LOADING

Type to search

100 lat – mamy to!

PIOTR KUKOWKA 19 listopada 2018
Share

Zdecydowałem się na przystąpienie do Akademii Dziennikarstwa, dlatego że szukam dla siebie inspiracji w życiu osobistym czy może na nowej ścieżce w życiu zawodowym. Pierwszym naszym zadaniem jest przygotowanie dowolnego testu, unikając wyrażania swoich przekonań. Słuszne polecenie, ponieważ najpierw trzeba ćwiczyć warsztat pisarski, żeby móc później wyrażać swoje myśli. Tegoroczne święto 11 listopada jest tak wielkim świętem, że nie sposób dla mnie jest nie zamanifestować swojego patriotyzmu.

Chciałbym w paru myślach opowiedzieć, co świętowaliśmy w ostatnich dniach i dlaczego z elementami antropologii filozoficznej. Każdy zna oklepany slogan Święto Niepodległości, 100 rocznica odzyskania niepodległości. Świętujemy to historyczne wydarzenie, tylko może nie zawsze świadomie.

Polska przed zaborami była wielkim państwem. Niestety stało się tak, że Polska zniknęła z mapy Europy, a tylko naród polski przetrwał.

Powstaje pytanie czy nie mogło już tak zostać na zawsze? Powrót na mapę Europy kosztował tyle trudów, cierpień, krwi Polaków i innych europejczyków? Może warto było pogodzić się z zaborcami, nową władzą i tak wieść ciche i posłuszne życie? Stało się jednak inaczej.

Dlaczego naród polski przetrwał to długi temat, ale dlaczego Polacy chcieli żyć w swoim własnym kraju?

Przed odpowiedzią na to pytanie chciałbym na chwilę zwrócić uwagę na kwestię tożsamości. Nasze ‚Ja’, czyli nasza tożsamość, ma naturę wspólnotową. Takie przekonanie wyraża współczesny filozof MacIntyre i nie tylko on. Na ten temat można by pisać długie traktaty filozoficzne – oszczędźmy sobie tego. Główne przesłanie tej myśli to jest przekonanie, że nasza tożsamość zawsze uformowana jest w relacji z jakąś wspólnotą – np. rodziną, społecznością lokalną, narodem. Rozumiem świat w taki sposób jak rozumieją go moi współziomkowie. W obcym świecie człowiek nie rozumie świata i samego siebie.

Jak to rozumieć i doświadczyć w życiu codziennym? Krótko można to zobrazować na przykładzie sportu – dlaczego miliony Polaków tak boleśnie przeżywa porażki polskich piłkarzy, albo dlaczego z wypiekami na twarzy wypatrujemy jak daleko poleci Małysz czy Stoch. Odpowiedź jest prosta – wielkie wydarzenia mojej wspólnoty to również MOJE wielkie wydarzenie. Nasze „Ja” jest głęboko zakorzenione w „My”.

Takie ‚My’ stworzył Mieszko I. Czyli zaczęło się… Polska historia się rozpoczęła. Polska kultura zaczęła kwitnąć. Polskie rozumienie świata, Polska jak wspólne dobro stała się faktem. Od tego nie ma odwrotu!

To jest odpowiedź na pierwsze pytanie postawione wyżej, czemu polski naród przetrwał. Polska wiara, kultura, rozumienie świata, żyło w Polakach. A dlaczego chciano przelewać tyle krwi, żeby utworzyć swoje Państwo? Ośmielę się powiedzieć tak, człowiek ma prawo być autentyczny! Być sobą! A na to Polacy nie mogli sobie pozwolić przez 123 lata.

Tutaj pojawia się kolejne pojęcie, a mianowicie DOM. Człowiek nie potrafi żyć szczęśliwie bez swojego domu. Dom to miejsce gdzie czujemy się u siebie, swobodnie, gdzie urządzamy życie po swojemu – krzewimy swoje wartości. Dom to miejsce, gdzie żyjemy wraz z najbliższymi, rodziną i gdzie czujemy się bezpiecznie – jednym słowem dom również pełni rolę twierdzy. Chrześcijanie wierzą, że Chrystus nie ma swojego domu tu na ziemi, lecz w niebie – Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Mt 8,18–20). Dlatego wyznawcy Jezusa, są pielgrzymami tu na ziemi i budują tylko tymczasowy dom na ziemi.

Naród polski nie miał domu przez długi okres. Z pojęciem domu łączy się również kwestia własności. Dom to nasza własność, a o swoją własność się troszczy. Nie troszczymy się o to, co nie nasze. Zaborcy nie dbali o Polaków ich dawne ziemie jak o swoje. Polacy też nie mieli o co dbać, bo stracona ziemia nie była już ich własnością. Polacy mogli zasymilować się z państwami zaborczymi, lecz skoro przetrwał duch polskości, to nie było innej możliwości niż odzyskanie niepodległości czyli powrót do domu – jak to nazwał Mel Gibson w spocie Polskiej Fundacji Narodowej.

Przed puentą tego rozmyślania, zapytajmy jeszcze, co świętowaliśmy 11 listopada jak i całym 2018 roku. Czy to tylko wspomnienie, co wydarzyło się 100 lat temu z historycznego punktu widzenia? Czy to tylko świętowanie te samo, co w poprzednich latach, a tym razem wybiła okrągła liczba? Nie! Celebrujemy to, że każdy z nas tworzy wielką wspólnotę, którą jest Polska. Cieszymy się, że my naród Polski ma swój DOM! Dziękujemy wielkim Polakom, że 1918 roku uznali, że warto wskrzesić tę wielką sprawę, której na imię Polska. Mimo, że dzieliło ich wiele wznieśli się na wyżyny, pozostawiając na nizinie swoje uprzedzenia i osobistą dumę. Na tej wyżynie znaleźli to, co wspólne – miłość do naszego domu, któremu na imię Polska. Byliśmy szczęśliwi, że choćby w tej jeden dzień nie skupiliśmy się na naszych różnicach a poczuliśmy jedność w ogromnym zgromadzeniu – czy to w Warszawie czy w lokalnych społecznościach – pod barwami biało-czerwonej flagi. Wspominając wydarzenia sprzed stu lat odczuwaliśmy satysfakcję, tu i teraz, że udało nam się przetrwać do tej chwili w dobrej kondycji. Mamy się całkiem dobrze – mogąc swobodnie manifestować przywiązanie do polskich wartości i wiary – w duchu przyjaźni i braterstwa.

Polska to nasz dom, nasza twierdza. W niej swobodnie praktykujemy nasze wartości i wiarę chrześcijańską. Domem możemy nazwać naczyniem dla naszej wiary chrześcijańskiej. Czy w pojedynkę utrzymam wiarę? W pojedynkę to nawet jej nie otrzymam. Dlatego potrzebujemy silnej i wielkiej wspólnoty, żeby wiara chrześcijańska utrzymała i rozwijała się. Oby Polska i naród polski był naczyniem dla wiary chrześcijańskiej, i żeby utrzymała się przez kolejne stulecie. Żeby Najjaśniejsza Rzeczpospolita emanowała na inne kraje swoją żywą wiarą i spełniała przez to misję ewangelizacji. Tak nam dopomóż Bóg!

Uczestnik Akademii Dziennikarstwa

Tags:

You Might also Like

Dodaj komentarz