Edyta Stein – droga do prawdy w ujęciu biograficznym. Rola miejsc i ludzi w rozwoju duchowym.

„Oddać się w miłości, stać się całkowicie własnością kogoś innego i zarazem go posiadać – oto najgłębsze pragnienie kobiecego serca”

Bycie w drodze to „poruszanie się w pewnym kierunku”. Miasta i miejsca mają ścisły związek z człowiekiem, ponieważ tylko on może nadać im znaczenie. Konkretna przestrzeń jest zachowana w pamięci poprzez obrazy, ale ważniejsze jest samo doświadczenie. Wejście w interakcję z miejscem pozwala poznać prawdę o sobie, dostrzec różnicę pomiędzy „ja” tam i „ja” tutaj w czasoprzestrzeni. Analiza przebytych dróg nigdy nie jest myśleniem pozostawionym samym sobie, ale procesem zapytywania i nieustanną próbą wyznaczania. Patrzenie z dystansu porządkuje przeżycia, a umiejętne spojrzenie w głąb siebie stanowi warunek wewnętrznej przemiany, wpływa na kształtowanie osobowości. W takiej korelacji miejsce nabiera szczególnej wartości i pozwala na wytyczenie dalszej drogi. W sensie dosłownym – do kolejnego punktu, w ujęciu duchowym – do świadomego rozwoju. Droga uzyskuje wtedy szeroki zasięg i głębokie pole semantyczne, odpowiada na pytanie o sens ludzkiego życia.

1. Rozwój duchowy
Jung stwierdza, że pełnia rozwoju człowieka bez wymiaru religijnego nie istnieje. Hegel opisuje rozwój ducha jako „drogę świadomości dążącej do prawdziwej wiedzy, albo też jako drogę duszy przechodzącej przez szereg ukształtowań”. Tomasz z Akwinu ujmuje to w takich słowach: „dana jest człowiekowi pewna droga, którą może się wznieść do poznania Boga; aby mianowicie, skoro wszystkie doskonałości rzeczy w pewnym porządku zstępują od Boga jako najwyższego szczytu rzeczy, sam człowiek, poczynając od najniższych, stopniowo wznosząc się, dosięgnął poznania Boga. (…) W ten zatem sposób, stosownie do różnorodności rzeczy ukazuje się różnorodność dróg”. Podstawą wiary chrześcijańskiej jest wypowiedź Chrystusa „Ja jestem drogą, prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej tylko przeze Mnie”(J 114,6). „Samo pytanie jest drogą”. Łącząc w całość elementy, rozumiejąc celowość niektórych wydarzeń możemy dostrzec sens przebywania w pewnych miejscach, odkryć ich znaczenie i wpływ na bieg życia. W takim ujęciu przypadkowość zanika, okazuje się, że wszystkie miejsca i drogi prowadzą do poznania prawdy.

Tak odczytuję biografię Edyty Stein, czyli św. Teresy Benedykty od Krzyża. Jej życie to powiązana w logiczną całość podróż, która stała się dla wielu symbolem tej właściwej. Najpierw filozoficzna trasa do poznania Boga, potem wstąpienie do Karmelu, w końcu transport do Oświęcimia. W swoim artykule pragnę przedstawić krótką biografię Edyty Stein w ujęciu najważniejszych miast, przez które przebiegała jej droga rozwoju duchowego – droga do świętości.

2. Wrocław
Edyta Stein urodziła się w stolicy Dolnego Śląska 12 października 1891 roku. Dorastała w rodzinie zajmującej się handlem drewnem. Gdy umarł ojciec, matka Augusta Stein zajęła się interesem. Spłaciła długi i rozwinęła firmę, dzięki czemu mogła utrzymać siedmioro dzieci. Była to rodzina żydowska, zachowująca przepisy Prawa, jednak matce nie udało się przekazać gorliwości wyznaniowej dzieciom.

Mała Edyta była strzeżona i rozpieszczana przez rodzinę. Nie chciała chodzić do przedszkola, za to szkołę uważała za zachwycającą. Rodzina oceniała ją na podstawie dwóch cech – mądra i ambitna, co smuciło Edytę, ponieważ uważała, że lepiej być dobrą. Bardzo lubiła marzyć, była przekonana, że czeka ją wspaniała przyszłość, że będzie kimś naprawdę wielkim. Ponieważ była bardzo zamknięta w sobie, rodzeństwo widziało w niej „księgę zamkniętą na siedem pieczęci”. Jako czternastolatka przeżywała problemy z dojrzewaniem i światopoglądem, rzuciła szkołę, a później wróciła, by skończyć ją z wyróżnieniem. Porzuciła modlitwę i wiarę „zupełnie świadomie i z wolnej decyzji”. Była zawsze dość milcząca, tajemnicza i skryta, sama dokonywała wyborów według uznania, „na czele stawiała panowanie nad sobą i wewnętrzną wolność”. Umiała doskonale zachować równowagę emocjonalną, kiedy patrzyła na innych wybuchających złością odczuwała wstyd. Wzorem dla niej jest tylko matka – pracowita osoba o niezwykłym cieple wewnętrznym, która była autorytetem dla swoich dzieci „Kiedy matka mówiła, że coś jest grzechem, wiedziałyśmy, że chodzi o coś (…) co jest niegodne człowieka”. Wobec samobójczej śmierci stryja, a potem wuja oraz wielu dylematów związanych z stopniowym odchodzeniem od wiary, odczuwała nienazwany duchowy ból. Głęboko wierząca Augusta Stein z bólem serca patrzyła na dzieci, które stawały się ateistami. Po śmierci męża pewne obowiązki związane z religijnym kultem przejęli synowie, którzy czynili to lekceważąco, a nawet z ironią. Bardzo wrażliwa Edyta, mocno wyczulona na prawdę zaczęła przechodzić kryzys. „Szukanie prawdy, mozolne przedzieranie się do sensu istnienia, samotne wewnętrzne zmagania będą się w niej potęgować (…) powie „moja tęsknota za prawdą była moją jedyną modlitwą”. „Ale do tego momentu wiodła ją długa droga”. Jakby tego było mało, jest pomijana w szkole – nie otrzymuje nagrody z powodu żydowskiego pochodzenia – wokół siebie widzi niesprawiedliwość, obłudę i kłamstwo. Jako trzynastolatka wyjeżdża do siostry i pomaga w pracach domowych, później wraca do domu i podejmuje decyzję o ukończeniu gimnazjum. Tam usłyszała słynne zdanie, będące aluzją do jej nazwiska – „uderz w kamień, a wytrysną skarby” – wypowiedziane przez dyrektora szkoły. W 1911 roku rozpoczyna studia na Uniwersytecie Wrocławskim, wybrała germanistykę i historię. Chodziła też na wykłady z filozofii, psychologii. Ważne dla niej stało się dobre wykształcenie i „umysł otwarty na problemy wychowawcze” , często odwiedzała sierociniec w Rościsławicach. Czytała Husserla, jego fenomenologię i doszła do wniosku, że znajduje u niego możliwość głębokiego poznania i „zaspokojenia wewnętrznego niedosytu”. Edyta Stein miała w sobie nieodpartą chęć pracy nad sobą, i nie chodzi tu tylko o kwestię pogłębiania wiedzy: „bardziej jednaj niż pragnienie wiedzy gnał ją do Getyngi wewnętrzny niepokój, potęgowany pragnieniem znalezienia prawdy”. Jako najważniejsze z zadań postawiła sobie rozwój osobisty.

3. Getynga
W tym mieście przebywała jedynie dwa lata. Jak sama przyznaje potrzebowała wtedy rozmów, „porozumienia z innymi i życia we wspólnocie” . Spotkała na swojej drodze ludzi, którzy w niewidoczny sposób kształtowali jej osobowość.
Najpierw, jeszcze przed wyjazdem, rozmowa z Hermsenem, przyjacielem, którego zdanie niezwykle ceniła. Zwrócił jej uwagę, że trwa w naiwnym złudzeniu. Zachwyt dobrem nie oznacza bycia dobrym. Potępiała słabości i błędy innych, w sposób drwiący czy poniżający.

Jako kierunki studiów wybiera filozofię i psychologię. Jej mistrzowie – Husserl, Heidegger, Ingarden, Scheler, Reinach – uczyli ją poważnego podejścia zarówno do historii jak i fenomenów życia duchowego. Psychologia egzystencjalna zupełnie ją rozczarowała i nazwała ją nauką „bez duszy”, dlatego skłoniła się w stronę filozofii. Husserl zgłębiał istotę rzeczy poprzez intuicję, nie opierając się wyłącznie na doświadczeniach zmysłowych, co otworzyło Edycie drzwi nowych horyzontów poznania i wartości. Max Scheler, w którym dostrzegła filozofa – geniusza, ale przede wszystkim zauważyła głęboki świat w jego wnętrzu, lubił używać wyrażenia „czysta prawda”, które wypowiadał z niezwykłym szacunkiem. W swoich wykładach wiązał filozofię z religią, „jego intuicja, jego „wyczucie wartości” rozrywało wszystkie systemy i pojęcia, „aby patrzącemu oku i wczuwającemu się sercu objawić pełnię bytu”. To mocno dotknęło pisarkę, powoli zaczęła uświadamiać sobie głęboką tęsknotę serca. Przeżywała w tym okresie skrajną depresję, straciła zaufanie do ludzi, czuła się zmiażdżona niewidzialnym ciężarem, nic jej nie cieszyło. Po jednym z wykładów o świętości, o pokorze i modlitwie jako warunku wewnętrznego odrodzenia zachwyciła się św. Franciszkiem z Asyżu. Pisała „Jedne po drugich opadały ze mnie racjonalistyczne więzy uprzedzeń, w których się wychowałam i wzrosłam. Nagle stanął przede mną świat wiary. Przecież ludzie, których codziennie spotykałam, na których patrzyłam z podziwem – tą wiarą żyli. A więc musiała ona stanowić wartość godną przemyślenia”.

Kolejną osobą, która miała wpływ na osobowość przyszłej świętej był Adolf Reinach, który umiał podejść do Edyty z olbrzymią, niczego nie oczekującą w zamian dobrocią serca. „Wyczuwała intuicyjnie, że szczera serdeczność profesora była czymś więcej niż wrodzoną dobrocią; była promieniowaniem jego intensywnego życia wewnętrznego i przyjaźnią tym głębszą, że Reinach był świadomy jej duchowych zmagań o prawdę. Sam w tym czasie wraz z żoną przygotowywał się do chrztu”. Potrafił wszystko wyjaśniać i scalał myśli pisarki w „uporządkowaną” całość. Wspierał jej pracę nad doktoratem zwłaszcza wtedy, gdy piętrzyły się trudności. Gdy wybucha I wojna światowa wyruszył na front. Zginął w 1917 roku. Anna Reinach poprosiła o pomoc w uporządkowaniu dokumentów męża, i na tym spotkaniu pierwszy raz Edyta Stein „doświadcza siły”, którą może dać jedynie wiara, ponieważ to wdowa pociesza studentkę, a nie odwrotnie, zapewniając o istnieniu Boga i świata poza granicami śmierci. Edyta wspomina „ujrzałam pierwszy raz w życiu Kościół w jego zwycięstwie nad ościeniem śmierci. W tym momencie załamała się moja niewiara i ukazał się Chrystus”.

Po ukończeniu studiów, w 1915 roku, kończy kurs sanitariuszki i zgłasza się jako ochotnik, aby służyć ofiarom wojny. Zostaje wysłana do szpitala zakaźnego w Hranicach na Morawach, tam pomaga z takim entuzjazmem, że przestaje sypiać w nocy.

Edmund Husserl, najbardziej znany filozof tamtych czasów, uważał, że każdy człowiek powinien „prowadzić życie intelektualne na własną odpowiedzialność”, poszukując i wartościując to, co poznane. Edyta pisała pod jego okiem pracę doktorską „O zagadnieniu wczucia”, a profesor od tej pory widział w niej naukowca. Została jego asystentką, przygotowywała do druku jego artykuły. Później zrezygnowała z tego rodzaju współpracy, aby zająć się własną pracą naukową. Jednak nie to było ważne. Jak sama pisała w aneksie do „Twierdzy duchowej” Husserl, mimo, iż nie zajmował się bezpośrednio teologią i wiarą, to „pozostał żywo związany z wielką tradycją philosophiae perennis, w osobistych zmaganiach o filozoficzne dzieło swego życia kierował się świadomością, że ma do spełnienia pewną misję i w kręgu ludzi bliskich mu naukowo, czy w inny sposób, powodował silny ruch w kierunku Kościoła. Nie była to więc sprawa uboczna, ale raczej głębokie, wewnętrzne powiązanie”.

Spotkania z tymi ludźmi Edyta wspominała później jako nieprzypadkowe, od zawsze zaplanowane przez Stwórcę, mające głęboki sens i wpływ na życie. Pisała: „gdy się patrzy od strony Boga – nie ma przypadków i że całe moje życie, aż do najdrobniejszych szczegółów, zostaje nakreślone w planach boskie Opatrzności i przed oczyma wszystko widzącego Boga prezentuje się jako doskonałe powiązanie sensu” .

4. Bergzabern
Będąc już na granicy poznania, czekając na ruch Boga, Edyta Stein przez cztery lata borykała się z walkami wewnętrznymi i opuszczeniem sił fizycznych. Utrapienie duchowe jakie znosiła, było o tyle cięższe, że nie mogła nikomu o nim opowiedzieć. Jednak już wówczas miała niezwykłą siłę wewnętrzną, ponieważ podtrzymywała na duchu innych. Latem 1921 roku przebywała u Hedwigi i Teodora Conradów, sięgając po jedną z książek z ich biblioteczki trafiła na „Księgę życia” św. Teresy z Avili. Odnalazła w niej niezwykłą moc słów, prawdziwość popartą doświadczeniem. Wszystko, czego doświadczyła do tej pory zaczęło składać się w całość. Zobaczyła rzeczywistość duchową, która zawsze istniała równolegle, lecz była mało dostrzegalna umysłem przesiąkniętym wątpliwościami. Święta Teresa wyjaśniła jej metodę dojścia do Boga: miłość i oddanie się Jego woli. Ta prawda nie była poznaniem rozumowym, lecz zjednoczeniem. Edyta natychmiast kupiła mszalik i katechizm. Poszła na swoją pierwszą mszę świętą. 1 stycznia 1922 roku przyjęła chrzest. Później wspominała: „istnieje stan uciszenia w Bogu, całkowitego odprężenia wszystkich sił duchowych, w którym niczego się nie planuje, o niczym nie decyduje, nic nie działa, lecz przyszłość stawia się do dyspozycji woli Bożej, poddając się zupełni losowi. W takim stanie znalazłam się po pewnym przerastającym moje siły przeżyciu; zużyło ono całkowicie moja duchową moc życiową, pozbawiło mnie wszelkiej aktywności. Ten spoczynek w Bogu, w porównaniu z ustaniem aktywności na skutek wyczerpania sił życiowych, jest czymś zupełnie nowym i jedynym”.

5. Spira
Praca nauczycielska jaką podjęła w tym mieście miała spory wpływ na otoczenie. Jak wspomina jedna z uczennic „Dr Stein była prosta, skromna i naturalna; cicha, niemal nie zauważona żyła spokojnie rytmem swych obowiązków. Dla wszystkich, którzy szukali jej pomocy była jednakowo życzliwa i przystępna (…) była wzorem przez samą swą postawę”. Wymagająca, uświadamiała swoim wychowankom jaki mają wpływ na swój rozwój, wiarę oraz osiągnięcie życiowej mądrości. Szybko stała się ideałem, ze względu wysokie morale i uduchowienie. Była kimś w rodzaju ‘człowieka w pełnym znaczeniu’. Uczyła z przekonaniem i miłością, jej lekcje nie były nudne, wyznawała, że to ona jest dla uczennic, a nie odwrotnie. Oddana wszystkim, dbała o ich rozwój umysłowy i duchowy. Zachowywała właściwy dystans, ale zawsze z serdecznością. Przez cztery lata była zapraszana na konferencje z wykładami i odczytami, została nazwana nadzieją katolickich Niemiec. Przechodziła coraz większą przemianę, przekazywała innym, że jedynym i najlepszym wychowawcą jest Bóg, a Chrystus doskonałą osobowością i wzorem. Jedna z sióstr, będąca świadkiem jej wystąpień wspomina, że Edyta potrafiła łączyć powagę z uszczęśliwiającym uśmiechem i wdziękiem. Była miłością, łaską i urokiem.

Nadal zajmowała się pracą naukową, ale zawęziła swoje czynności tylko do zagadnień związanych z wiarą i szerzeniem prawdy o Chrystusie tłumacząc między innymi „Dysputy problemowe o prawdzie” św. Tomasza z Akwinu.

6. Fryburg, Monachium, Kolonia, Zurych, Wiedeń, Praga
Teresa z Avili i Tomasz z Akwinu przeprowadzili Edytę z metafizyki do mistyki. Pozwolili jej zrozumieć, że „życie nadprzyrodzone jest rzeczywistością” . Przekład „Dysputy” został przyjęty z podziwem dla autorki. Była więc nadal zapraszana na cykle wykładów o tematyce związanej z filozofią, psychologią i religią. Wiele odczytów dotyczyło roli kobiety, roli w rodzinie i społeczeństwie. „Jej prelekcje miały mocną podbudowę teologiczną, opierały się na chrześcijańskiej nauce (…) były bezkompromisowo chrystocentryczne” . Mówiła, że jest to „mała, prosta prawda, którą ma do powiedzenia” .

7. Munster
W 1931 roku otrzymała pracę w Niemieckim Instytucie Pedagogiki Naukowej. W latach 1932/1933 na wykładach omawiała wychowanie dziewcząt oraz problematykę ludzkiej osobowości. Częstymi gośćmi byli również z uniwersytetu studenci, jako wolni słuchacze. W dniu 7 czerwca 1933 roku wyszedł paragraf aryjski zabraniający pełnienia urzędów i obowiązków publicznych osobom pochodzenia niearyjskiego. To pozbawiło Edytę pracy w Instytucie Pedagogicznym. Zrozumiała, że to znak czasu i była przekonana o Bożym planie. W 1933 roku obserwowała działania Hitlera przeciw Żydom, słuchała opowieści przyjaciół o okrucieństwach i poniżających zarządzeniach. We wszystkim jednak widziała rękę Boga, patrzyła na świat wyłącznie przez pryzmat wieczności. Napisała list do Ojca św. z prośbą o encyklikę. W końcu prześladowania dotknęły ją samą, ale… „doznała niemal ulgi, że powszechny los Żydów spotkał także i ją” . Przykre okoliczności spowodowały, że zaczęła zastanawiać się nad przyszłością, odczuwała głęboki sens tych przemian historycznych, widziała w nich swoją rolę, choć nie potrafiła jej sprecyzować. W Niedzielę Dobrego Pasterza modliła się tak długo, aż przyszło zapewniające potwierdzenie z głębi serca. Karmel.

8. Kolonia
14 października 1933 roku wstąpiła do Karmelu. Szczęście i cierpienie. To pierwsze, ponieważ znalazła swoje miejsce w życiu, to drugie ze względu na matkę, która nie umiała pogodzić się z decyzją córki. Swój wybór uzasadniła matce przełożonej „jeszcze w świecie zrozumiałam, że nie ludzka działalność ma ostateczne słowo, ale moc Krzyża” , a „przez Krzyż rozumiałam los narodu wybranego, który już wówczas zaczynał się zapowiadać”. Zrozumiała, że tylko w taki sposób wypełni swoją misję życiową. Środkiem do tego celu była dogłębna pokora i posłuszeństwo oraz modlitwa, którą bardzo kochała. W klasztorze zajmowała się między innymi pisaniem zleconych prac, tłumaczeń oraz pism własnych. Wtedy powstał m.in. „Byt skończony a byt wieczny”. To dzieło jest do dziś traktowane jako największy skarb w nauczaniu Kościoła, z niezwykłą prostotą tłumaczy zawikłane i czasem trudne w odbiorze sprawy duchowe, za podstawę biorąc fenomenologię. Korzystał z niej często św. Jan Paweł II. W dniu odnowienia ślubów umiera jej matka, w dniu profesji wieczystej odchodzi ulubiony nauczyciel – Husserl. Edyta zbieżność tych wydarzeń odczytuje jako odpowiedź Boga na jej modlitwy o ich zbawienie. Później przyjechała do Karmelu jej siostra Róża i została ochrzczona. W 1938 roku podczas oddawania głosów wyborczych w wielkim plebiscycie agenci komisji wyborczej otrzymali informację, że siostra Teresa Benedykta nie jest pochodzenia aryjskiego.

9. Echt
W sylwestrowy wieczór 1938 roku siostry zostały przewiezione do holenderskiego zakonu w Echt – Edyta pod pozorem kłopotów zdrowotnych. Tam zwracała się w modlitwie i prośbach do Zbawiciela, by „zechciał przyjąć jej życie i śmierć na swoją chwałę i cześć”. Było to ostateczne i mistyczne zrozumienie sensu Krzyża. Zgoda na życie, ale tylko takie, jakie wyznaczy Bóg, od najmniejszych spraw do największych dzieł. Pozwolenie, aby tylko On kierował czasem i okolicznościami; również pełna zgoda na śmierć taką, jaką zamyślił Stwórca. Pisze w liście: „odkąd tu przybyłam, duszę moją wypełnia wdzięczność za to, że mogę tu być i że dom jest taki, jaki jest. Zarazem jestem pewna, że nie mamy tu miasta trwałego. Nie pragnę niczego innego nad to, by wola Boża wypełniła się na mnie. Od Boga zależy, jak długo mnie tu pozostawi i co będzie potem. In manibus tuis sortes meae. Wówczas wszystko jest dobrze i nie potrzeba się niczym martwić. Niezbędna jest zawsze modlitwa, ażebym w każdym położeniu umiała być wierną. Najpierw oczywiście należy modlić się za tych, którzy więcej cierpią niż ja i nie są tak zakotwiczeni w wieczności”. Matka przełożona zleca jej napisanie studium o św. Janie od Krzyża z wyjaśnieniem jego dzieł. Edyta oddaje się zupełnie tej pracy, w trudzie, najczęściej nocą, powstaje „Wiedza Krzyża”, przy akompaniamencie angielskich i niemieckich bombowców, by „podzielić się ze światem własnym odkryciem Boga jako centralnego punktu kształtowania się ludzkiej osobowości” . Ta praca nie mogłaby powstać, gdyby sama Edyta nie przeszła już wcześniej duchowych dróg, o których pisze św. Jan. Analizując „Drogę na górę Karmel”, „Ciemną noc”, „Pieśń duchową” i „Żywy płomień miłości” opisuje własne doświadczenia, co ubogaca tą pracę o nowe spostrzeżenia. Intelektualistka i mistyczka, opisała wewnętrzne doświadczenie Boga przebywającego w duszy. Tłumaczyła, że tylko ktoś, kto żyje w swym wnętrzu, może sądzić i rozeznawać zgodnie z prawdą. Modlitwa takiego człowieka przenika niebo. To duchowa moc, która potrafi potężnie oddziaływać na innych. Edyta nazywa ją życiodajną „krwią Kościoła”, która przynosi zbawienie. To współudział w cierpieniach Chrystusa, przyjęty wolną wolą i świadomie, aby wymodlić zbawienie innych. Pisała, że każdy człowiek musi cierpieć i umierać, ale jeśli należy do Chrystusa, jego cierpienie nabiera mocy odkupienia, wyjaśniając zarazem dlaczego święci pragnęli cierpieć, bo „miłość jest najbardziej wolna ze wszystkiego, co istnieje”. Ostatni rozdział urywa się na fragmencie wizji św. Jana od Krzyża odchodzącego w światłość.

10. Westerbork – Oświęcim
Po południu 3 sierpnia 1942 roku gestapo zabrało siostry Stein na przesłuchania, a później przetransportowano je do obozu na północy Holandii. Siostra Benedykta była od razu zauważana. Jej spokój udzielał się reszcie więźniów. Pewien urzędnik, Wielek, wspominał: „Gdy spotkałem tę zakonnicę w obozie, wiedziałem natychmiast, że to jest ktoś prawdziwie wielki… Jej uśmiech nie był maską, lecz jakimś promieniowaniem ciepła… W jednej z rozmów powiedziała: „Świat składa się z kontrastów, lecz na koniec nic z tych kontrastów nie pozostanie. Ostoi się jedynie wielka miłość” . 7 sierpnia zabrano więźniów i wywieziono do Oświęcimia.

Zakończenie
O wartości miejsc można mówić wtedy, gdy ma się pełny obraz tego, co się w nich wydarzyło. To „reprezentowanie wnikliwej postawy wobec wydarzeń . Edyta patrzyła na każdą drobną rzecz, wydarzenie, ludzi, miejsca wyłącznie prze pryzmat wiary – wszystko ma swój głęboki sens. Słuchała wiernie wewnętrznego głosu. „Podążanie za poznaną prawdą” jest „owocem świadomości celu” . Wtedy największe przeciwności okazują się najbardziej wartościowe, ponieważ kształtują charakter, rozwijają cnoty – męstwo, wytrwałość, miłość, poznanie prawdy – niezwykłe bogactwo duchowe. Taka wędrówka jest warta podjęcia każdego trudu.

„Oddać się w miłości, stać się całkowicie własnością kogoś innego i zarazem go posiadać – oto najgłębsze pragnienie kobiecego serca” . Droga życiowa człowieka, jego charakter, uwarunkowania społeczne, wychowanie nie są przypadkowe, odbierając je przez pryzmat wiary, są „dziełem samego Boga”. Takie spojrzenie przynosi spokój, wewnętrzne poczucie spełnienia, gdy można stwierdzić, że znalazło się sens życia. Edytę Stein powiodła prosto do Boga, a „poprzez swoją ofiarę życia ukazała światu drogę do pełni człowieczeństwa”.

Krystyna Hoła
Napisane przez Krystyna Hoła

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz