Himalaje małżeństwa, czyli jak Cecylia Kukuczka wbiła mnie w ziemię

Himalaje małżeństwa, czyli jak Cecylia Kukuczka wbiła mnie w ziemię

Nie wiem dlaczego, ale bardzo ciągnęło mnie do książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”. Rzadko sięgam po biografie, a o himalaizmie wiem tyle co nic. Szczerze mówiąc, niewiele wiedziałam też o samym Jerzym Kukuczce i ogromnie się cieszę, że to się zmieniło, bo to naprawdę niezwykła postać: jako drugi człowiek na świecie zdobył Koronę Himalajów i Karakorum – czternaście ośmiotysięczników.

Książka opowiada o tym, jak Kukuczka przygotowywał się do wypraw, jak organizował ludzi i pieniądze, co przeżywał podczas wspinaczki, jak świętował sukcesy i przeżywał porażki, a także jak doświadczał straty, gdy w górach, podczas ich wspólnej podróży, ginęli jego przyjaciele. Ale jest tam także miejsce na wspomnienia jego żony, Cecylii Kukuczki i te fragmenty książki zrobiły na mnie największe wrażenie.

Jerzy Kukuczka wspinał się w latach 80-tych. Listy, które pisał do żony podczas wypraw, często docierały do niej już po jego powrocie do kraju. Nie było komórek, możliwości szybkiego kontaktu, Jerzego nie było w domu miesiącami. Mieli dwójkę dzieci i chociaż był świetnym ojcem, jego żona często musiała radzić sobie sama. Z wyprawy na Lhotse w 1989 r. już nie wrócił. Został w górach na zawsze. Miał 41 lat.

Cecylia Kukuczka wspomina:

„Czasami byłam wściekła, gdy wybierał góry, choć powinien być w domu. Rzadko mogliśmy być sami, on ciągle miał towarzystwo ludzi, z którymi dzielił pasję. Po cichu się buntowałam, ale nigdy nie kazałam mu wybierać: albo góry, albo ja. Wtedy bym go straciła”.

To jeden z fragmentów, podczas czytania którego przecierałam oczy ze zdumienia i wzruszenia. Właściwie jako żona mogła przecież powiedzieć: albo góry, albo ja. Mogła buntować się nie tylko po cichu, ale głośno wrzeszczeć. I chociaż bardzo przeżywała każdą rozłąkę, a potem martwiła się przebiegiem wyprawy, szanowała wybory męża i potrafiła go w nich wspierać.

„Krótko przed jego pierwszym wyjazdem na Lhotse urodził się nasz syn Maciek. Długo leżałam w szpitalu, ciąża była zagrożona. Okrutny czas, ale jakoś wytrwałam. I wiecie co? Zamiast krzyczeć ze złości, że znów jedzie w góry, robiłam mu w szpitalu skarpety na drutach, z owczej wełny, żeby miał ciepło”.

Dla mnie wyraz wielkiej małżeńskiej dojrzałości. Ale to nie koniec.

„Kiedyś publicznie powiedział, że góry są dla niego najważniejsze”.

To jak strzał prosto w serce. Coś, co może bardzo zaboleć i co trudno wybaczyć. Tak przynajmniej pomyślałam, kiedy przeczytałam to zdanie. I właśnie wtedy Cecylia Kukuczka wbiła mnie w ziemię:

Nie obraziłam się, pewnie mu się wymsknęło, ale na pewno nie chciał tak powiedzieć. Nie wierzę, że tak czuł. Góry były dla niego bardzo ważne, ale rodzina też, na każdym kroku doświadczaliśmy, jak ważny jest dla niego dom, wspólne posiłki”.

Moja znajoma psychoterapeutka powtarza, że w relacji z drugą osobą, a zwłaszcza w małżeństwie, powinniśmy zakładać dobre intencje drugiej osoby. Kiedy powie o dwa słowa za dużo, głupio się zachowa, sprawi nam jakąś przykrość, warto pomyśleć, że przecież nie chce dla nas źle, że nie zrobiła tego celowo. Właściwie wydaje się to oczywiste, ale w praktyce jest bardzo trudne. Albo może być osiągalne, ale tylko do pewnej granicy, po przekroczeniu której ciężko tę radę zastosować. Tymczasem jedno zdanie Cecylii Kukuczki uświadomiło mi, że naprawdę da się tak żyć i można tak kochać. Nie mogę przestać o tym myśleć.

Jak wielkiej dojrzałości, wiary w miłość i poczucia bezpieczeństwa potrzeba, by przyjąć taką postawę?  Słowa Cecylii Kukuczki są dla mnie dowodem na to, że Jerzy Kukuczka zdobywał ośmiotysięczniki nie tylko w Himalajach, ale że bardzo wysoko wspiął się także w małżeństwie.

Cytaty pochodzą z książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście” autorstwa Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego. 

 

adasierocinska
Napisane przez adasierocinska

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz