Czy warto kochać, jeśli miłość może być źródłem cierpienia?

Czy warto kochać, jeśli miłość może być źródłem cierpienia?

Poznajecie? Tak, to temat z tegorocznej matury. Z pozoru ciężki, egzystencjalny, niejednoznaczny etc. Ale spróbujmy rozważyć go na szybko w świetle nauki Kościoła – może wtedy okaże się, że wcale nie jest tak trudno?

Czy warto kochać? Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, należy najpierw znaleźć odpowiedź na inne: co to jest miłość? Katolicyzm definiuje ją w oparciu o cytat z listu św. Jana: „Najmilsi, miłujmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga. I każdy, co miłuje, z Boga jest urodzony i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością” (1 J 4,8 – wg. Biblii Jakuba Wujka). Zrozumienie tego nieco zawiłego fragmentu ułatwia (albo utrudnia) św. Tomasz z Akwinu. W swojej Summie Teologicznej udowadnia on bowiem, że w Bogu istota jest tym samym, co istnienie, skąd wynika, że w Bogu nie ma przypadłości. Proste, nie? A teraz po ludzku: przykładowo, mówi się, że Bóg jest mądry, czyli istnieje w Nim mądrość, czyli (na mocy traktatu św. Tomasza) jest w Nim istota mądrości, czyli Bóg jest Mądrością. Tak samo jest z miłością: Skoro Bóg kocha, oznacza to, że jest w Nim miłość, a zatem Bóg jest Miłością – co zresztą św. Jan Apostoł zauważył jakieś 1200 lat przed Akwinatą.

fot. acatholiclife.blogspot.com

fot. acatholiclife.blogspot.com

Podsumowując: jeśli udowodnimy, że Bóg kocha, to otrzymamy jako wniosek, że Bóg jest Miłością. Jednak o tym, że Bóg kocha człowieka, przekonali się chociażby wyżej wymienieni święci. Św. Jan widział na własne oczy, jak wskutek tej Miłości Jezus umiera za grzechy ludzi na krzyżu. Z kolei na oczach św. Tomasza dokładnie ta sama scena rozgrywała się codziennie na ołtarzu. Doktor Anielski wiedział, że Ofiara Chrystusa – dokonana na Krzyżu, a następnie bezkrwawo uobecniona w Eucharystii – to najpełniejszy wyraz boskiej Miłości, dlatego w jednej ze swoich pieśni pisał: „Ty, coś upamiętnił śmierci Bożej czas, Chlebie Żywy, życiem swym darzący nas”. Bóg kocha człowieka, którego stworzył na Swój obraz i podobieństwo. Zatem, Bóg jest Miłością.

Uff, lekko nie było. Ale teraz będzie już z górki – bo skoro Bóg jest Miłością, to prawdziwa miłość zawsze pochodzi od Boga. Nie oznacza to jednak, że miłość nie wiąże się z cierpieniem. Jak już wcześniej zauważyliśmy, Jezus tak umiłował ludzi, że poniósł za nich mękę i śmierć na krzyżu. Podążając Jego śladem, miliony męczenników za wiarę przelewało i przelewa po dziś dzień krew dając świadectwo tej samej miłości. Wśród tej olbrzymiej rzeszy pewnie można wskazać kilka szczególnie barwnych przykładów: św. Szymon z Lipnicy zaraził się trądem podczas pomagania chorym, św. Maksymilian Kolbe wybrał śmierć aby ocalić ojca rodziny, św. Joanna Beretta-Molla zmarła wskutek walki o życie swojego dziecka, i tak dalej, i tak dalej. Co zatem z odpowiedzią na maturalne pytanie? Myślę, że teraz jest już oczywista.

Konrad Myszkowski
Napisane przez Konrad Myszkowski

Student, animator Ruchu Światło-Życie, "trydenciarz". Życzę owocnej lektury i zapraszam do dyskusji w komentarzach :)

3 Odpowiedzi na komentarz

  1. Awatar
    Czerwiec 14, 2017

    Co Ty wiesz o „malowaniu”? Najpierw przeżyj cierpienie w miłości a później się wypowiadaj…

    Odpowiedz

  2. Awatar
    Sierpień 16, 2016

    Pytanie o opłacalność miłości jest bez sensu,albo wynika z absolutnego niezrozumienia czym jest miłość .Idąc dalej można by pytać,czy warto żyć,bo przecież nie ma życia ludzkiego bez cierpienia.

    Odpowiedz

  3. Awatar
    Sierpień 16, 2016

    Czy warto kochać – jak można tak stawiać problem ? czy miłość może się „opłacić” ?Czy życie może się opłacić?To nie mi łośc powoduje cierpienie i nie w miłości jest żródło cierpienia !To przez zwiść diabła człowiek cierpi i umiera.Nie ma człowieka,ktory by nie cierpiał , nie umarł ,choćby wcale nie kochał.Miłość Boga w Chrystusie nadała sens cierpieniu i zyciu.I jeżeli już mamy mówić o jakiejś wartości,to i cierpienie i miłość mają w a r t o ś ć szczęśliwej w i e c z n o s c i ! I miłość mierzy się wielkością cierpienia.Bertesz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz