LOADING

Type to search

Aby napisać jedną stronę książki, trzeba przeczytać sto stron innych autorów

Marta Kowalik 22 stycznia 2014
Share

„Kapuściński miał poczucie tego, że należy do nielicznej, a więc ekskluzywnej grupy ludzi zafascynowanych światem. Nazywał ich ludźmi drogi”.

„Hombre Kapuściński”, bo o tej książce mowa, nie jest typową biografią. To raczej garść wspomnień autora o zmarłym przyjacielu, pomieszana z branżowymi historiami, kulisami pracy reportera, nawiązaniami do zagranicznych wypraw obu panów. Mirosław Ikonowicz poznał Ryszarda Kapuścińskiego na studiach w Instytucie Historycznym UW (to Ryszard zainicjował znajomość), później przez wiele lat pracowali razem w Polskiej Agencji Prasowej. Ich reporterskie szlaki często się splatały, zarówno w kraju, jak i w różnych częściach świata. Ikonowicz opowiada o wspólnej młodości, niebezpieczeństwie, wyrzeczeniach, sile, która pchała ich naprzód. Najbardziej spodobał mi się rozdział trzeci, w którym autor patrzy na swego przyjaciela oczami kobiet. To właśnie te fragmenty są najbardziej osobiste, z nich wyczytać można najwięcej serdeczności i nostalgii.

 

„Dysponując zawrotnym metrażem 48 metrów kwadratowych, Rysiek – według słów Ali – dosłownie rozszalał się z kupowaniem książek. Taszczył ich całe torby i walizki z każdego wyjazdu za granicę. I bardzo niechętnie wypuszczał je z domu, czyli pożyczał. Twierdził, że właśnie tę musi mieć teraz pod ręką”.

Ikonowicz wspomina Kapuścińskiego ciepło, ze szczerą sympatią i wyczuwalną nutą tęsknoty. Jego opowieść jest czysto subiektywna, podszyta męską przyjaźnią, więc powinna być raczej traktowana jako dodatek do tradycyjnych biografii autora „Hebanu”. Przy tym książka napisana została z dżentelmeńską klasą, w starym, dobrym stylu. Bez skandali, zawiści, zazdrości. Oby więcej takich wspomnień.

 

„(…) powtarzał, że po to, aby napisać jedną stronę książki, trzeba przeczytać sto stron innych autorów. Jeśli chodzi o niego samego, wiele nie przesadził”.

 

PS: Nie wiem, czy wiecie, ale Ryszard Kapuściński był nie tylko doskonałym reporterem, ale także poetą. Poniżej jego wiersz, który najczęściej sobie powtarzam.

 

* * *

I nie zostało mi nic oprócz Boga –

to znaczy

zostało wszystko

jeżeli wierzysz

Następny artykuł

Leave a Reply