwielbiała podróże, była harcerką, lubiła wspinaczki, kochała ludzi.

Była bardzo związana ze swoim bratem, z którym często jeździła na pielgrzymki. Przez długie lata jej wiara była dosyć „przygaszona”. W jednym ze swoich dzienników napisała, że „były okresy kilkuletnie, kiedy to żyłam poza Kościołem, prawie zupełnie będąc w wyraźnej sprzeczności z przykazaniami Bożymi”. Znacznie się to zmieniło, kiedy wstąpiła do jednej z grup Odnowy w Duchu Świętym.

„Tam stanął przede mną Jezus”.

Na jednych z rekolekcji, na które pojechała, doświadczyła czegoś, co zmieniło jej życie. W dzienniku Alicji czytamy: „Tam stanął przede mną Jezus. Bardziej realny, prawdziwszy niż wszystko, co było w kaplicy: niż ludzie, którzy stali obok. Stało się to po przyjęciu Komunii Świętej, kiedy ze skruchą myślałam, jak bardzo jestem spóźniona w drodze do Niego. Wszystko przestało istnieć, był tylko On. Jego potęga, moc, ogrom coraz większy i ja coraz mniejsza przy Nim. Ogrom miłości tak wielkiej, niespotykanej, przed którą można tylko płakać nad swoją niewdzięcznością. A potem radość, że On mnie kocha. Radość rozsadzająca serce. Od tej chwili zmieniło się wszystko: hierarchia wartości, struktura potrzeb, cel życia. Jedyną wartością, pragnieniem i celem stał się On – Jezus Chrystus. A najpiękniejszymi chwilami stały się spotkania z Nim: w modlitwie codziennej, w codziennej Eucharystii, w Komunii Świętej, a także w powszedniości życia i pomagania innym. Wszystko, za czym tęskniłam i goniłam po świecie przez tyle lat, dał mi On. I dał wiele więcej, niż mogłam sobie wyobrazić i pragnąć”.

Jaki to miało sens? Jezus jej mówi: „To, co zapisujesz jest po to, aby ludzie zrozumieli, że Ja chcę mówić do każdego, by pokierować nim, ustrzec od zła i wprowadzić na drogę zbawienia. Że jestem przy każdym człowieku, w każdej chwili jego życia. Że trzeba pragnąć Mnie usłyszeć, słuchać i wykonywać to, co wskazuję – pragnąć żyć według pouczeń Moich”.

youtube.com

Dzienniki

Po tym wszystkim zaczęła prowadzić duchowe zapiski. Krzyżykiem oznaczała słowa wypowiedziane jej przez Zbawiciela. Co więcej, rozmawiała nie tylko z Nim, ale także z Matką Boską, świętymi i aniołami. Bardzo dużo jest treści dotyczących modlitwy, np. „Jeśli się z kimś rozmawia, trzeba całą uwagę skupić na nim. Rozumieć go i czuć jego reakcję na twe słowa. Wobec Mnie tym bardziej. Modlitwą może stać się wszystko, cokolwiek robisz, jeśli robisz to w zjednoczeniu ze Mną”. Gdzie indziej czytamy: „Przylgnij sercem do Mnie. Jeśli ci trudno, myśl o tym, co dobrego uczyniłem w ogóle i w twoim życiu. W momentach najtrudniejszych módl się słowami – głośno. W twojej świadomości powinno być ciągle odczucie Mojej obecności z tobą i w tobie. Rozmawiaj ze Mną i wpatruj się we Mnie w każdej chwili życia, cokolwiek robisz i gdziekolwiek jesteś. Wszystko Mi oddawaj, wszystko rób dla Mnie. Uczyń wszystko, aby twoje życie codzienne było na Moją chwałę. Nie myśl o sobie, tylko o Mnie. Wtedy Ja będę myślał o tobie i o wszystko zadbam”.

Współczesna święta?

Dlaczego ona? Nie wiem. Ale Bóg wie. Taka była jej droga, takie powołanie. Ale pokazuje to także, że nigdy nie jest za późno, żeby zwrócić się do Boga, a On już będzie wiedział co dalej. To Jego plany, które zdecydowanie są lepsze od naszych wyobrażeń.

Alicja zmarła w 2012 roku na nowotwór. To niesamowite jak bardzo Bóg dał jej się poznać, ale żeby Go poznawać, trzeba mieć z Nim relacje. Myślę, że Ali się to udało. Jej życie jest dla mnie wzorem. Stale szukająca, silna w swej słabości, pokorna, pragnąca prawdy i przepełniona chęcią dawania miłości. To wzór świętości. Zostawiając po sobie swoje dzienniki, zostawiła skarb. Warto z niego skorzystać.

Dodaj komentarz