Czy mamy prawo oceniać?

Czy mamy prawo oceniać?

Powstanie Warszawskie – głupota. Mazowiecki – zły. Bartoszewski – zły. Wałęsa – agent. Solidarność i ’89-… I tak dalej.

Czy my – dzieci przełomu XX i XXI wieku mamy tak naprawdę prawo do oceniania ludzi, postaci z historii i ich zachowań i czynów?

Nasze ziemskie istnienie przyszło na początku XXI wieku. Dla jednych będzie to większość ich życia, dla innych kres. Jeszcze inni podzielą swój ziemski los pomiędzy dwa te okresy.

Jest to także okres, w którym dokonamy wielu pożegnań. Pożegnań ludzi, którzy pamiętają to, czego my nie mamy prawa pamiętać. Którzy widzieli to, czego my byśmy nie chcieli widzieć. Którzy przeżyli historie, które jako fabularyzowane, oglądane w filmach, wywołują u nas strach i gęsią skórkę. A jednak Oni byli świadkami – świadkami historii.

Za każdą z tych osób kryje się historia. Najczęściej, te historie są „wyciągane” i analizowane przy okazji ich śmierci. Często także dochodzi do kłótni i sprzeczek. „Ten zrobił tak, a ja bym zrobił tak”, „Skoro udało mu się tak, to na pewno był w tym jakiś przekręt – na pewno zdradził, zdrajca!”. Zgadłem?

No właśnie. Pytanie tylko: czy my -generalnie- ludzie urodzeni po II Wojnie Światowej oraz -ZWŁASZCZA- ci, urodzeni po 1989 mamy prawo do tego, by oceniać kto zrobił dobrze, a kto źle? Czy my mamy prawo określać słuszność Powstania Warszawskiego, czy mamy prawo oceniać kompromis w Magdalence? Czy możemy zarzucać komukolwiek, że dzisiaj, widzimy jakieś niedoskonałości? Czy to coś zmieni? Nic. My teraz możemy tylko pracować na siebie, swoje dzieci i następne pokolenia. I troszczyć się o to, by nas nie krytykowano i nikt nie miał nam nic do zarzucenia.

417060_520595431284371_1976973581_n
Słaby ze mnie historyk. Jeszcze słabszy politolog.
Wiem, że wielu, zarówno ze strony krytycznej, jak i przychylnej, osobom i wydarzeniom wcześniej wspomnianym mogłoby mnie zarzucić argumentami za i przeciw. Jednak co to zmieni? Nic.

Postawmy się w ich roli. Czy ci ludzie, obojętnie kto, obojętnie z której strony, obojętnie z którego okresu, czy ktoś z nich myślał o tym, że coś nie ma sensu? Że nie będzie walczył w Powstaniu, bo za 70 lat, w Internecie, każdy będzie mógł napisać, że to nie miało sensu? Że nie zgodzi się na taki, czy inny kompromis, bo będzie szykanowany przez następne pokolenia? Wątpię. Z resztą – ile sytuacji w historii (także historii Polski!) było bez sensu? Ile bitew, nasi dziadkowie nie mieli prawa wygrać. Ile razy, teoretycznie, słabszą stroną sporu byli nasi przodkowie i triumfowali? Wszak, nieznane są przecież wyroki Boskie i narody, które Ten miłuje.

Kiedy w telewizyjnych relacjach oglądam twarze tych, którzy przeżyli, nie zastanawiam się kim są. Nie dzielę ich na katolików i ateistów, strzelających i sanitariuszy, czy noszowych. Nie ważne, kto jaką rolę w powstaniu, czy innej walce o wolność odegrał. Kto musiał dokonywać jakich wyborów, absurdalnych i bez sensu z punktu widzenia teraźniejszości. Kimkolwiek by nie byli, narażali się i swoje życie. Dla nas.

I to, że nawet jeśli ich działania -dzisiaj- uważane są przez niektórych za bezsens. Że tysiące poszło na -z punktu widzenia dzisiejszych specjalistów- samobójczą śmierć. Mimo wszystko, to właśnie była ta ofiara, którą Oni musieli złożyć po to, byśmy my, mogli być tu, gdzie jesteśmy. Być może to dość odważne porównanie, ale tak: Oni byli naszymi Chrystusami. I należy im się za to wdzięczność.

Dziś wielu komentuje, ma pretensje, krytykuje. Dziś także to już niczego nie zmieni. Dziś możemy być jedynie wdzięczni.

W związku z tym, zanim nad trumną następnej osoby, która zapisała się w historii zaczniesz deliberować, czy był Ten Ktoś „nasz” czy „ich”, czy jest autorytetem, czy powinien być skazany na zapomnienie, zastanów się: czy ja zrobiłem, czy w ogóle zrobię, w życiu tyle? Czy chciałbym być w sytuacjach z jego życia? Jakich bym dokonał wyborów?

I pamiętajmy: chociaż może dziś nie jest idealnie, nawet jeśli ktoś twierdzi, że czyjeś decyzje zaważyły, że wg niego jest źle, że gdzieś jest lepiej. Pamiętajmy: to, jak żyjemy zależy także od nas – pojedynczych ludzi. Raju nie ma nigdzie, a pierwszymi do których powinniśmy mieć o to pretensje, są Adam i Ewa…

Przeczytaj także

Artur Pyrek
Napisane przez Artur Pyrek

2 Odpowiedzi na komentarz

  1. Awatar
    Kwiecień 28, 2015

    To ważny tekst. Tak sobie myślę, że za tymi wszystkimi radykalnymi ocenami, stoi zwyczajny brak pokory ludzi, którzy uważają, że oni zrobiliby wszystko lepiej. A tak naprawdę w ogóle nie rozumieją dramatu w którym przyszło żyć tym, których tak lekko oceniają. Cóż wiatr historii nie jest dla pętaków.

    Odpowiedz

    • Awatar
      Kwiecień 29, 2015

      Dla mnie najgorsze jest to, że często osoby, które komentują, są wykształcone i inteligentne, z ust takich ludzi jest to smutne wielokrotnie bardziej.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz