Ciało to nie wszystko. Jeszcze jest człowiek

Ciało to nie wszystko. Jeszcze jest człowiek

Zło to jest to patrzenie, które nie widzi w człowieku jego samego, ale kawałek ciała, obiekt chwilowego westchnienia.

Niedawno po latach  przeczytałem ponownie Listy starego diabła do młodego C.S. Lewisa. Zaintrygował mnie wstęp pisarza do któregoś z wydań książki (bodaj z lat 50.). Lewis dotykał tam istoty zła. Dla niego piekło to było coś na wzór państwa policyjnego, gdzie jest biurokracja, gdzie schludnie ubrani ludzie, pod krawatem, podejmują obrzydliwe decyzje. Taka banalność trochę. Dla niego też zło zaczynało się o wiele wcześniej. To szokujące, ale zagłada miała przecież pisemny rozkaz, ten zaś podłoże w myśli, idei, ideologii – stworzenia człowieka takim a takim, rasy takiej a takiej, świata takiego a takiego, wyrównania tego a tego. Diabelska korespondencja Lewisa to właśnie 30 listów, w których zło zaczyna się od wyboru, wątpliwości, drobnej postawy, która jest niby taka ,,nic nie szkodząca”. Przykład? Lewis pisze, przez usta narratora-diabła, że kuszony nie musi od razu nienawidzić Niemców (data tych tekstów to okres II wojny światowej), wystarczy ,,na początek”, gdy nie będzie lubił sąsiadów. Kolejne osoby i grupy ,,nielubienia” przyjdą potem. Coś w tym kierunku.

 

Człowiek, ciało i wszystko inne na ,,c”

Ostatnio wiele myślę o człowieku. Nie o tym, kim jest dla filozofów, ale tak w ogóle – z natury. Pomyślałem nad jednym aspektem w tym patrzeniu – ludzkie ciało.

W Ewangeliach Jezus nie mówi, że nie patrz na nagość, odwróć wzrok, przestań. On nie daje czegoś w rodzaju ,,poradnika życia – wszystkie lekcje” w formacie kieszonkowym do torebki lub plecaka. Nie mówi: ,,To jest zbiór tylu i tylu reguł, ich przekroczenie jest złe. A czego na tej liście nie ma, to wolno”. Wiele kwestii, które przeszły do chrześcijaństwa, wyszło z interpretacji nauki Mistrza. I było z nią zgodne. Jezus powiedział, że kto pożądliwie spogląda na kobietę, dopuszcza się z nią cudzołóstwa. Ważne w tym cytacie było słowo ,,już”. Bo to się dzieje ,,właśnie”, w ,,tej chwili”, gdy na nią spoglądasz. Ważne jest też tu inne słowo ,,pożądliwie”.  Już ,,teraz” gdy na nią ,,spoglądasz” ,,pożądliwie”. Nie jestem biblistą ani znawcą Biblii, języków, by wsiąkać w to, jak ten cytat tłumaczą inne wydania, wersje, Ojcowie Kościoła. Jestem pragmatykiem, który w tym cytacie Jezusa widzi coś, co reguluje niepisane zachowania, a jednocześnie powstrzymuje przed popadnięciem w obłęd  – obłęd, który będzie kazał ci ,,nie patrzeć”, gdy dochodzi do reanimacji, pomocy osobie chorej, która sama nie będzie w stanie zadbać o higienę. Jednocześnie każda z tych sytuacji ma wspólny mianownik: szacunek do ciała, do człowieka. Chodzi takie patrzenie, które ma określony cel, ma wywołać konkretne emocje, zachowania. Które niszczy i burzy twój obraz człowieka, które każe ci patrzeć na niego jak na towar, przedmiot, rzecz.

Idąc za Lewisem. Zło nie zaczyna się tylko w miejscu oglądania pornografii, podglądania sąsiadów, oglądania filmów, w których jest nagość. Zło zaczyna się już wtedy, gdy na człowieka patrzysz przedmiotowo: gdy nie jest on osobą, mającą godność, wstydliwość. Gdy nie jest ona obrazem Boga (to w chrześcijaństwie) albo doskonałą istotą (to w humanizmie). Gdy nie patrzysz na to, że jest czyjąś córką, siostrą, bratem, synem, chłopakiem, narzeczoną. Gdy ten człowiek to nie istota myśląca, tworząca kulturę, będąca częścią ,,organizmu” społecznego, ale to ciało. Gdy to nie człowiek z godnością i wolnością, ale ,,mięso”. Raper Zeus w utworze Siewca przekazuje: ,,Nie jesteśmy tylko zbitką tkanek. Zobacz sam, jak to wszystko zgrane”. 

Zło to już te drobne postawy, o których pisał Lewis. To, gdy z przyjemnością, gdy planujesz tak traktować człowieka, patrzeć na niego w ten sposób. Nie oceniam tu wagi grzechu, jego powszedniości lub ciężaru. Na pewno niechęć do sąsiada jest czymś mniejszym, niż nienawiść rasowa. Ale ta pierwsza może być już ciężka, gdy sięga po konkretne czyny, a ta druga łagodniejsza, gdy jest samym uczuciem i nie prowadzi (nawet jeśli tylko teraz) po przemoc, konkretny akt.

Zło to jest to patrzenie, które nie widzi w człowieku jego samego, ale kawałek ciała, obiekt chwilowego westchnienia. Nagość jest nawet w sztuce sakralnej. Ona jednak odsyła do samego wizerunku na obrazie. Nagość rzeczywista to element konkretnego człowieka.

Nie piszę tu o grzechu, bo to określenie zamykałoby ten problem wyłącznie w sferze religii.

 

Spowszedniałe ciało

Pisarz Graham Greene, w książce Podróż bez map opisuje swoją podróż do Afryki, do miejsca będącego wówczas (w latach 20.) kolonią brytyjską. Zwraca uwagę na nagość, która jest nieskrępowana, powszechna. Dla niego także spowszedniała po dłuższym pobycie. Nagość i jej odbieranie to często kwestia kulturowa. Pamiętam z lektury książki Szymona Hołowni Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie ten fragment, gdy na Mszę idzie się w szortach, a także ten z kaplicą w centrum handlowym. Pewne zachowania (w tym nawet sacrum) to często uwarunkowania kulturowe. Z kulturą miejsca jednak trzeba żyć, nie lekceważąc jej. Patrząc na klipy latino disco można zobaczyć ludzi ubranych ,,luźno”, którzy mają na szyi krzyż, a w tle plaż stoją święte figury (nie mówię o skrajnych przypadkach, bo patrząc na nadwiślańskie teledyski można odnieść wrażenie, że i w Polsce panuje wizualna swoboda). Co nie oznacza braku poszanowania dla sacrum, ale też nie jest gotową kalką do przeniesienia nad Wisłę. Ludzie wychowani w tej kulturze inaczej na nią patrzą, nie jest dla nich pretekstem do przeżycia szoku. Może dla obserwatorów spoza kultury jest ona miejscem szczególnej ostrożności dla swych oczu i myśli. Nie oceniam.

Fot. na licencji CC0, www.pexels.com

 

Dariusz Okoń
Napisane przez Dariusz Okoń

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz