LOADING

Type to search

23 Boże wnioski na (wiadomo które) urodziny!

Marta Kobylska 24 lipca 2018
Share

Z roku na rok coraz prościej przychodzi mi bycie sobą – po prostu Martą. Człowiekiem, Kobietą, studentką (jeszcze, sic!). Widzę jaką pracę już wykonałam i jaką mam jeszcze przed sobą do wykonania. Mam kilka cudownych osób, które mi towarzyszą. I niekoniecznie są one z rodziny. Bo przyjaźń nie zna więzów krwi! I choć 23 lata to nie starość, to za nic nie chciałabym wrócić do czasów liceum lub już tych zaraz po maturze, gdy wybierałam studia. Wtedy myślałam sobie, że tylko studia dadzą mi świetlaną przyszłość. Zastanawiałam się, jak kto będzie wyjechać do innego miasta, z dala od domu i rodziny. Teraz nie żałuję tamtych pomaturalnych decyzji. Jestem nawet za nie wdzięczna! I nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, a co więcej, że napiszę. Co z tym wszystkim ma wspólnego Bóg? W sumie całkiem dużo!

  1. Bycie kobietą jest cudowne. Odkrywanie swojej kobiecości jest czasem frustrujące, bo nie wiadomo dokąd cię to zaprowadzi. Ale ostatecznie warto to robić. Warto stawiać granice. Najbliższym, znajomym, mężczyznom. Warto być w zgodzie ze sobą. Nawet za cenę wyśmiania i niezrozumienia. Warto trzymać sztamę z Bogiem. Warto słuchać głosu swojego serca!
  2. Świat z Bogiem nie jest czarno-biały –  zdecydowanie posiada różne odcienie szarości i pudrowego różu. Walka o czarno-biały świat jest najczęściej syzyfową pracą. Czasem lepiej jest unikać politycznych dyskusji i wywodów, które tak naprawdę są sztuką dla sztuki, bo i tak nic z nich nie wynika.
  3. Nie znasz (się), nie osądzaj – słowa, które towarzyszą mi naprawdę codziennie. Najcięższy kaliber empatii. Człowieczeństwa. Jeśli nawet znasz (się), to też, proszę, tego nie rób. Nigdy nie wiadomo, co jest zakorzenione w drugim człowieku. Warto pytać, warto być uważnym, warto dawać wolność.
  4. Bycie nieidealną jest w porządku! Okazywanie swoich słabości jest siłą. Tylko dzięki takiemu pokazywaniu, naprawdę można nawiązywać głębokie, trwałe relacje. Nikt na dłuższą metę nie może być zawsze hiper-szczęśliwy. Wszyscy wokół wmawiają, że jest inaczej. Zagubienie jest normalne, Boże, ludzkie i to tylko stan przejściowy. A nawet powiem więcej (najwyżej powiecie, że się „mądruję”) – właśnie dzięki zagubieniu i modlitwie w tym stanie, można później docenić po tysiąckroć bardziej stan radości i spokoju.
  5. Nie ma czegoś takiego, jak „za dużo modlitwy” Dziękujcie w każdym położeniu! 1 Tes 5, 18
  6. Pielęgnowanie w sobie dziecka powinni uczyć na studiach! Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego. Mk 10 Warto dać sobie przyzwolenie na radość, dystans i niezrozumienie. Dzieci cieszą się ot tak, po prostu. Nikt ich nie pyta, dlaczego. Czemu my tak nie możemy? Przeróbmy problemy na terapii i dajmy wreszcie spokój smutkom. Nikt nie jest stworzony tylko do smutku! Wejść w schemat jest łatwo, wyjść z niego, już trudniej.
  7. Zmiany są dobre, ale tylko wtedy, gdy obok jest On. Okazuje się, że jakkolwiek trudno by nie było, gdy jest tylko kolor czarny, a nawet szarość nie jest czymś pozytywnym, po jakimś czasie smutku, nagle mogę więcej, niż myślałam: spokój w Nim (dla mnie adoracja) jest czymś na wagę złota 😉
  8. Zazdrość jest też pozytywna! Jeśli komuś zazdroszczę, mówię mu o tym, nie jest to złe. Ten ktoś wie, że jest wartościowy, a ja mu to zakomunikowałam. To dobra forma zazdrości. Warto zdawać sobie z tego sprawę.Warto mówić o tym ludziom, którym zazdrościmy. Nam jest lepiej, bo wyrzucamy to z siebie, a im to nic nie szkodzi.
  9. Warto ryzykować, mimo iż nie wiemy dokąd nas to zaprowadzi. Postanowiłam, że ta dewiza będzie przyświecać mi w 2018r. I choć czasem bardzo muszę przekonywać swoje wewnętrzne ja, że mimo iż nie wiem co czeka mnie za rogiem, wątpię tysiąc razy na minutę w powzięty plan, to naprawdę dobrze, że zaczynam wciąż coś nowego. Lub trzymam się raz zaczętego planu.Czy Steven Hawking wiedział dokąd zaprowadzą go badania nad „teorią wszystkiego”? Nie! Ale wiedział, że ma w sobie potencjał.
  10. Potencjał. Słowo, którego swego czasu nienawidziłam. Słyszałam ciągle, że mam potencjał. Na matematyce, gdy miałam zazwyczaj oceny dobre, a nie bardzo dobre – „przecież masz potencjał!”. W wielu zaczynanych dziedzinach. Potencjał kojarzył mi się z tym, że jestem w czymś dość dobra, lepsza niż inni, ale nie najlepsza. Bolało mnie to słowo. Nie lubiłam ludzi, którzy mi je powtarzali. Dziś sama w sobie widzę potencjał ;). Ale nie związany z materialnymi rzeczami, a z wiarą. Gdy nie robię na 100% tego, co chciałabym robić w kwestii mojej duchowości, mówię sama sobie: „Przecież masz Marta potencjał! weź się w garść! Możesz dać z siebie te 100%, a nie 90%..”. Wykorzystujmy swój potencjał!
  11. Przyjaciele. Czasem bliżsi niż rodzina. Warto mówić im i pokazywać ich wagę w naszym życiu. Dobrze jest poznać ich do głębi. Przesiedzieć całą noc przy boku, gdy nas potrzebują. Pojechać na koniec Polski na chwilkę. Czasem robić coś wbrew sobie, bo ten drugi właśnie tego potrzebuje.
  12. Miłość. Ma różne odcienie, czasem więcej szarości niż zieleni. Warto na nią czekać, nawet gdy czekanie bardzo się dłuży i bardzo boli. Z roku na rok, gdy widzę piękne Boże małżeństwa, wiem, że warto i wiem, że zasługuję (i Wy też) na najlepsze! Ważne, żeby to wiedzieć TERAZ i nie przespać tego czasu.
  13. Samotność. Dobrze jej doświadczyć dogłębnie. Nasuwa wiele wniosków, oczywiście po długim czasie. Czasem samotność daje pustynię, także tę duchową. Jak ją przetrwać? Nie dam specjalnej rady, chyba tylko z modlitwą i w swoim czasie :).
  14. Studia – ulubiony i znienawidzony czas. Z jednej strony wspaniale móc czasem wstać o której się chce, pojechać na wykład, zrobić sobie posiłek kiedy się chce, spotkać z przyjaciółmi. Z drugiej strony – czas ten można przyrównać czasem do wegetacji. Bywały tygodnie, gdy nie mogłam się do czegoś zabrać, dopiero deadline mnie przywoływał do porządku. Studia są fajne, ale nie na zawsze (bardzo cieszę się, że niedługo je skończę)!
  15. Praca – znaleźć tę IDEALNĄ graniczy z cudem. Żeby było blisko i bezboleśnie. Żeby nie zarabiać najniższej krajowej („no w końcu po coś studiowałam”!), żeby było miło i najlepiej żeby byli w niej ludzie z wartościami. Tymczasem, jak jest, każdy wie i na pewno każdy doświadczył jej blasków i cieni. Gdy wstajesz i nie chce Ci się do niej iść? Znam! Gdy wstajesz i chce Ci się, ale masz tak daleko, że zanim podniesiesz się z łóżka, to już Ci się odechciewa? Znam! Co robić? SZUKAĆ DALEJ :)
  16. Cel – warto go mieć. Warto mieć ster na to, czego pragniemy. Pragniesz czegoś aż do głębi swego jestestwa? Dobrze! Nie zbaczaj z obranego kursu!
  17. Pieniądze – dziwna sprawa z nimi. Albo są, albo ich nie ma. Zazwyczaj, gdy są bardzo potrzebne, jest z nimi najciężej. Dobrze byłoby, gdyby każdy choć raz doświadczył tak porządnie uczucia głodu, lub gdy mu brakuje na takie rzeczy, jak kultura, bo trzeba coś jeść. To zmienia obraz postrzegania tych materialnych rzeczy.
  18. Warto prosić. Nawet jeśli już nie mamy siły, prośmy dalej. Ktoś kiedyś powiedział: „prosi to się świnia”. W sumie lubię to powiedzonko. Czasem czuję się, jak taka papuga, co ciągle powtarza na modlitwie jedno zdanie, jedną prośbę. Czy to złe? No nie! Wręcz dobre! Utrwala nawyk, uczy cierpliwości, zmienia nasze uczucia i emocje.
  19. Polityka – dobrze, że jest i warto wiedzieć co się dzieje na tym naszym świecie. Ale dyskusje, które polegają na tym, żeby czyjaś racja była na wierzchu (sztuka dla sztuki) są bezsensowną utratą radości z życia. Ja mam swoje zdanie, ale nie zamierzam nikogo do niego przekonywać. Powiem raz, czasem dwa, ale gdy takie wywody zaczynają przeradzać się w toksyczne przepychanki słowne, uciekam, milknę, biorę koc i książkę, albo idę się „wychodzić”. Szkoda na to życia i czasu.
  20. Książki – jak dobrze, że jesteście! Dajecie wytchnienie, gdy już nie ma siły i chęci, można po prostu zamknąć się w domu i czytać, czytać, czytać. Wyłączyć telefon i być w świecie, który nam odpowiada :)
  21. Dobrze próbować – rysować, malować, biegać, tańczyć. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć pisać, czytać, śmiać się!
  22. Starość jest fajna! Z roku na rok przekonuję się, że za nic nie chciałabym wrócić do czasów pomaturalnych, gdy nic nie wiedziałam o życiu :D
  23. Dobrze robić sobie wnioski – z ostatniego roku, dwóch, trzech. Właśnie na urodziny. Żeby mieć spisane, czarno na białym, że nie jest tak źle jak to mi się zazwyczaj wydaje :)

Z zawodu logopeda, audiofonolog i familiolog, a z zamiłowania fotograf i włóczykijka. Lubi autostop i pociągi, słowo pisane & czytane.

Tags:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł

You Might also Like

Dodaj komentarz