LOADING

Type to search

„Daj nura” – podróż w głębiny wiary

zafor hasan 10 września 2013
Share

Timothy Radcliffe – oficjalnie dominikanin z Wysp Brytyjskich, teolog, profesor Uniwersytetu Londyńskiego. Prywatnie roześmiany od ucha do ucha chrześcijanin z roziskrzonym spojrzeniem i rozczapierzonymi, siwymi kosmykami. Wychowany w katolickiej rodzinie, spędził dzieciństwo w domu na wsi gdzie zyskał przydomek „No-ale”. Jako generał zakonu – głuchy na ucho, do którego mówiono mu o tym, o czym wiedzieć nie musiał.  Szuka patrona od przywracania utraconych włosów i wierzy w wygładzenie zmarszczek po porządnym przespaniu nocy. Mówi o sobie, że jest zrzędliwym starcem żyjącym w celibacie, ale wciąż ma w sobie otwartość na prawdę – niezależnie od tego, gdzie ją znajdzie. Błyskotliwy autor książek: „Globalna Nadzieja”, „Nazwałem Was przyjaciółmi”, „Po co chodzić do kościoła?”, „Siedem  ostatnich słów”. Teraz napisał o chrzcie, choć pokornie przyznaje się, że wciąż musi sprawdzać w formularzu co następuje po czym w trakcie ceremonii.

 

Dla kogo jest „Daj nura”? Dla wszystkich tych,  którzy głowią się nad przepisem na tryumf chrześcijaństwa w XXI wieku. Radcliffe podaje go już w pierwszym zdaniu książki. Przede wszystkim jednak to kompendium wiedzy o sakramencie chrztu.

Autor odpowiada na pytania, które zadajemy z przestrachem, zaciekawieniem lub podirytowaniem w towarzyskich rozmowach, na łamach mediów czy w swoich sercach.

 

Dlaczego chrzcimy nieświadome niczego dzieci? Co ma większy sens – kameralna uroczystość czy impreza w otoczeniu całej parafii? Co oznacza płacz lub sen dziecka w trakcie przyjmowania sakramentu? Po co zakładamy maleństwu białą szatkę?

 

Zakonnik otwarcie rozstrzyga czy powinno się chrzcić dzieci z rodzin, które traktują to wydarzenie jedynie jako akt niewygodnej tradycji i zaspokojenie oczekiwań zniecierpliwionych babć oraz sąsiadek. Przy okazji dominikanin rozwiewa też kilka wątpliwości związanych z bierzmowaniem. Dlaczego obdarowani Duchem Świętym nie biegamy mówiąc wszystkimi językami i nie dokonujemy cudów jak w Dniu Pięćdziesiątnicy? Jaka jest różnica miedzy imieniem z chrztu, a tym z bierzmowania? Czemu namaszczane jest akurat czoło bierzmowanego i co ma wspólnego krzyżmo z dezodorantem?

 

Ten kto spodziewa się trzystu stron jedynie o sakramencie chrztu i bierzmowania, jak wskazuje podtytuł książki – będzie zaskoczony. Timothy Radcliffe to niesamowity gaduła, który płynnie przechodzi z jednej kwestii do drugiej. Teolog nie boi się tematów trudnych czy kontrowersyjnych.

Z charakterystyczną sobie lekkością i swobodą mówi o problemach współczesnego Kościoła. Obala wizerunek słabego, nieatrakcyjnego chrześcijaństwa sprowadzonego do nietolerancyjnej, posępnie klerykalnej, autorytarnej organizacji. Przestrzega przed wcielaniem się w rolę Bożej Policji lub zakopywaniem skandalicznej prawdy w imię dobra Kościoła.

 

„Daj nura” to też niebanalny poradnik dobrego smaku dla duchownych, którzy często zapominają, że Sakrament Kapłaństwa to przede wszystkim Sakrament Obowiązków. Dla wierzących – ta pozycja to lustro ukazujące nasze przywary i niedoskonałości. To, jak opieramy się Słowu Bożemu, kiedy kłóci się ono z naszymi zamiarami, jak poszukujemy mocniejszych wrażeń, gdy nasz Kościół wydaje się dryfować w zbyt jednostajnym tempie lub jak sprawiamy wrażenie, że otrzymaliśmy monopol na wiarę i Boga. Fani wątków socjologicznych – również zostaną zaspokojeni. Radcliffe zwraca uwagę na obsesje dzisiejszych społeczeństw na punkcie tożsamości. Zauważa paradoks labilności od nieumiarkowanej konsumpcji do wyniszczających diet i nieefektywne próby zapanowania nad nieprzewidywalnością śmierci. Wreszcie „Daj nura”  to niezwykle praktyczny podręcznik dla rodziców wyjaśniający czemu próba przytulenia nadąsanego nastolatka to raczej zły pomysł i pouczający jak poradzić sobie z procesem odchodzeniem dzieci z domu.

 Lektura książki to cudowna podróż w towarzystwie doświadczonego pilota. Snuje on swoją opowieść przez slumsy w Limie, komunistyczną Czechosłowację, stację tokijskiego metra. Czerpie inspirację z książek, filmów i piosenek. Cytuje wypowiedzi osób popularnych, szanowanych i tych zupełnie anonimowych bohaterów dnia codziennego.

 

Radcliffe z humorem i lekkością wyjaśnia mimochodem czy Maryja potrafi zmiękczyć dla nas Jezusa, czy pierwsi chrześcijanie byli ponurakami oraz czy biskupi to odpowiednicy ministrów. Odpowiada na pytania – po co zanurzamy palce w wodzie wchodząc do kościoła oraz jaką część Credo należy uznać, żeby zostać policzonym jako chrześcijanin.

 

Tłumaczy dlaczego dominikanów nazywa się „czarnymi braćmi”, kim są teflonowi ludzie oraz jak Żelazna Dama zyskała pseudonim TINA. Po opuszczeniu bezpiecznych i dobrze znanych wód tuż przy powierzchni codziennych pozorów, zanurzamy się nieskończenie interesującą, zaskakującą i barwną głębie otaczającej nas rzeczywistości.

 

Gotowi? Skaczcie! 

Leave a Reply