LOADING

Type to search

Droga Krzyżowa. Stacja I.

zafor hasan 23 lutego 2015
Share

Droga krzyżowa

Stacja I: Jezus na śmierć skazany.

Skazany niewinnie – to wszyscy wiemy. Tym bardziej, że był nie tylko niewinny, Jezus był przecież święty. Rzadko stosujemy ten przydomek do Niego. Nie mówimy „Święty Jezus”, a niby dlaczego. Jedynie mówi się czasem, coraz rzadziej, „Najświętsze Serce Jezusa”, „Najświętszy Sakrament”, „Najdroższa Krew”, itd. Ale rzadko uświadamiamy sobie, że czcząc wszystkich świętych, powinniśmy przede wszystkim pamiętać o świętości Boga i Jezusa.

Oczywiście „Przenajświętsza Trójca” i „Najświętsza Maryja Panna” to tytuły teologicznie zasadne, lecz ta pierwsza stacja przypomina nam, że Jezus był na Ziemi nie tylko zesłanym i wcielonym Bogiem, z definicji świętym, pozbawionym zła, oddzielonym od upadłego świata „po-Adamowego”. Jako człowiek przeszedł tę samą drogę, jaką przechodziło później wielu świętych, idąc do świętości. Nie miał łatwiej niż „zwykli święci”, choć często się nam wydaje, że Jezus jako Bóg miał „łatwiej”. Były takie poglądy, odrzucone przez Tradycję, że Bóg nie może cierpieć, więc jeśli Jezus jest Bogiem to nie mógł realnie cierpieć.

Eccehomo1

Skazany. Przez zwykły sąd ludzki, wedle prawa rzymskiego na skutek donosu Żydów o bluźnierstwie, czego jednak Rzymianie jako poganie nie rozumieli, został więc skazany…za nic. Historycy co prawda podają, że Żydów zdenerwowała scena w świątyni, kiedy Jezus wygonił kupców, lecz zasadniczo trudno powiedzieć, czy samo to w sobie było przyczyną wniosku do sądu, wydania, pojmania i skazania.

 Ile razy skazany jest człowiek niewinny, słusznie się oburzamy. Ile razy media podają, że w więzieniu przesiedział bez winy człowiek niewinny, robi się słuszna afera. Lecz Jezus przyszedł do tych, którzy są realnie winni. Czasem słusznie skazani, ale przecież skazani na więzienie, w którym musimy oddać „ostatni grosz”, jesteśmy w pewnym sensie wszyscy. Został skazany za nas – abyśmy my zostali przez sąd szczegółowy po śmierci, a w najdalszej perspektywie sąd ostateczny uniewinnieni. Bo jeśli skazanie Boga za człowieka powoduje uniewinnienie winnych, tym bardziej wynosi do chwały zbawienia wszystkich świętych.

Tu musimy zająć się też problemem najsurowszej kary, bo Jezus zmarł męczeńską śmiercią ponosząc karę śmierci. Czy kara śmierci w realnej winie (najczęściej morderstwa) jest moralna? Nie podejmujemy się wchodzić tu w tę problematykę, sygnalizujemy tylko to zagadnienie jako to, które musimy kiedyś podjąć.

I ostatnia sprawa. Sąd to niejako ocena. Ile razy my sądzimy? Jeśli nawet oceniamy słusznie, winnych, to czy na pewno mamy prawo? A co, jeśli oceniamy niewłaściwie, oceniając niewinnych? Czy na pewno nasz sąd jest moralnie czysty? Może właśnie najpierw trzeba umieć ocenić samego siebie? Ale w świetle prawdy Bożej, a nie naszej prawdy osobistej.

„Nie sądźcie, nie będziecie sądzeni”. Jak na ironię, Jezus, który nikogo nigdy nie potępił, nie osądził, sam został osądzony, co jest największym skandalem prawniczym w historii sądownictwa i prawa ludzkiego. Po to, abyśmy my, jeśli przestaniemy pochopnie osądzać wszystkich, którzy przeważnie po prostu nam się zwyczajnie „nie podobają”, nie byli sądzeni, choć na to nieraz zasługujemy. Piszący te słowa jako pierwszy.

Poprzedni artykuł

Leave a Reply