A Ty jak się czujesz ?

A Ty jak się czujesz ?

Katar, kaszel, zatkany nos ??? Nie… to nie reklama nowego specyfiku z apteki. To mój stan, tu i teraz. Do tego ból głowy, zatoki, kaszel suchy, kaszel mokry ;) – Moje L4 – moje „wolne” dni na kurację i wypoczynek. Coś mi się wydaje, że nie tylko dla ciała ;) Może w końcu poczytam zaległe książki ? Hm… się okaże… ;) Przecież te dni zlecą  jak mrugnięcie oka. Może w końcu… znajdę czas na siebie ?… Ale jak to ? Czy singielka nie ma czasu dla siebie ? (podkreślam singielka tymczasowa – tzn. z zamiarem założenia Rodziny – żeby nie było, że używam nieodpowiedniego nazewnictwa ;) )

Kilka dni później

Minęły te „wolne” dni… Przez pierwsze z nich nie miałam sił i ochoty na nic, dosłownie.  Średnią przyjemnością okazało się nawet czytanie zaległych książek… Ewentualnie gapienie się w TV ? No cóż. W tym momencie wielkie podziękowanie dla Taty Niebieskiego za zdrowie, które mam na co dzień. I pytanie – dlaczego tak jest, że doceniam je dopiero wtedy, kiedy jest gorzej ?  

Wracając do „czasu dla siebie”. Teraz wiem na czym to polega. Może za jakiś czas zmodyfikuję moją teorię, ale dziś jest taka. Czasami trzeba odmówić  nawet najbliższym, by być tyko z sobą, by zadbać  o siebie, po prostu pokochać siebie na nowo. By znaleźć chwilę, na usłyszenie swojego serca, usłyszeć i nazwać potrzeby, obawy. Wsłuchać się w prawdziwe motywy naszego działania, tego codziennego, zabieganego. Dać sobie prawo do tego, aby nazwać co „ja” czuję? Jak się czuję w aktualnej sytuacji życiowej itp.?

(A co „Ty” czujesz ?) 

I co ważne – nawet najbliższa osoba nie może Ci tego zasugerować.  Bo tyko Ty to wiesz.  To są Twoje uczucia.

Co dalej z nimi robić i co one mówią, to już inna sprawa, wiadomo… (Polecam konferencje s. Anny Marii Pudełko)

W trudnym czasie choroby, serio – łatwo mi nie było wytrzymać bez aktywności życiowej – chyba w 99 % byłam zależna od Przyjaciół i Aniołów !!!

I … kolejny  raz – dziękuję Ci Boże za nich, że mi ich dałeś, to są Skarby w życiu :) 

Dziękuje za każde dobre słowo… i też za uzmysłowienie mi jak bardzo potrzebuję właśnie dobrego słowa, a nie  dobrych rad…  istnieje coś takiego jak empatia.

Dziękuje też za nowe doświadczenie Bożej Opatrzności.

Już końcówka choroby, niedługo zdrowa, wykurowana… 

Z nowym tygodniem wystartuję po nowe wyzwania  codzienności!

 

ściskam :*

HenryKa
Napisane przez HenryKa

Blondynka, niepoprawna optymistka, motto ? ostatnio NEVER GIVE UP !!! ;) czy zawsze uśmiechnięta ? nie... nie zawsze... ale zawsze kochana przez Niego ;)

Nikt nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Jeszcze nikt nie skomentował tego postu. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz